To miał być kolejny ważny dzień w procesie odbudowy sportowej Taia Woffindena. Jeszcze w niedzielę 24 maja br. około południa trzykrotny indywidualny mistrz świata pojawił się w Ostrowie Wielkopolskim na zawodach speedrowerowych rozgrywanych na torze zlokalizowanym tuż obok stadionu żużlowego. Brytyjczyk był uśmiechnięty, rozmawiał z kibicami, rozdawał autografy i obserwował rywalizację. Nic nie wskazywało na to, że kilka godzin później sam będzie potrzebował natychmiastowej pomocy medycznej i ponownie trafi do szpitala z poważnymi obrażeniami.

Niedzielny mecz Metalkas 2. Ekstraligi pomiędzy Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski a Innpro ROW-em Rybnik zakończył się dla kapitana gospodarzy prawdziwym koszmarem. A gospodarze przegrali ten bardzo ważny mecz 39-51.

Fatalny defekt i dramatyczny upadek

Do groźnego zdarzenia doszło podczas trzeciego startu Brytyjczyka. Tai Woffinden uczestniczył w wyścigu, gdy nagle jego motocykl uległ awarii. Według dostępnych informacji przyczyną był defekt jednostki napędowej, a dokładniej eksplozja silnika.

Maszyna zaczęła się palić, a zawodnik stracił panowanie nad motocyklem i z impetem upadł na tor.

Służby medyczne natychmiast pojawiły się przy Brytyjczyku. Przez dłuższą chwilę udzielano mu pomocy bezpośrednio na torze. Początkowo wydawało się, że sytuacja może nie być aż tak poważna. Woffinden zdołał nawet udać się do parku maszyn.

Ból jednak szybko dał o sobie znać.

Po krótkim czasie zawodnik opuścił stadion i został przewieziony na szczegółowe badania do szpitala.

Klub potwierdził fatalne informacje

Wieczorem Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski wydał oficjalny komunikat, który potwierdził najgorsze obawy kibiców.

Pełna treść oświadczenia klubu brzmiała:

„U naszego zawodnika stwierdzono złamanie sześciu żeber, przebicie płuca oraz złamanie łopatki.”

To niezwykle poważny zestaw urazów, który oznacza dla Brytyjczyka kolejną długą walkę o powrót do zdrowia.

Niewiarygodny pech wielkiego mistrza

Dla Taia Woffindena to kolejny dramatyczny rozdział w serii problemów zdrowotnych, które prześladują go od kilku sezonów.

Jeszcze niedawno wydawało się, że najgorsze ma już za sobą.

Po koszmarnym wypadku z marca ubiegłego roku Brytyjczyk walczył nie tylko o powrót do żużla, ale – jak wielokrotnie podkreślano – również o pełny powrót do normalnego funkcjonowania. Jego rehabilitacja trwała wiele miesięcy. Każdy kolejny trening, każdy wyjazd na tor był małym zwycięstwem.

Powrót do ligowego ścigania miał być symbolem nowego początku.

Los ponownie okazał się jednak bezlitosny.

Woffinden znów został zatrzymany przez kontuzję – i to wyjątkowo bolesną.

Cios dla Moonfin Magnus Ostrowa

Uraz Brytyjczyka to ogromny problem nie tylko dla samego zawodnika, ale również dla Moonfin Magnus Ostrowa Wielkopolskiego.

Tai Woffinden miał być jednym z filarów zespołu i liderem drużyny walczącej o wysokie cele. Jego doświadczenie oraz ogromny autorytet miały prowadzić ostrowski klub przez trudne momenty sezonu.

Teraz sytuacja kadrowa robi się bardzo skomplikowana.

Nie zanosi się bowiem na szybki powrót Chrisa Holdera, którego relacje z klubem po odsunięciu od składu pozostają napięte. Problemy ma również Jakub Krawczyk, który nie spełnia oczekiwań sztabu szkoleniowego.

Coraz bardziej realny wydaje się scenariusz awaryjny.

Klub może zostać zmuszony do poszukiwania nowego zawodnika na pozycję U24, a do podstawowego składu może wrócić doświadczony Tomasz Gapiński.

To oznaczałoby kolejne przetasowania i próbę ratowania sezonu w niezwykle trudnych okolicznościach.

Kolejna walka przed mistrzem

Tai Woffinden już wielokrotnie udowadniał, że potrafi podnosić się po najtrudniejszych chwilach.

Trzykrotny mistrz świata wracał już po ciężkich urazach, przechodził przez ogromny ból i odbudowywał swoją karierę mimo przeciwności losu.

Teraz znów stanie przed tym samym wyzwaniem.

Tym razem jednak pytanie nie brzmi, kiedy wróci na tor.

Najważniejsze jest to, aby ponownie wrócił do pełni zdrowia.

Całe środowisko żużlowe czeka teraz na kolejne informacje dotyczące jego stanu i życzy Brytyjczykowi jednego – aby po raz kolejny wygrał najważniejszy wyścig. Wyścig o zdrowie. Stay strong Tai!