Australijczyk szczerze o formie, torze w Tarnowie, zaległościach finansowych i ambicjach ekstraligowych

Joshua Pickering z pewnością nie należy do grona zawodników, którzy owijać potrafią w bawełnę. Australijski żużlowiec Fogo Unii Leszno, który w sobotnim meczu w Tarnowie wywalczył 8 punktów i bonus w czterech startach, był gościem rozmowy z Łukaszem Benzem z Canal+ Sport 5. Pickering mówił otwarcie o swoich odczuciach z toru, problemach z przygotowaniem nawierzchni, formie sprzętowej, sytuacji w klubie oraz planach na przyszłość.

Tarnów? Duży tor, który Pickeringowi odpowiada

Choć w meczu w Tarnowie Australijczyk miał trudne zadanie, szczególnie przez warunki torowe, to i tak pokazał charakter i zakończył występ zwycięstwem w 13. biegu. O swoich wrażeniach z jazdy opowiedział jeszcze przed tym wyścigiem.

„To tor, na którym bardzo lubię jeździć. Preferuję duże i szybkie tory, z dużą ilością ścieżek do ścigania się. Szkoda tylko, że tak często startowałem po równaniu i polewaniu, przez co trudno było mi zbudować prędkość, ale w biegu 13. będę już startował na lepszym torze, więc po dobrym wyjściu spod taśmy, liczę na dobry wynik” — powiedział Pickering.

Jak powiedział, tak zrobił. W 13. biegu pewnie sięgnął po zwycięstwo, pokazując, że kiedy warunki pozwalają, potrafi wykorzystać swoje umiejętności w 100%.

„Byłoby dobrze, gdyby mi wypłaciła mi pozostałe pieniądze”

W dalszej części rozmowy żużlowiec został zapytany w żartobliwym tonie o sytuację finansową klubu z Leszna, a konkretnie o to, co może czuć księgowa, widząc wysokie zdobycze punktowe zawodników. Pickering nie pozostał dłużny i odpowiedział z typowym dla siebie dystansem.

„Byłoby dobrze, gdyby mi wypłaciła mi pozostałe pieniądze. Ogólnie wszystko jest w porządku w Lesznie. Bardzo dobrze się tutaj czuję” — przyznał z uśmiechem.

To krótka, ale wiele mówiąca wypowiedź – Pickering nie unika trudnych tematów, ale jednocześnie daje do zrozumienia, że jego relacje z klubem są dobre.

Nierówna forma? „Teraz jestem w dobrej formie”

Wielu kibiców mogło zauważyć, że forma Australijczyka w ostatnich tygodniach nie była w pełni stabilna. Sam zainteresowany nie ukrywa, że miał trudny okres, ale zapewnia, że obecnie znajduje się w dobrej dyspozycji.

„Szkoda, że moje wyniki były trochę niestabilne w poprzednich trzech meczach, ale teraz przed rozpoczęciem play-off czuję, że jestem dobrej formie, jestem aktualnie zadowolony ze sprzętu” — ocenił.

To ważna deklaracja, szczególnie w kontekście zbliżającej się fazy finałowej 1. Ligi Żużlowej, w której Unia Leszno walczy o awans do elity.

Ekstraliga? „Z przyjemnością zostanę w drużynie”

Na koniec rozmowy Pickering został zapytany o przyszłość w Polsce. Czy widzi siebie w PGE Ekstralidze? Odpowiedź Australijczyka nie pozostawia wątpliwości, że ma ambicje, ale też nie zamierza wywierać na nikim presji.

„Nie mam presji. Zamierzam dalej cieszyć się jazdą, robić to, co wiem, że jestem w stanie robić dla drużyny. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Jeśli po awansie do Ekstraligi będą chcieli mnie w Lesznie, to z przyjemnością zostanę w drużynie. Chcę się ścigać jak najwięcej i wiem, że wraz z każdym kółkiem i doświadczeniem będę coraz lepszym zawodnikiem w Polsce. To wymaga czasu” — powiedział szczerze.

To wyraźny sygnał dla działaczy i kibiców – Joshua Pickering nie tylko myśli o długofalowej obecności w Polsce, ale też chętnie związałby się z Unią Leszno na dłużej, o ile klub również widzi go w składzie po ewentualnym awansie do elity.

Podsumowanie

Pickering swoją szczerością i podejściem zdobywa sympatię kibiców nie tylko w Lesznie. Jego wypowiedzi to przykład zdrowego podejścia do sportu – bez zbędnej presji, z wiarą w rozwój i lojalnością wobec drużyny. Jeśli Fogo Unia Leszno awansuje do PGE Ekstraligi, wiele wskazuje na to, że Australijczyk stanie się ważnym ogniwem tej ekipy także w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Źródło i zdjęcie: publiczny Fb GlosLeszna.pl