BAYERSYSTEM GKM Grudziądz był największą rewelacją pierwszej części rundy zasadniczej sezonu 2026 w PGE Ekstralidze. Drużyna Roberta Kościechy przez długi czas była liderem ligowej tabeli, a jednym z fundamentów jej sukcesów pozostaje świetna postawa formacji młodzieżowej. Na czele tej grupy stoi Kevin Małkiewicz, który w niedzielnym spotkaniu (5 lipca br.) przeciwko Pres Toruń 7 punktów, po raz kolejny udowadniając, że należy dziś do grona najcenniejszych juniorów całych rozgrywek.

Jednak po meczu 8 kolejki PGE Ekstraligi w którym GKM pokonał Stelmet Falubaz Zielona Góra 54-36, w którym Małkiewicz zdobył 10 punktów i 2 bonusy, okazało się jednak, że jeszcze niedawno młody zawodnik musiał zmierzyć się z konsekwencjami własnego zachowania. Trener Robert Kościecha ujawnił bowiem, że nałożył na swojego podopiecznego karę finansową.

Lider juniorów, ale nie bez wad

Małkiewicz od początku sezonu imponuje skutecznością. Wraz z Bastianem Pedersenem tworzy jeden z najmocniejszych duetów młodzieżowych w całej lidze. To właśnie punkty zdobywane przez juniorów, szczególnie w pierwszej części sezonu zasadniczego, wielokrotnie pozwalały grudziądzanom budować przewagę nad rywalami jeszcze przed pierwszymi seriami startów seniorów.

Mimo znakomitych wyników Kościecha dostrzegł jednak problem, który wymagał natychmiastowej reakcji.

Temat pojawił się podczas rozmowy na antenie Canal+, gdy dyskutowano o sportowym rozwoju młodego zawodnika. Wówczas szkoleniowiec postanowił ujawnić kulisy swojej decyzji.

Kościecha: „Kevin musiał to zrozumieć”

Trener GKM-u nie ukrywał, że kara była ostatecznością.

– Mogę to powiedzieć, że Kevin po meczu z Włókniarzem oficjalnie otrzymał ode mnie pismo oraz karę finansową. Wiem, że tylko to mogło go utemperować. Oczywiście to jest ostatnia rzecz, jaką można zrobić, tym bardziej że znam go od małego, kiedy miał 10-11 lat, ale już przesadzał. I Kevin musiał to zrozumieć… On ma respekt, ale dzięki temu łatwiej będzie go utemperować, że nie będzie robił takich rzeczy – tłumaczył Kościecha na antenie Canal+.

Słowa szkoleniowca pokazują, że nie chodziło o kwestie sportowe czy brak zaangażowania. Wręcz przeciwnie. Problemem okazały się emocje i zachowanie zawodnika w trakcie zawodów.

Przełom nastąpił natychmiast

Kościecha podkreślał, że efekt jego działań pojawił się praktycznie od razu.

– I od biegu młodzieżowego była inna postawa na torze. Wiadomo, że najłatwiej się wygrywa, ale w biegu, co zrobił jedynkę, bo popełnił błąd, a prowadzili 5:1, to nie było tego Kevina, co kiedyś. Był skupiony na następnym biegu. Wolę mieć zawodnika, którego trzeba „temperować” i pchać na dół. Kevina nie muszę zmuszać do pracy, ale właśnie temperować. Może to nie jest dobre, ale jakiś pozytyw będzie, że będzie takim zawodnikiem, jak teraz albo lepszym – dodał trener GKM-u.

To bardzo wymowna wypowiedź. Kościecha nie ukrywa bowiem, że Małkiewicz jest zawodnikiem niezwykle ambitnym, a czasem wręcz nadmiernie pobudzonym sportowo. Paradoksalnie właśnie ta cecha może być jednocześnie jego największym atutem i największym zagrożeniem.

Wszystko zaczęło się po meczu z Włókniarzem

Powodem interwencji szkoleniowca była sytuacja, do której doszło podczas spotkania z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa.

W jednym z wyścigów młodzieżowych doszło do kontaktu z rywalem. Małkiewicz był przekonany, że został potraktowany nieprzepisowo. Zamiast jednak kontynuować walkę o punkty, skupił się na okazywaniu niezadowolenia. Gestykulował i manifestował swoje pretensje wobec sytuacji torowej.

Takie zachowanie nie spodobało się trenerowi GKM-u, który uznał, że zawodnik musi nauczyć się panowania nad emocjami.

Małkiewicz nie polemizował

Co ciekawe, sam zainteresowany nie próbował polemizować z decyzją szkoleniowca.

– Widziałem po sobie, że te juniorskie biegi mi nie wychodzą i były niepotrzebne chimerki. Nie dziwię się trenerowi, że się wkurzył. Wyszło, jak wyszło – mówił Małkiewicz.

To pokazuje, że młody zawodnik przyjął krytykę i wyciągnął wnioski. W sporcie zawodowym taka postawa często okazuje się równie cenna jak talent czy szybkość na torze.

Efekty widać na torze

Najlepszym dowodem na skuteczność tej lekcji był właśnie występ 16 czerwca br. przeciwko Falubazowi.

Małkiewicz zdobył 10 punktów i dwa bonusy, będąc jednym z bohaterów spotkania. Co istotne, sam zawodnik przyznał później, że nie skupia się wyłącznie na liczbach. Później junior GKM punktował równie skutecznie – zdobywał po 8 oczek w przegranych przez grudziądzan meczach przeciwko Stali Gorzów, Sparcie Wrocław i 7 punktów w spotkaniu z Pres Toruń.

Najważniejsza pozostaje dla niego analiza własnej jazdy oraz elementów wymagających poprawy. Jednocześnie przyznał, że dobre wyniki dają dodatkową motywację do dalszej pracy.

Według niego kluczową rolę odegrała właśnie większa kontrola emocji i zachowanie chłodnej głowy podczas zawodów.

Młodzieżowiec budowany na wymaganiach

Historia Kevina Małkiewicza pokazuje, dlaczego jak ważne jest podejście młodego zawodnika do swoich obowiązków. W klubie nie ma miejsca na pobłażliwość, nawet wobec żużlowców osiągających bardzo dobre wyniki.

Robert Kościecha postawił na konsekwencję. Uznał, że jeśli młody żużlowiec ma w przyszłości zostać liderem nie tylko GKM-u, ale być może również reprezentacji Polski, musi nauczyć się radzenia sobie z presją i emocjami.

Obecnie można odnieść wrażenie, że ta lekcja została odrobiona. A jeśli tak rzeczywiście jest, to finansowa kara może okazać się jedną z najbardziej wartościowych inwestycji w dalszy rozwój jednego z najciekawszych młodzieżowców polskiego żużla.