Rozmowy zakończone!
Choć sezon 2025 dopiero wkracza w decydującą fazę, na rynku transferowym już zawrzało. Kluby rozpoczynają układanie składów na kolejne rozgrywki, a niektóre z nich – jak Motor Lublin – w zasadzie już przeszły do etapu „rozkręcania” składu na nowo. Z Motoru odejdą Jacek Holder i Mateusz Cierniak, a Dominik Kubera – jak się dowiedzieliśmy – jest już dogadany z beniaminkiem z Zielonej Góry, Stelmet Falubazem.
W tym samym czasie Betard Sparta Wrocław zachowuje nadzwyczajny spokój. I nie dzieje się tak bez powodu. Jak udało nam się potwierdzić, kapitan zespołu, Maciej Janowski, zakończył rozmowy z innymi klubami i zdecydował się na pozostanie w stolicy Dolnego Śląska. To oznacza jedno – jego przyszłość w Sparcie na sezon 2026 jest już praktycznie przesądzona.
Burzliwa historia, spokojna teraźniejszość
Jeszcze kilka miesięcy temu taki scenariusz wydawał się mało realny. Pamiętamy zeszłoroczne spięcie na linii Janowski – prezes Andrzej Rusko. Zawodnik wprost sugerował w mediach, że klub nie wykazuje inicjatywy w przedłużeniu z nim kontraktu. Szybko pojawiły się przecieki o rozmowach z innymi ośrodkami, w tym z Motorem Lublin, Falubazem i Apatorem Toruń. Sparta, postawiona pod ścianą, była zmuszona zaproponować swojemu liderowi korzystniejsze warunki.
To wszystko miało swoje konsekwencje. Według opinii niektórych ekspertów – choćby Marka Cieślaka – klubowi działacze nie zapomnieli Janowskiemu tej negocjacyjnej wolty i przy najbliższej okazji wymienią go na innego zawodnika. Naturalnym następcą miał być Dominik Kubera. Ale dziś wiemy już, że ta opcja nie wchodzi w grę.
Brak alternatyw i rozsądek górą
Kubera trafi do Falubazu, a inne opcje? Raczej kosmetyczne. Janowski, choć w tym sezonie nie błyszczy, wciąż pozostaje zawodnikiem, który gwarantuje solidne punkty i – co nie mniej ważne – jest ikoną klubu. Jego odejście po rozstaniu z Taiem Woffindenem oznaczałoby prawdziwe trzęsienie ziemi we Wrocławiu. A na to działacze nie mogą sobie pozwolić. Kibice oczekują stabilizacji i liderów, z którymi można się utożsamiać. Sponsorzy – twarzy, które sprzedają markę. Janowski spełnia oba warunki.
Dodatkowo, w aktualnej sytuacji kadrowej Sparty trudno byłoby znaleźć sensownego zastępcę. Wśród krajowych zawodników nie ma realnych kandydatów. Piotr Pawlicki, choć w wysokiej formie, już raz przegrał walkę o miejsce w składzie. Obcokrajowcy? Teoretycznie tak, ale to wiązałoby się z koniecznością wystawiania dwóch krajowych juniorów – a Sparta nie dysponuje obecnie wystarczająco mocnym zapleczem młodzieżowym.
Dlatego bardziej opłacalna wydaje się strategia utrzymania Janowskiego i inwestowania w zagranicznego juniora – chociażby Mikkela Andersena czy Williama Drejera – niż rewolucja w składzie.
Zamknięte drzwi
Według krążących w środowisku żużlowym informacji, Janowski odmówił przynajmniej dwóm zainteresowanym klubom. Sparta nie tylko nie szuka wzmocnień na jego pozycję, ale wręcz nie rozpoczęła żadnych poważnych rozmów z zawodnikami zagranicznymi, którzy rok temu byli w kręgu zainteresowań. Przykładem może być Anders Thomsen – zawodnik, który jeszcze niedawno był na liście życzeń wrocławian. Teraz nie otrzymał nawet oferty.
Co dalej?
Wydaje się, że jedyne zmiany w kadrze Sparty mogą dotyczyć pozycji juniorskiej. Klub obserwuje rynek młodzieżowców, jednak na tym etapie nie ma jeszcze konkretów. Wszystko wskazuje na to, że skład seniorów na sezon 2026 zostanie utrzymany bez zmian, a Maciej Janowski – po burzliwych miesiącach – znów stanie się filarem spokoju i symbolem kontynuacji w ambitnym projekcie Andrzeja Ruski.
Podsumowanie
Na gorącym rynku transferowym, gdzie Motor się przebudowuje, a Falubaz rozpycha łokciami, Betard Sparta Wrocław gra va banque – stawia na sprawdzonych ludzi i stabilność. A największym symbolem tej strategii jest Maciej Janowski. Po wszystkich burzach i medialnych sensacjach, wygląda na to, że kapitan zostaje na pokładzie.
Czy to dobra decyzja? Odpowiedź przyjdzie w 2026 roku. Ale jedno jest pewne: Wrocław wie, na kogo stawia.






