Piąta runda cyklu Speedway Grand Prix zgromadziła w sobotę 20 czerwca br. najlepszych zawodników globu, a jednym z najciekawszych bohaterów tegorocznej rywalizacji pozostaje Michael Jepsen Jensen. Duńczyk przeżywa prawdziwy renesans kariery i po jedenastu latach wrócił do grona stałych uczestników mistrzostw świata.
Jeszcze kilka miesięcy temu niewielu ekspertów stawiało go w gronie kandydatów do ścisłej czołówki cyklu. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Przed zawodami we Wrocławiu Jepsen Jensen zajmował czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej Speedway Grand Prix. Po turnieju opóźnionym ze względu na oberwanie chmury przed zawodami we Wrocławiu Duńczyk utrzymał czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej i coraz śmielej mówi o walce o podium mistrzostw świata. Jepsen Jensen po świetnym biegu finałowym stanął na najniższym stopniu podium zawodów we Wrocłwiu.
Powrót po ponad dekadzie
Sezon 2026 jest dla Duńczyka wyjątkowy.
Po raz pierwszy od 2015 roku Michael Jepsen Jensen uczestniczy w cyklu Speedway Grand Prix jako pełnoprawny zawodnik walczący o mistrzostwo świata. Przez lata pozostawał poza ścisłą elitą, próbując odbudować swoją pozycję i wrócić do najwyższego poziomu.
Początek tegorocznego sezonu nie należał jednak do łatwych.
W inauguracyjnej rundzie w niemieckim Landshut zdobył zaledwie dwa punkty do klasyfikacji generalnej. Po pierwszych zawodach zajmował dopiero 15. miejsce w mistrzostwach świata i trudno było przypuszczać, że już kilka tygodni później będzie jednym z najgroźniejszych rywali liderów cyklu.
Od Landshut do światowej czołówki
Kolejne rundy pokazały jednak, że doświadczenie i cierpliwość mogą przynieść efekty.
Już podczas Grand Prix Czech w Pradze Duńczyk zajął wysokie czwarte miejsce. Jeszcze lepiej zaprezentował się podczas dwudniowych zawodów w Manchesterze i w sobotę 19 czerwca we Wrocławiu.
Na torze National Speedway Stadium zdobył łącznie jedenaście punktów podczas trzeciej rundy, a następnie awansował do finału czwartej odsłony cyklu, kończąc zawody na znakomitym drugim miejscu. O zawodach we Wrocławiu już pisaliśmy.
Efekt?
Po pięciu rundach Michael Jepsen Jensen zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej z dorobkiem 51 punktów. Do prowadzącego Bartosza Zmarzlika traci obecnie 31 punktów, a do trzeciego Roberta Lamberta tylko 12.
„To wymagało przyzwyczajenia”
Sam zawodnik przyznaje, że powrót do cyklu Grand Prix po tak długiej przerwie nie był prosty.
W rozmowie z oficjalnym serwisem FIM Speedway nie ukrywał, że ponowne odnalezienie się wśród najlepszych zawodników świata wymagało czasu.
Celem na każde zawody jest zawsze awans do tego najważniejszego, finałowego biegu. Kompletnie zawaliłem pierwsze Grand Prix w Landshut, ale wyciągnąłem z tego mnóstwo wniosków. Kolejną cenną lekcję odebrałem podczas rundy w Pradze. Manchester i Wrocław również dały mi bardzo dużo pewności siebie.
Mówiąc szczerze, minęło mnóstwo czasu, odkąd regularnie startowałem w Grand Prix. Ponowna obecność w tym gronie wymagała ode mnie chwili na oswojenie się i przestawienie na inne obroty, mimo że w zeszłym roku jechałem przecież z dziką kartą w Vojens. Znalezienie się we właściwym miejscu i wypracowanie pełnego komfortu na torze wcale nie jest łatwe, ale w sobotę w Anglii w końcu poczułem się tak, jak powinienem. Piątkowe zawody były świetnym przetarciem – zająłem wtedy piąte miejsce. Kolejny awans do wielkiego finału w sobotę był realizacją głównego planu.
Słowa Duńczyka pokazują, jak dużym wyzwaniem jest rywalizacja na najwyższym poziomie światowego speedwaya. Sam udział w pojedynczych turniejach jako zawodnik z dziką kartą znacząco różni się od regularnej walki w całym cyklu.
Wielkie ambicje po turnieju we Wrocławiu
Dziś Michael Jepsen Jensen nie ukrywa już swoich celów.
Po trzech finałach w czterech ostatnich rundach coraz śmielej myśli o zakończeniu sezonu na podium mistrzostw świata.
Duńczyk jasno określił swoje ambicje.
Oczywiście, że moim celem jest walka o podium całego cyklu. Gdybym w to nie wierzył, w ogóle nie byłoby mnie w tym miejscu. Jeśli poczuję, że nie jestem w stanie rywalizować z najlepszymi na świecie, wolę usiąść i obejrzeć te zawody w telewizji.
Czuję, że z każdym tygodniem staję się silniejszy. Moje tegoroczne wyniki, wyłączając wpadkę w Landshut, naprawdę nie wyglądają źle. Nie zawsze jednak na motocyklu czułem się w stu procentach komfortowo. Byliśmy bardzo głodni jeszcze lepszych rezultatów i chyba zbyt mocno przekombinowaliśmy z ustawieniami w motocyklach. Teraz w końcu zaczynam łapać właściwy rytm i luz. Wszystko idzie w coraz lepszym kierunku i wierzę, że będę naprawdę mocny.
To bardzo wymowna deklaracja zawodnika, który jeszcze kilka lat temu znajdował się daleko od światowej czołówki.
Jeden z liderów sensacyjnego GKM-u
Dobra forma Jepsena Jensena nie ogranicza się wyłącznie do Grand Prix.
Duńczyk jest jednym z najważniejszych zawodników BAYERSYSTEM GKM-u Grudziądz, który w tym sezonie jest rewelacją rozgrywek pGE Ekstraligi.
To właśnie jego regularność, doświadczenie i zdobycze punktowe są jednym z fundamentów sukcesów drużyny prowadzonej przez Roberta Kościechę.
Połączenie świetnych występów ligowych i coraz lepszych wyników w mistrzostwach świata sprawia, że sezon 2026 może okazać się najlepszym w całej karierze Duńczyka.
Walka o kolejne punkty
Przed zawodami w szwedzkiej Malillii (11 lipca br.) Michael Jepsen Jensen znajduje się w gronie najbardziej rozpędzonych zawodników cyklu.
Po słabym początku w Landshut wyciągnął właściwe wnioski, poprawił sprzęt, odzyskał pewność siebie i ponownie zaczął regularnie walczyć z najlepszymi żużlowcami świata.
Jeżeli utrzyma obecną dyspozycję w kolejnych rundach Grand Prix może to być kolejny ważny krok w kierunku jednego z największych powrotów ostatnich lat w światowym speedwayu. Po jedenastu latach poza elitą Michael Jepsen Jensen znów liczy się w walce o najwyższe cele. A to sprawia, że jego występ w Malilli będzie jednym z najciekawiej obserwowanych wydarzeń całego turnieju.
Źródło: fimspeedway.com
Zdjęcie: publiczny FB FIM Speedway Grand Prix








