Jeszcze kilka lat temu ukraiński żużel istniał na międzynarodowej mapie sportu raczej symbolicznie. Dziś ma mistrza świata – i to nie byle jakiego. Nazar Parnitskyi, młodzieżowy indywidualny mistrz świata z 2025 roku, dokonał rzeczy, która dla wielu była sporym zaskoczeniem, a dla samego zawodnika stała się czymś znacznie więcej niż tylko sportowym triumfem. Jego złoty medal SGP2 to nie tylko osobisty sukces, ale także wydarzenie o wymiarze historycznym i emocjonalnym – szczególnie w kontekście sytuacji, w jakiej znajduje się jego ojczyzna.
We wrześniu 2025 roku w duńskim Vojens Parnitskyi sięgnął po złoty medal cyklu Deluxe Homeart FIM SGP2, zostając młodzieżowym indywidualnym mistrzem świata. Rok wcześniej zdobył srebro, co już wtedy było najlepszym wynikiem ukraińskiego zawodnika w tej kategorii od dekad. Złoto z Danii uczyniło go najbardziej utytułowanym ukraińskim żużlowcem młodego pokolenia i największą nadzieją tamtejszego speedwaya.
Było to zarazem największe osiągnięcie ukraińskiego żużla od 1986 roku, gdy Igor Marko triumfował w mistrzostwach Europy Juniorów w Równem – na dwa lata przed tym, jak zawody te uzyskały rangę pełnoprawnych mistrzostw świata. Od tamtej pory żaden zawodnik z Ukrainy nie zbliżył się do światowego podium w tak prestiżowej rywalizacji.
Historyczne występy i przełom dla Ukrainy
Sezon 2025 był dla Parnitskyiego przełomowy nie tylko w rywalizacji indywidualnej. Jego występy w FIM Speedway of Nations miały charakter wręcz historyczny. Dzięki skutecznej i równej jeździe młodego lidera Ukraina po raz pierwszy w historii wywalczyła kwalifikację do Pucharu Świata FIM Speedway. To osiągnięcie, które jeszcze kilka lat temu wydawało się całkowicie poza zasięgiem.
Parnitskyi z wyróżnieniem reprezentuje swój kraj w świecie żużla, stając się symbolem sportowej ciągłości w czasie, gdy w Ukrainie normalność została brutalnie przerwana. I właśnie ten kontekst sprawia, że jego mistrzowski tytuł nabiera szczególnego znaczenia.
Gratulacje z frontu
Najbardziej poruszający wymiar sukcesu przyszedł jednak już po zawodach. Jak sam przyznał, jego triumf śledzili nie tylko kibice na stadionie i przed telewizorami, ale także… przyjaciele walczący na froncie.
„Kiedy wygrałem Mistrzostwa Świata Juniorów, nawet moi przyjaciele z frontu wysłali mi zdjęcia, mówiąc, że oglądają zawody. To są prawdziwi fani. Może nie ma ich tak wielu jak w Polsce, ale są. I to jest fajne.”
Te słowa pokazują, że dla Parnitskyiego żużel nie funkcjonuje w oderwaniu od rzeczywistości. Jego sukces sportowy stał się chwilą wspólnej radości w miejscu, gdzie na co dzień dominuje zupełnie inny rodzaj emocji.
Zawodnik nie ukrywa też, że myśli długofalowo – nie tylko o własnej karierze, ale o przyszłości dyscypliny w swoim kraju.
„Wierzę, że po zakończeniu wojny speedway powróci na Ukrainę i chcemy, aby ten sport stał się jak najbardziej popularny”.
Nowy etap: SGP i Ekstraliga
Rok 2026 Parnitskyi rozpoczyna w nowej roli – jako pierwszy rezerwowy cyklu Speedway Grand Prix. To kolejny dowód na to, jak wysoko oceniany jest dziś jego potencjał przez międzynarodowe środowisko żużlowe.
Jednocześnie Ukrainiec przygotowuje się do startów ligowych na dwóch wymagających frontach: w barwach Unii Leszno w PGE Ekstralidze oraz Dackarny w szwedzkiej Bauhaus Elitserien. To wyzwania, które będą kolejnym testem jego regularności, odporności psychicznej i zdolności adaptacji do różnych torów i stylów jazdy.
Sam zawodnik podchodzi do nadchodzącego sezonu z ostrożnym optymizmem i jasno określonym celem.
„Miałem świetny sezon i mam nadzieję, że następny będzie jeszcze lepszy, a co najważniejsze, wolny od kontuzji. Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby poprawić nasze wyniki”.
Mistrz z misją
Historia Nazara Parnitskyiego to dziś coś więcej niż sportowa kariera utalentowanego juniora. To opowieść o zawodniku, który w czasach próby potrafił dać swoim rodakom chwilę normalności i dumy. Jego złoty medal SGP2 zapisuje się w historii światowego żużla, ale równie mocno – w historii ukraińskiego sportu.
I choć przed nim dopiero najtrudniejszy etap kariery, jedno już jest pewne: nazwisko Parnitskyi na długo pozostanie symbolem przełomu.
Zdjęcie: publiczny FB FIM Speedway Grand Prix








