Artem Łaguta, indywidualny mistrz świata na żużlu z 2021 roku, jasno zadeklarował, że nigdy więcej nie wystąpi pod rosyjską flagą. Zawodnik, posiadający polskie obywatelstwo, wyraził chęć startów w Indywidualnych Mistrzostwach Polski (IMP) oraz powrotu do cyklu Speedway Grand Prix (SGP) pod neutralną flagą. Pomimo jego starań, nie doszło do spotkania z prezesem Polskiego Związku Motorowego (PZM), Michałem Sikorą, co uniemożliwiło omówienie jego przyszłości w polskim żużlu.

Deklaracje Łaguty

Łaguta wielokrotnie podkreślał swoje przywiązanie do Polski, co manifestował m.in. śpiewając polski hymn przed zawodami. W wywiadach zaznaczał, że nauczył się hymnu, ponieważ czuje się związany z Polską i chciałby reprezentować kraj, w którym mieszka i pracuje. Zawodnik wyraził również chęć startów w IMP, jednak nie został dopuszczony do eliminacji. Dodajmy, iż żużlowiec od wielu lat mieszka w Polsce, a jego dzieci chodzą do polskich szkół.

Próby kontaktu z PZM

Łaguta próbował umówić się na spotkanie z prezesem PZM, Michałem Sikorą, aby omówić możliwość startów w polskich barwach. Do spotkania miało dojść pod koniec 2024 roku w Toruniu, jednak, jak twierdzi zawodnik, PZM i FIM nie wyraziły na to zgody. Łaguta nie rozumie powodów odmowy i nadal wyraża chęć rozmowy z władzami polskiego żużla.

Stanowisko PZM

Prezes PZM, Michał Sikora, wcześniej zaznaczał, że sprawa startów rosyjskich zawodników ma dwa aspekty: moralny i prawny. Podkreślał, że decyzje w tej sprawie będą podejmowane po konsultacjach z Międzynarodową Federacją Motocyklową (FIM). W 2022 roku PZM czekał na decyzje FIM w sprawie udziału rosyjskich zawodników w międzynarodowych rozgrywkach. Do dziś cała sprawa nie została rozwiązana. Wielokrotnie przytaczaliśmy przykłady innych globalnych dyscyplin sportowych (jak np. tenis ziemny). Zawodniczki i zawodnicy z Rosji i Białorusi mogą bez problemów występować w najważniejszych imprezach zagrabiając gigantyczne pieniądze. Do tego – wbrew wymogom organizatorów – niejednokrotnie deklarując wsparcie dla putinowskiej Rosji.

W niedawno wyemitowanym Magazynie PGE Ekstraligi, słowa Artema Łaguty, że nigdy nie wystartuje już jako Rosjanin skwitował dosadnie: „Jak ta optyka może się zmienić.” Prezes PZM jeśli chodzi o starty Artema Łguty w SGP powołuje się na obowiązujące regulaminy FIM i promotora cyklu. Ale broni interesu polskich zawodników (dla niego Łaguta, mimo iż ma polskie obywatelstwo w dalszym ciągu nie jest Polakiem). Jeśli Łaguta występowałby w SGP jako Polak to byłoby o jedno miejsce mniej w cyklu dla naszego zawodnika. Do czasu zakończenia wojny nie przewiduje żadnych zmian w temacie startu Rosjan. Nie ma dyskusji startu Łaguty w SGP pod neutralną flagą. Choć Sikora podkreśla fakt, iż w sportach samochodowych występują rosyjscy sportowcy pod neutralną flagą po spełnieniu pewnych warunków (min. podpisanie oświadczenia, że nie wspiera reżimu Putina).

Prezes PZM twierdzi wprost, że dopiero teraz dowiedział się, że jesienią 2024 roku miało by dojść do jego spotkania z zawodnikiem Betard Sparty. Jednoczesnie podkresla, że w sportach motorowych przypadek Łaguty nie jest odosobniony. Powołując się na regulaminy FIM, Michał Sikora nie widzi możliwości by Artem Łaguta jeździł jako naturalizowany Polak w SGP, kosztem innych naszych zawodników.

Prezes Sikora szukanie wyjaśnienia odmowy startu Artema Łaguty w IMP kieruje do władz GKSŻ. Ale jego zdanie jest takie, że mistrzostwa Polski są dla rdzennych zawodników z Polski. Uważa tym samym, iż Artem Łaguta nie powinien startować w IMP.

Kontrowersje wokół startów pod polską flagą

Niektórzy eksperci i kibice wyrażają obawy dotyczące startów Łaguty pod polską flagą. Leszek Tillinger, były prezes Polonii Bydgoszcz, w swoim felietonie stwierdził, że starty Artema pod polską flagą są dla niego za wcześnie (biorąc pod uwagę wiek zawodnika Sparty dziwnie brzmi ta wypowiedź). Zwraca uwagę, że choć Łaguta posiada polskie obywatelstwo, to jego starty w międzynarodowych zawodach mogłyby budzić kontrowersje, zwłaszcza w kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej. Dodajmy, że mając polskie obywatelstwo Artem ma takie same prawa jak inni Polacy, czyli np. może głosować w wyborach na prezydenta. Jednak nie kwalifikuje go to do startów np. w IMP.

Porównanie do Rune Holty

Łaguta porównuje swoją sytuację do Rune Holty, norweskiego żużlowca, który startował w barwach Polski, mimo że nie mówił po polsku. Zawodnik podkreśla, że posiada polski paszport i nie widzi powodu, dla którego miałby startować pod neutralną flagą. Twierdzi, że chce reprezentować Polskę i zdobywać dla niej medale. Holta przez lata startów jako Polak nie nauczył się mówić w naszym języku, nie śpiewał naszego hymnu. Jedyne co było zrozumiałe dla Polaków, to przekleństwa którymi, niezadowolony Rune, raczył swoje otoczenie, a także kamery telewizyjne.

Podsumowanie

Artem Łaguta wyraża silne pragnienie reprezentowania Polski w zawodach żużlowych, zarówno krajowych, jak i międzynarodowych. Pomimo jego deklaracji i starań, nie doszło do spotkania z władzami PZM, co uniemożliwia omówienie jego przyszłości w polskim żużlu. Sprawa budzi kontrowersje i różne opinie w środowisku żużlowym, a decyzje w tej kwestii będą zależały od dalszych działań PZM i FIM. Generalnie biorąc pod uwagę różne aspekty, dotyczących sportowców z Rosji, wydaje się, że polskie władze żużlowe robią wszystko, nawet stając na głowie, żeby nie dopuścić do startów Artema Łaguty w indywidualnych mistrzostwach Polski, a także w cyklu Speedway Grand Prix pod neutralną flagą. Jest po prostu nieopłacalne biznesowo dla PZM. To po co się pochylać nad problemem? Ostatnio, prezes PZM, stwierdził, iż to że Polacy w ogóle nie liczą się we władzach światowego żużla, nie przeszkadza w organizacji już w 2027 roku kolejnej rundy Speedway Grand Prix na PGE Narodowym, gdyż przy minimum 35 tysiącach widzów na tym obiekcie, impreza jest dochodowa. Cóż kiedyś zespół Karramba śpiewał utwór: „Jaka kochanie twoja cena?”… A Andrzej Wajda nakręcił nawet film „Wszystko na sprzedaż”. Czyli dla słabych PZM jest bardzo mocny, natomiast dla tych silnych nic nie znaczymy. Jakież to typowo „polskie” podejście…

Zdjęcie: Maciej Trubisz