Kolejny skandal uderzył w polski żużel. Tym razem nie chodzi ani o tor, ani o decyzję sędziego, ani o zawodników. Na wokandę trafiają sprawy finansowe i zarządzanie jednym z najbardziej znanych klubów w Polsce – Stelmet Falubazem Zielona Góra.
Jak ustalił portal poscigi.pl, dyrektor klubu Kamil Kawicki usłyszał zarzuty związane ze sprawą fikcyjnych etatów dwóch mechaników i toromistrzów w Zakładzie Gospodarki Komunalnej. To najnowszy akt głośnej afery, która od miesięcy wisi nad Zieloną Górą.
„Sprawa mnie kompletnie nie dotyczy i absolutnie temu zaprzeczam. Jestem zaskoczony zarzutem, nie mam i nie miałem nic wspólnego z ZGK. Poprosiłem o wgląd w dokumenty sprawy i będę to wyjaśniał. Jestem przekonany, że prawda się obroni. Wierzę w niezawisłość polskich sądów” – komentował dla poscigi.pl Kamil Kawicki.
Według ustaleń śledczych, w ten sposób część kosztów klubu żużlowego miała być przerzucana na miejskie spółki. Fikcyjne etaty miały uszczuplić majątek samorządu o ponad 300 tysięcy złotych. Zarzuty oprócz dyrektora Falubazu usłyszeli również mechanicy oraz toromistrzowie.
Sprawa nie wzięła się znikąd – wypłynęła po zmianie władzy w zielonogórskim samorządzie. Nowe władze zaczęły przeglądać dokumenty, a prokuratura od niemal roku badała wszystkie dowody. Efekt? Oficjalne zarzuty dla jednej z kluczowych postaci zielonogórskiego sportu.
To cios w wizerunek klubu, który od dawna uchodził za jednego z najlepiej wspieranych przez samorząd w Polsce. Poprzednie władze miasta hojnie dotowały Falubaz, a dziś okazuje się, że sprawa finansowania była znacznie bardziej skomplikowana, niż mogło się wydawać.
Na razie Kawicki nadal pełni swoją funkcję, ale przyszłość nie jest jasna. Od niedawna większościowym udziałowcem Falubazu jest miliarder Stanisław Bieńkowski, a decyzja o dalszym losie dyrektora będzie należeć do niego i prezesa klubu Adama Golińskiego.
Ten ostatni również odniósł się do sprawy, podkreślając, że nie miał wcześniej wiedzy o zarzutach.
„O całej sprawie dowiedziałem się w mediów. Nie znam zarzutów, a przede wszystkim nie rozmawiałem jeszcze o tym z samym zainteresowanym. Potrzebujemy chwili na zapoznanie się ze sprawą i dopiero po jej zbadaniu będziemy zabierali stanowisko. Całe zamieszanie dotyczy okresu działalności poprzedniego zarządu. Ze swojej strony mogę jedynie zapewnić, że w stosownym czasie opublikujemy oświadczenie” – powiedział Adam Goliński, prezes Falubazu.
Na razie więc cisza, ale trudno wyobrazić sobie, aby sprawa nie miała konsekwencji wizerunkowych i organizacyjnych. Klub, który walczy w PGE Ekstralidze, teraz musi mierzyć się nie tylko z rywalami na torze, ale i z ciężarem prokuratorskich zarzutów wobec jednego z najważniejszych ludzi w strukturze.
To kolejny dowód, że polski żużel coraz częściej ląduje w mediach nie ze względu na sport, a afery i skandale.






