Wczoraj 2.09.2019 minęło 46 lat od zdobycia przez polskiego zawodnika pierwszego tytułu Indywidualnego Mistrza Świata na żużlu. IMŚ na żużlu do 1969 roku włącznie były rozgrywane albo w Anglii na nieistniejącym już stadionie Wembley (obecny to nowy obiekt), lub w Szwecji głównie w Goteborgu (raz w 1961 r w Malmo). W 1970 r odstąpiono od tej zasady i gospodarzem finału IMŚ po raz pierwszy był Wrocław. Wówczas IMŚ został Ivan Mauger z Nowej Zelandii. Kolejne miejsca zajęli Polacy – drugi był Paweł Waloszek, a trzeci Antoni Woryna – dziadek Kacpra Woryny, żużlowca 1 ligowego ROW Rybnik.

W 1973 r finał IMŚ rozegrano na stadionie w Chorzowie. Stadion był wypełniony po brzegi. Oficjalnie miał 87 tysięcy miejsc, ale zazwyczaj widownia wahała się między 90.000 a 100.000 osób. I tak też było 2 września 1973 r. W finale IMŚ na żużlu w 1973 r. zgodnie z ówczesnymi przepisami Polska, jako gospodarz miała zagwarantowanych aż pięć miejsc. Zawodnicy polscy nie musieli brać udziału w dość trudnych eliminacjach do IMŚ. Pięciu żużlowców mających wziąć udział w finale IMŚ w Chorzowie miały wyłonić rozgrywki Złotego Kasku. W 1973 był to cykl ośmiu turniejów na różnych torach w Polsce (w tym jeden turniej rozegrano w Chorzowie). Jerzy Szczakiel – mistrz świata par z 1971 r, nie był faworytem w walce o udział w finale IMŚ w Chorzowie. Wygrał jeden turniej o Złoty Kask w Opolu, natomiast w turniejach w Chorzowie i Zielonej Górze nie uczestniczył. Ostatecznie zajął czwarte miejsce w całym cyklu. Teoretycznie powinien mieć miejsce w finale IMŚ w Chorzowie, ale wtedy mieliśmy inną rzeczywistość i nominacja Szczakiela nie była taka pewna. Przewodniczącym GKSŻ był pułkownik Rościsław Słowecki. Zauważył zniżkę formy Opolanina przed wrześniowym finałem IMŚ. Wpływ na słabsze wyniki miała śmierć matki Jerzego Szczakiela.

Jak wspominał Jerzy Szczakiel, o nominacji do kadry na finał IMŚ w Chorzowie dowiedział się mniej więcej na tydzień przed imprezą. Był ostatnim zawodnikiem desygnowanym przez pułkownika Słoweckiego na te zawody. Póniejszy mistrz świata uważał, że to dobry znak. Na udział w mistrzostwach świata został wyznaczony jako ostatni i pomyślał wtedy, że to bardzo dobrze, bo nikt na niego nie liczy. W książce „Asy żużlowych torów” Wiesława Dobruszka, Jerzy Szczakiel tak wspominał 1973 r: Właściwie to tak naprawdę mało w tym roku trenowałem. Bardzo głęboko przeżyłem śmierć matki, która bardzo mnie kochała. To właśnie ona budziła mnie na mecze. Pamiętam jak raz przed jakimiś zawodami o Złoty Kask pomyliła się o pół godziny. Ledwo zdążyłem. Zdobyłem wtedy komplet punktów.

Zdecydowanym faworytem polskiej reprezentacji do zdobycia upragnionego tytułu indywidualnego mistrza świata był dwudziestoletni wówczas zawodnik Stai Gorzów Zenon Plech. Był pupilkiem wielu osób, w tym świetnego komentatora Jana Ciszewskiego. Presja na zdobycie przez Plecha złotego medalu była ogromna. O kulisach tamtego turnieju napiszemy w osobnym artykule.

Polską reprezentację na IMŚ w Chorzowie w 1973 r tworzyli: Zenon Plech, Edward Jancarz, Jan Mucha (pierwsza trójka turniejów o Złoty Kask) i piąty w klasyfikacji końcowej Złotego Kasku Paweł Waloszek. W przypadku nominacji polskich żużlowców na finał IMŚ w 1973 faktycznie zadecydowała kolejność w Złotym Kasku. Rezerwowym był Andrzej Wyglenda.

Jerzy Szczakiel ur w 1949 r w Opolu, swoją karierę na żużlu rozpoczął w 1966 r. W meczu ligowym zadebiutował w 1967 roku w meczu przeciwko Stali Toruń. Na inaugurację swojej kariery Szczakiel zdobył 3 punkty, a jego Kolejarz Opole wygrał ten mecz 43-34. W 1969 r zdobył swój pierwszy komplet punktów w lidze. Jako rezerwowy (nie wyjechał wówczas na tor) był uczestnikiem wrocławskiego finału IMŚ w 1970 r. Dobra jazda Szczakiela w lidze zaowocowała powołaniem go do kadry na Mistrzostwa Świata Par w 1971 r. Zawody te rozegrano w Rybniku. Polska zdobyła złoty medal. Jerzy Szczakiel i Andrzej Wyglenda zdobyli wówczas komplet 30 punktów (każdy z Polaków po 15 pkt). Drugie miejsce zajęła Nowa Zelandia z takimi gwiazdami żużla jak Barry Briggs i Ivan Mauger, a trzecie Szwecja z Andersem Michankiem i Berntem Perssonem. To w Rybniku już w walce na torze Jerzy Szczakiel mógł zmierzyć się po raz pierwszy z gwiazdami żużla w walce na torze. I z tymi wszystkimi gwiazdami wówczas wygrał.

W 1971 r po raz pierwszy uczestniczył w finale IMŚ rozegranym w Goteborgu. Szczakiel zajął w nim 15 miejsce bez zdobyczy punktowej. Również w 1971 r. zajął drugie miejsce w Indywidualnych Mistrzostwach Polski, przegrywając w Rybniku tylko z Jerzym Grytem. W kolejnym roku został Młodzieżowym Indywidualnym Wicemistrzem Polski, przegrywając złoty medal z Bernardem Jąderem. Jerzy Szczakiel do 2010 r. był jedynym polskim mistrzem świata na żużlu. Ale nigdy nie był Indywidualnym Mistrzem Polski na żużlu.

2 września 1973 Jerzy Szczakiel odniósł swój największy sukces i przez lata było to największe osiągnięcie polskiego żużla. Dopiero złoto Tomasza Golloba w 2010 w cyklu turniejów SGP sprawiło, że Polska ma dwóch indywidualnych mistrzów świata na żużlu.

Zawody z 2.09.1973 r. układały się zgodnie z planem. Główni faworyci do złotego medalu zazwyczaj nie zawodzili. W pierwszej serii startów Mauger wygrał z Plechem, a w czwartym biegu Jerzy Szczakiel na metę przyjeżdża pierwszy przed Peterm Collinsem, Perssonem i Bouglerem. Szczakiel jako jedyny z Polaków wygrał bieg w pierwszej serii. Osmy bieg finału miał dramatyczny przebieg. Pod taśmą ustawiają się Szczakiel, Waloszek, Gordiejev i Mauger. Start i dotknięcie taśmy. W powtórce sędzia dopuszcza wszystkich zawodników. Ponowny start i Szczakiel z Waloszkiem na przodzie. Za nimi Mauger walczy z Gordiejevem o jeden punkt. Ostatecznie zawodnik z Nowej Zelandii jest trzeci.

9 bieg i Szczakiel znów wygrywa. Michanek wjeżdża w taśmę i zostaje wykluczony. Drugi do mety przyjeżdża Plech, a trzeci Mucha.

Po trzech seriach startów Szczakiel z kompletem punktów jest samodzielnym liderem. Na trybunach szaleństwo. A wśród kumatych i decyzyjnych konsternacja! Po trzech seriach startów liderem jest nie ten zawodnik, który powinien! Siedem punktów ma Plech, Mauger i zawodnik ZSRR Chłynovski. W biegu piętnastym jadący z pierwszego (niezbyt dobrego tego dnia) pola Szczakiel wychodzi na prowadzenie. Po wewnętrznej Polaka mija Chłynovski, a później po zewnętrznej Szczakiela wyprzedza jeszcze Anglik Wilson. Na szczęście od wewnętrznej Polak mija Wilsona. Na szczęście do mety dojeżdża na drugim miejscu. Przed ostatnia serią startów kolejność się nie zmienia. Jerzy Szczakiel prowadzi z 11 punktami, a za nim po 10 punktów uzbierali Plech, Mauger i Chłynovski.

Najpierw Mauger wygrywa swój bieg i ma w sumie 13 punktów. W kolejnym, osiemnastym biegu, po starcie Ole Olsen na motocyklu Maugera wywozi Szczakiela pod bandę. Polak ledwo utrzymuje się na motocyklu, jednak na szczęscie jedzie drugi, a za nim jakby asekurując Opolanina jedzie Jancarz. Ostatecznie kolejność na dwóch pierwszych miejscach się nie zmienia, Jancarz przyjeżdża czwarty, a przed nim Pozniakov.

Wiadomo już, że o złoto będzie bieg dodatkowy. Pytanie czy do tej dwójki dołączy Chłynovski, czy Plech, którzy rywalizują ze sobą w biegu dziewiętnastym. Jest to najbardziej dramatyczny bieg finału.

Na okrążenie przed zakończeniem biegu prowadzi Plech i tylko nieco ponad 300 metrów dzieli go od udziału w biegu barażowym o złoty medal. Byłoby to spełnienie marzeń wszystkich, którzy od samego początku upatrywali w Plechu polskiego mistrza świata. Na przedostatnim łuku atakujący bez głowy Chłynovski podcina Plecha, który uderza w bandę. Stadion huczy od gwizdów.
Z uwagi na to, iż bieg nie został przerwany, obu leżących zawodników wyprzedza Collins i to jemu w myśl nowego (bo obowiązującego od 1 stycznia 1973) punktu regulaminu FIM, zostają przyznane trzy punkty. Zawodnicy, którzy upadli otrzymują punkty według miejsc, które zajmowali w chwili zdarzenia. Chłynovski jest wykluczony. Plecho, zamiast walczyć o złoto musi zadowolić się trzecim miejscem, gdyż za swój bieg otrzymuje tylko dwa punkty. Kuriozalna sytuacja podwójnie krzywdząca zawodnika, który był na prowadzeniu 300 metrów od mety. Szczęście było już tak blisko

W biegu o złoto losowanie pól startowych wygrał Mauger i wybrał pole wewnętrzne A. Szczakielowi zostaje pole zewnętrzne C. Sędzia bardzo szybko puszcza taśmę startową. Słynący z bardzo dobrych startów Mauger zostaje i to Polak jako pierwszy wchodzi w wiraż. Na drugim łuku Szczakiel ma już motocykl przewagi nad Maugerem. Ale bieg nie jest jeszcze rozstrzygnięty. Mauger zaczyna napędzać się po zewnętrznej, gdy Szczakiel konsekwentnie jedzie przy krawężniku. Na trzecim wirażu Mauger chcący wyprzedzić Szczakiela uderza w jego tylne koło i wywraca się! Szał radości na trybunach. Szcakiel pokonuje jeszcze dwa kółka i dociera do mety, wcześniej dwa razy przejeżdżając obok leżącego na torze Ivana Maugera. Polak mistrzem świata!

A tak o biegu finałowym wspomina w książce W. Dobruszka „Żużlowe ABC” sam Jerzy Szczakiel: Kiedy stawałem przed taśmą biegu dodatkowego z Maugerem, wiedziałem już, że mam pewny srebrny medal. Nie spodziewałem się, że będę w stanie pokonać takiego mistrza. Pozwoliłem mu pierwszemu losować tory. Mauger wybrał pierwsze pole, ja ustawiłem się na trzecim. Taśma w górę, startuje lepiej od Maugera, na wirażu jestem pierwszy. Teraz nic mnie nie obchodzi. Żeby nie wiem co, nie będę się oglądał do tyłu. Pędzę w przód i patrzę tylko, żeby za bardzo nie odchodzić od krawężnika, co tego dnia było kluczem do sukcesu. Na wyjściu z drugiego łuku Mauger zbliżył się do mnie niebezpiecznie od wewnętrznej i lekko dotknął tylnego koła mojego motocykla. Przeszarżował. O tym, że się przewrócił, zorientowałem się na następnym wirażu. Trudno teraz powiedzieć, czy gdyby Ivan nie upadł, pokonałby mnie na dystansie. Stało się tak jak się stało i zostałem mistrzem świata.

To były piękne chwile. Do dziś pamiętam każdy wyścig z tych zawodów, każdy wiraż. To było przekonywujące zwycięstwo, które zostanie ze mną na zawsze –powiedział Jerzy Szczakiel dla Przeglądu Sportowego. I dodał jeszcze: Nie było tego po mnie widać, ale w środku czułem się niesamowicie. Jak się kąpałem to przyszedł redaktor, który zapytał mnie, jak się czuje mistrz świata, a ja go zapytałem, czy naprawdę jestem mistrzem? Cieszyłem się, ale nie mogłem tego pojąć, że udało mi się wygrać

W latach siedemdziesiątych jeżdżąc na żużlu nie można było zarobić tak dużych pieniędzy jak obecnie. Po finale IMŚ Jerzy Szczakiel, już jako mistrz świata otrzymał różne nagrody oraz możliwość zakupu samochodu osobowego bez kolejki. Tak po latach, wspomina polski mistrz świata wszystkie profity wynikające ze zdobycia tytułu najlepszego żużlowca globu: Nagrodą za wygranie finału, oprócz ogromnego, kryształowego pucharu wręczonego mi podczas dekoracji, było dokładnie trzydzieści dziewięć tysięcy cztery złote, wręczone mi po zawodach przez organizatorów finału. W opolskiej „Wagonówce” zarabiałem trzy tysiące sześćset złotych. Od ówczesnego przewodniczącego Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Turystyki Bolesława Kapitana otrzymałem później złoty medal „Za wybitne osiągnięcia sportowe” oraz nagrodę o wartości sześciu tysięcy złotych. Oczywiście ówczesnych. Nie dostałem też talonu na samochód, ale mogłem pójść do fabryki i kupić auto poza kolejnością. Kupiłem wówczas czerwonego dużego Fiata

Był to drugi (a z rolą rezerwowego we Wrocławiu – trzeci) i ostatni finał IMŚ Jerzego Szczakiela. W 1974 r zdobył jeszcze brązowy medal Drużynowych Mistrzostw świata. Całą swoją karierę związany był z Kolejarzem Opole. Był czołowym zawodnikiem w polskiej lidze żużlowej. W latach siedemdziesiątych XX w. był przede wszystkim jedynym indywidualnym mistrzem świata z Polski. Karierę żużlową zakończył w 1979 r po 10 latach startów w wieku 30 lat. Powodem zakończenia kariery był uraz kręgosłupa jakiego nabawił się w meczu ligowym w Częstochowie po starciu z Józefem Jarmułą. Po wypadku przez rok Polski mistrz dochodził do sprawności. Jednak mimo prób jazdy na żużlu uraz okazał się bardzo groźny.

Aleja gwiazd we Władysławowie

Przez 37 lat Jerzy Szczakiel był jedynym polskim indywidualnym mistrzem świata na żużlu. W 2010 r. najlepszym żużlowcem świata został Tomasz Gollob. Teraz mamy już dwóch mistrzów świata.

Obyśmy na kolejny taki tytuł nie czekali kolejnych 37 lat!

Trzymamy kciuki za wygraną reprezentanta Polski w tegorocznym cyklu SGP.