To koniec pewnej epoki w polskim żużlu. Jarosław Hampel, jeden z najbardziej utytułowanych i rozpoznawalnych zawodników ostatnich dwóch dekad, ogłosił zakończenie kariery. Na łamach portalu falubaz.com opowiedział o trudach ostatniego sezonu, o swojej decyzji i o tym, za co jest szczególnie wdzięczny kibicom.

Sezon 2025 w barwach Stelmet Falubazu Zielona Góra nie ułożył się po myśli dwukrotnego wicemistrza świata. – „Muszę ten sezon ocenić jako bardzo trudny. Nie wszystkie założenia i plany zostały zrealizowane. Szczególnie początek był arcytrudny. Seria przegranych meczów spowodowała, że morale drużyny nie było bardzo dobre. Później zaczęliśmy jechać lepiej, zaczęliśmy wygrywać, zaczęliśmy się włączać w walkę o fazę play-off. Inaczej to wszystko wtedy wyglądało. Ale mieliśmy też pecha, mieliśmy kontuzje w drużynie, które nie pomagały nam w tym, aby jeszcze mocniej powalczyć o pierwszą czwórkę i w konsekwencji trafiliśmy do play-down. Na szczęście ta szybka walka w dole tabeli i pewne zwycięstwo z ROW-em pokazało, że nie ma dyskusji i nic złego się z naszym zespołem nie stanie” – podsumował.

Hampel nie ukrywał, że piąte miejsce to wynik poniżej oczekiwań: – „Potencjał mieliśmy większy. Mieliśmy potencjał, aby wjechać do pierwszej czwórki. Ale pojawiły się okoliczności, które nam nie sprzyjały – początek sezonu, kontuzje, które mogły zadecydować, czy będziemy w pierwszej czwórce czy nie. Chcieliśmy tego bardzo i była ku temu możliwość, ale jednak sport nam pokazał, że niestety nie dało się tego zrealizować. Na pewno wszyscy są zawiedzeni, bo przed sezonem właśnie o tym mówiliśmy, że o tą pierwszą czwórkę zawalczymy. Sport jest nieprzewidywalny i pokazuje nam różne oblicza, a w tym roku niestety się nie udało”.

Zawodnik nie był też zadowolony ze swojej postawy indywidualnej: – „Nie był to dobry sezon w moim wykonaniu. Trudny sezon, ciężki dla mnie, bo nie układał się po mojej myśli. Raptem może kilka meczów mógłbym zaliczyć do udanych”.

Dodał, że z perspektywy czasu inaczej rozegrałby kwestie sprzętowe: – „Na pewno, z perspektywy czasu, zdecydowanie wcześniej postawiłbym na zmianę sprzętu, być może tunera, być może wcześniej powinienem próbować innych rozwiązań tunerskich. Może właśnie to pomogłoby mi znaleźć punkt odniesienia do tego, na czym ścigałem się w tym roku. To jest element, który mógłbym rozegrać inaczej”.

Mimo trudnego sezonu były też jaśniejsze momenty. – „Na pewno meczem, który poprawił nasze nastroje i morale w zespole był ten pierwszy wygrany po czterech początkowych porażkach. To było spotkanie z Toruniem. Po serii porażek pokonaliśmy bardzo mocnego rywala, bo dziś widzimy, że Toruń bardzo ambitnie walczy o finał. Ten mecz pokazał nam, że nasze szanse nie są stracone i o play-off mogliśmy jeszcze wtedy zawalczyć” – przypomniał.

Hampel z zainteresowaniem śledził też końcówkę rozgrywek: – „Możemy spodziewać się wszystkiego. Mogą być zaskoczenia, bo taki się wytworzył układ w tej rywalizacji, w tej walce, że trudno stwierdzić – co jest wybitnie ciekawe – jak to się zakończy. W meczu fazy play-off Torunia z Wrocławiem może się zadziać wszystko. Wiemy, że Toruń ma przewagę, ale równie dobrze Wrocław może to odrobić. Trudno mi z tego miejsca wskazać, kto jest już w finale. To jest fajne, bo to rozstrzygnie sport. Często to powtarzam, ponieważ takie niewiadome powodują, że wszyscy się tym interesujemy i emocjonujemy. Natomiast w fazie play-down kolejne mogą nas czekać niespodzianki. Dwumecz Gorzowa z Rybnikiem – na dziś nie jestem w stanie stwierdzić, która drużyna przegra tę rywalizację i bezpośrednio spadnie. Jednocześnie nie jestem też w stanie stwierdzić, kto i z kim będzie walczyć w barażu. Nie powiedziane jest, że będzie na pierwszym miejscu w pierwszej lidze Unia Leszno. Szykuje nam się wybitnie ciekawa końcówka, nie jestem w stanie powiedzieć, jak to się rozstrzygnie. I to super, bo nikt nie jest w stanie tego przewidzieć, a czeka nas jeszcze sporo żużlowych emocji”.

Kiedy sezon dobiegł końca, Hampel znalazł chwilę, by pomyśleć o sobie. – „Choć sezon się dla nas skończył, to jeszcze trochę obowiązków sportowych i pozasportowych mam. Ale na pewno po tak trudnym, naprawdę bardzo trudnym dla mnie sezonie znajdę czas na odpoczynek, na moje największe hobby, czyli nurkowanie. To przede mną, a jeszcze teraz mam pewne sprawy do załatwienia” – mówił.

A zaraz potem padły słowa, które kończą piękną karierę: – „Podjąłem decyzję o zakończeniu kariery, ale po tylu latach w sporcie zawsze jest jeszcze coś do zrobienia. To była trudna decyzja, ale teraz już jestem z nią oswojony. Na dłuższe podsumowanie przyjdzie jeszcze czas, ale teraz z tego miejsca chcę szczególnie podziękować zielonogórskim kibicom za niesamowity doping i wsparcie przez te lata, kiedy jeździłem w Falubazie”.

Tak żegna się zawodnik, którego nazwisko na zawsze pozostanie w historii polskiego i światowego żużla.


Źródło: falubaz.com