Betard Sparta Wrocław wraca do gry o najwyższe cele. Po zwycięstwie 51:39 nad Gezet Stalą Gorzów wrocławianie nie tylko dopisali do swojego dorobku dwa ligowe punkty, ale także zdobyli niezwykle cenny punkt bonusowy. Jeszcze ważniejsze od samego wyniku wydaje się jednak to, że zespół Piotra Protasiewicza coraz wyraźniej odzyskuje rytm po trudnym okresie naznaczonym kontuzjami.

Najlepiej sytuację drużyny podsumował jej kapitan – Maciej Janowski. Doświadczony zawodnik po zakończeniu spotkania nie skupiał się wyłącznie na wyniku. Mówił o problemach kadrowych, znaczeniu regularnych startów, emocjach związanych z Grand Prix Polski we Wrocławiu oraz o konieczności stopniowego wprowadzania do rywalizacji młodszych zawodników.

Sparta potrzebowała właśnie takiego okresu

Ostatnie dni były dla zawodników Betard Sparty niezwykle intensywne. W krótkim odstępie czasu odbyły się zawody Grand Prix Polski, ligowe spotkanie ze Stalą Gorzów, a już za chwilę drużynę czeka kolejny wymagający mecz.

Dla wielu zawodników tak napięty kalendarz mógłby być problemem. Janowski uważa jednak, że w obecnej sytuacji Sparty jest wręcz odwrotnie.

„Tak, między startami jeszcze są treningi, więc tych okrążeń naprawdę robimy bardzo dużo i dobrze, wydaje mi się, że dużo tego potrzebujemy, tym bardziej, że mamy troszkę dziury w drużynie w postaci różnych kontuzji więc dobrze, że każdy ma ten rytm jazdy i wtedy też jest większa ta pewność.”

Słowa kapitana doskonale oddają aktualne położenie wrocławskiego zespołu. Kontuzje mocno pokrzyżowały plany sztabu szkoleniowego, dlatego każda okazja do jazdy i budowania pewności siebie jest dziś niezwykle cenna.

Grand Prix zostawiło niedosyt, ale organizacja zasłużyła na pochwały

Janowski odniósł się także do rozegranego kilka dni wcześniej Grand Prix Polski we Wrocławiu.

Sam zawodnik nie ukrywał, że sportowo liczył na więcej. Defekt motocykla odebrał mu szansę na lepszy wynik, jednak mimo osobistego rozczarowania pozytywnie ocenił całą imprezę.

„No super ze strony organizatorów, ponieważ wiem o tym, że bardzo dużo ludzi przyjeżdża do Wrocławia z innych miejscowości, z innych krajów. Nie wiadomo, czy na niedzielę udałoby mi się zostać, więc super, że się udało. Na pewno liczyłem na troszkę lepszą jazdę, szkoda tego defektu, który pozbawił mnie gdzieś tam lepszego wyboru pól startowych, więc wynik nie był dla mnie jakiś super satysfakcjonujący, ale fajnie ta cała impreza wyszła, wydaje mi się, że kibice też się dobrze bawili. Na koniec Bartek wygrał Mazurka Dąbrowskiego, więc wydaje mi się, że polska publiczność powinna być zadowolona.”

Choć Janowski miał prawo odczuwać sportowy niedosyt, podkreślił przede wszystkim znaczenie organizacyjne wydarzenia oraz atmosferę stworzoną przez kibiców.

Kontuzje zmieniają układ sił w lidze

Sezon 2026 w PGE Ekstralidze jest wyjątkowo wyrównany. Kolejne kontuzje sprawiają, że układ tabeli zmienia się praktycznie z tygodnia na tydzień.

Kapitan Sparty nie ukrywa, że urazy nie są niczym dobrym, ale jednocześnie zauważa, iż właśnie nieprzewidywalność sprawia, że rozgrywki są tak interesujące.

„Zacznę od tego, że jest bardzo dużo kontuzji. Różnie zmieniają się te układy sił drużyn. Ale to dobrze, może nie dobrze, że są kontuzje, ale dobrze, że jest ciekawie. O to chodzi w sporcie. Wydaje mi się, że to jest całe piękno i co to byłaby za przyjemność, gdyby jedna drużyna wszystko wygrywała. Wiadomo, gdyby to była nasza, to ok [śmiech]. Ale tak na serio, to wydaje mi się, że ludzie przychodzą na żużel dla emocji, a tabela też jeszcze podkręca te emocje, więc bardzo fajnie.”

To spojrzenie dobrze oddaje charakter obecnego sezonu. Różnice punktowe pomiędzy czołowymi zespołami są niewielkie, a niemal każda kolejka może przynieść zmianę lidera.

Sparta buduje przyszłość

Jednym z najważniejszych tematów poruszonych przez Janowskiego była rola młodszych zawodników.

W meczu ze Stalą Gorzów, gdy wynik był już praktycznie rozstrzygnięty, trener zdecydował się dać więcej okazji do jazdy rezerwowym i juniorom.

Kapitan Sparty nie miał wątpliwości, że właśnie w takich momentach buduje się przyszłość zespołu.

„Każdy bieg dla Andersa czy dla naszych juniorów to jest budowanie ich, a w momencie, kiedy jeszcze przywożą punkty, to jest bardzo dobre. Więc plus, budujemy naszą drużynę. Stal przyjechała osłabiona, ale przypominam, że my też jedziemy bez dwóch naszych zawodników, więc my wcale nie jesteśmy mocniejsi i mimo tego dzisiaj pokazaliśmy bardzo dobrą jazdę, więc nic tylko się cieszyć.”

To zdanie pokazuje sposób myślenia Janowskiego jako kapitana. Nie patrzy wyłącznie na wynik jednego meczu, ale na rozwój całego zespołu i przygotowanie zawodników do najważniejszej części sezonu.

Decyzja należała do trenera

W ostatnim biegu spotkania Janowski nie pojawił się już pod taśmą. Jak sam przyznał, nie miał z tym żadnego problemu.

Wręcz przeciwnie – uważa, że w takich sytuacjach pierwszeństwo powinni mieć młodsi zawodnicy.

„Trener decyduje. Gdyby trener powiedział, że mam jechać, to bym pojechał, ale przeczuwałem to i bardzo fajnie. Jestem za tym. Chłopaki dostali jeszcze jedną szansę. Muszą czuć się dobrze na motocyklu, a tak jak powiedziałem, każdy kolejny bieg na pewno będzie ich budował.”

Takie podejście pokazuje rolę, jaką Janowski pełni dziś we wrocławskiej drużynie. To nie tylko lider na torze, ale także zawodnik, który doskonale rozumie proces budowania zespołu i wspiera rozwój młodszych kolegów.

Doświadczony kapitan patrzy szerzej

Po meczu ze Stalą Gorzów Maciej Janowski nie mówił o własnych punktach ani indywidualnych osiągnięciach. Znacznie ważniejsze okazały się dla niego rytm jazdy całego zespołu, powrót do optymalnej dyspozycji po serii kontuzji oraz rozwój młodych zawodników.

Wypowiedzi kapitana pokazują również atmosferę panującą obecnie w Betard Sparcie Wrocław. Mimo trudności kadrowych zespół zachowuje spokój, cierpliwie odbudowuje swoją siłę i coraz śmielej patrzy w kierunku decydującej fazy sezonu.

Jeżeli wrocławianie utrzymają obecny kierunek rozwoju, a kontuzjowani zawodnicy będą stopniowo wracać do pełnej dyspozycji, Sparta ponownie może stać się jednym z głównych kandydatów do walki o drużynowe mistrzostwo Polski. A słowa Macieja Janowskiego pokazują, że w szatni nikt nie zamierza ulegać presji – liczy się konsekwentna praca, wzajemne wsparcie i budowanie zespołu, który ma być najmocniejszy wtedy, gdy rozpocznie się walka o medale.