Choć Krono-Plast Włókniarz Częstochowa wraca z Lublina bez punktów, to styl i waleczność, jaką pokazali zawodnicy, robią wrażenie. Przegrana 41:49 z Orlen Oil Motorem była daleka od pogromu, a po meczu zarówno Franciszek Karczewski, jak i trener Mariusz Staszewski podkreślali postępy drużyny i optymizm przed kolejnymi meczami.


Franciszek Karczewski: „Fajnie, że wreszcie coś ruszyło”

Po dość przeciętnym występie w pierwszej kolejce przeciwko GKM-owi Grudziądz, Karczewski zaprezentował się w Lublinie z dużo lepszej strony. Po meczu nie ukrywał zadowolenia ze swojego postępu:

No tak, dokładnie. Gdzieś cały czas, tak jak mówiłem, będziemy ciężko pracować i pracujemy ciężko dalej. Gdzieś już tego pierwsze efekty, wreszcie jakieś lepsze starty. Nie było już startów w kosmos, gdzieś tam w górę i już nie wiadomo gdzie, tylko gdzieś było trochę lepiej.
Szkoda mi tego dwunastego biegu, bo czułem się szybki w tym dniu i myślę, że gdybym trochę podjął inne decyzje, z ustawieniami, to byłoby lepiej. Lecz, no tak jak mówię, cały czas się uczę, uczę się nowych silników i razem z moim mechanikiem, więc tak jak mówię, fajnie, że wreszcie coś ruszyło i że jest jakaś prędkość gdzieś pomału, jakimiś małymi krokami do przodu jest coraz lepiej.

Przed meczami z Gorzowem i Rybnikiem Karczewski nie traci optymizmu:

Nastawienie? Bojowe. Tak jak cały czas. Głównie podejść pod takim trochę luzem, żeby gdzieś z tym wszystkim się tak nie spinać i wtedy to wychodzi najlepiej.
Ja uważam, że bardzo dobry wynik. Tak, bo to jest najmocniejsza drużyna tak naprawdę w Ekstralidze przez ostatnie parę sezonów. I pokazują jeszcze zwłaszcza u siebie na to, że są bardzo szybcy, więc fajnie, że udało się pobawić jakieś punkty.
Wynik, uważam, że jest zadowalający. Bo tak jak mówię, jechaliśmy na wyjeździe. Wiadomo, jest to przegrana. Fajnie by było, gdybyśmy mogli przywieźć te dwa punkty do domu, lecz uważam, że można być z tego meczu na pewno zadowolonym.


Mariusz Staszewski: „Fajne zawody. Miejmy nadzieję, że to ruszyło”

Trener Włókniarza po meczu był pytany, czy taki wynik brałby w ciemno:

Nie, no zawsze gdzieś tam na końcu głowy leży coś takiego, że można się pokuścić o niespodziankę i faktycznie wyglądało to dobrze, no ale jakość rywala w końcówce nie pozwoliła na to, żeby złapać tę niespodziankę.

O odmiennej postawie zespołu względem porażki z Grudziądzem powiedział:

O szczęściu to nie ma co mówić, bo był totalny falstart u nas z Grudziądzem i nie ma o czym mówić. Starty przegrywaliśmy notorycznie, szczególnie w pierwszej fazie meczu i tak naprawdę to ustawiło cały mecz, bo praktycznie wynikiem jak było po siedmiu biegach się skończyło, więc ta druga faza już była wyrównana.
To nie my powinniśmy szukać rozwiązań na własnym torze, tylko rywal i tutaj była przyczyna. Tutaj fajne zawody, myślę, że jakieś wnioski wyciągnięte. Też jest tak, że naprawdę chłopacy pracują, przyjeżdżają, trenują, szukają. Miejmy nadzieję, że to ruszyło.

Trener Włókniarza pochwalił też formację juniorską, która wyraźnie się zrehabilitowała:

Tak, bardzo dobry mecz w wykonaniu juniorów. Myślę, że ten pierwszy mecz to troszkę na sztywno poszło, także bardzo im zależało i poszło zupełnie w inną stronę. A pozytywów już kilka było widać na początku sezonu na sparingach, więc bardzo fajnie.
Tym bardziej, że to można powiedzieć chyba najmocniejsza para juniorska w kraju. I na tym tle pojedynki młodzieżowe wyszły na naszą korzyść, więc bardzo fajnie, oby tak dalej.

O zbliżającym się starciu z Gorzowem wypowiedział się krótko, ale konkretnie:

Wnioski to już zachowam dla siebie i dla drużyny, bo nie mikrofon jest miejscem, gdzie mam zdradzać, co sobie ustaliliśmy. Ale na pewno jakieś wnioski są. Mam nadzieję, że ten mecz już pójdzie po naszej stronie.
W tej drużynie jest potencjał. Chodzi o to, żeby w danym dniu więcej niż dwóch, trzech zawodników pokazywało to, na co ich stać. I jeśli tak się stanie, to jeszcze będziemy uśmiechnięci.


Podsumowanie: Postęp i nadzieja

Choć porażka nigdy nie smakuje dobrze, to tym razem Włókniarz zostawił w Lublinie serce i charakter. Przebudzenie juniorów, pewność siebie liderów i wyciągnięte wnioski z poprzednich błędów każą z optymizmem patrzeć na nadchodzące mecze. Zarówno Karczewski, jak i Staszewski dali jasny sygnał: ta drużyna jeszcze pokaże na co ją stać.