Jego kariera trwała niemal dwie dekady, a on sam zasłużył na miano solidnego, walecznego i niezwykle oddanego żużlowca. Bogdan Krzyżaniak – bo o nim mowa – był jednym z tych zawodników, którzy nie trafili na czołówki gazet, ale przez lata stanowili o sile swoich drużyn ligowych. Po latach jego nazwisko stało się jeszcze bardziej rozpoznawalne za sprawą syna – Jacka Krzyżaniaka, jednego z najlepszych polskich zawodników lat 90.

Początki kariery

Bogdan Krzyżaniak urodził się 19 lutego 1936 roku w Szamocinie, niewielkiej miejscowości w województwie wielkopolskim. Z zawodu był mechanikiem samochodowym, co doskonale pasowało do jego pasji – sportu żużlowego. Licencję żużlową uzyskał w 1957 roku, jednak na ligowe tory trafił dopiero w 1959 roku, kiedy rozpoczął starty w barwach Polonii Piła, na trzecim poziomie rozgrywek ligowych w Polsce.

Polonia w tamtym okresie nie była potęgą polskiego żużla, a Krzyżaniak musiał mierzyć się zarówno z silniejszymi rywalami, jak i własnym rozwojem jako zawodnik. Jego nazwisko zyskało większy rozgłos, gdy w 1963 roku sięgnął po Złoty Kask w NRD – był to jeden z jego największych indywidualnych sukcesów na arenie międzynarodowej.

Toruńska dekada

Po sześciu latach startów w Pile Krzyżaniak postanowił zmienić otoczenie. W 1967 roku przeszedł do Stali Toruń (obecnie Apator Toruń), gdzie spędził dziesięć lat. To w tym okresie osiągnął największe sukcesy ligowe, stając się jednym z filarów drużyny.

Krzyżaniak był zawodnikiem solidnym i niezawodnym, często przywożącym cenne punkty dla toruńskiego zespołu. W 1975 roku razem z drużyną awansował do I ligi (obecnie Ekstraliga), co było wielkim wydarzeniem dla klubu i kibiców.

Startując w 1 lidze rywalizacji o DMP uzyskał średnią 1,023 pkt/bieg. W wygranym przez Torunian meczu 3 kolejki DMP (9.05.1976) z Wybrzeżem Gdańsk 48-47. Bogdan Krzyżaniak w pięciu startach zdobył 10 punktów (2,3,0,3,2). Był to zarazem jego najlepszy występ na torach 1 ligi.

Jednak dla 40-letniego zawodnika starty w najwyższej klasie rozgrywkowej okazały się sporym wyzwaniem. Mimo ambicji i doświadczenia uznał, że rywalizacja z najlepszymi to dla niego zbyt wysoki poziom. W efekcie po jednym sezonie w I lidze opuścił Toruń i zdecydował się na kolejny transfer.

Schyłek kariery – Grudziądz i Łódź

W 1977 roku Krzyżaniak trafił do GKM-u Grudziądz, gdzie spędził tylko jeden sezon. Jego ostatnim klubem była Gwardia Łódź, w której występował w latach 1978–1979. Po zakończeniu sezonu 1979, mając 43 lata, zdecydował się zakończyć karierę sportową.

Łącznie w swojej karierze ligowej rozegrał 163 mecze, wystartował w 971 biegach i zdobył 1640 punktów oraz 7 bonusów. Dało mu to średnią 1,696 pkt/bieg, co było bardzo solidnym wynikiem, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że większość kariery spędził w II lidze.

Nie tylko żużel – pasje i życie prywatne

Żużel nie był jedyną pasją Bogdana Krzyżaniaka. Uwielbiał również narciarstwo zjazdowe, a jego hobby było kolekcjonowanie emblematów sportowych. Choć po zakończeniu kariery nie był szeroko rozpoznawalną postacią, jego wkład w rozwój polskiego żużla był nieoceniony.

Jego największym sukcesem życiowym było przekazanie miłości do speedwaya synowi – Jackowi Krzyżaniakowi. To właśnie Jacek wyniósł rodzinne nazwisko na wyżyny polskiego żużla, zdobywając m.in. tytuł Indywidualnego Mistrza Polski oraz reprezentując Polskę na arenie międzynarodowej.

Ostatnie lata i śmierć

Bogdan Krzyżaniak zmarł 26 września 1997 roku w Toruniu. Choć jego nazwisko nie znajduje się w gronie najbardziej utytułowanych polskich żużlowców, pozostawił po sobie trwały ślad w historii sportu żużlowego. Był zawodnikiem ambitnym, walecznym i niezwykle oddanym drużynie – cechy te były i nadal są niezwykle cenione w świecie speedwaya.

Zdjęcia: publiczny FB Klub Sportowy Toruń