Maciej Janowski pojedzie z „dziką kartą” w 9. rundzie cyklu FIM Speedway Grand Prix, która odbędzie się 30 sierpnia na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu. Decyzja wzbudziła duże emocje w środowisku żużlowym, ponieważ wielu kibiców wskazywało, że naturalnym kandydatem do tego miejsca powinien być Artiom Łaguta. Prezes Betard Sparty Wrocław, Andrzej Rusko, wyjaśnił kulisy wyboru i przedstawił stanowisko klubu.
Dlaczego Janowski, a nie Łaguta?
Wielu ekspertów podkreśla, że w tym sezonie Łaguta prezentuje się znacznie lepiej od Janowskiego. Rosjanin z polskim paszportem jest trzeci w klasyfikacji średnich biegowych PGE Ekstraligi (2,265 pkt/bieg), podczas gdy Janowski zajmuje dopiero 24. pozycję (1,791 pkt/bieg). Mimo tego to właśnie „Magic” wystąpi we Wrocławiu.
– „Decyzję o przyznaniu ‘dzikiej karty’ podejmuje FIM na podstawie propozycji przedstawionej przez krajową federację. W naszym przypadku jest to Polski Związek Motorowy. Władze PZM oczywiście konsultują ją wcześniej z organizatorem zawodów. W końcu ‘dzikie karty’ to ukłon w stronę miejscowych kibiców i okazja, aby mogli zobaczyć w Grand Prix żużlowca, z którym są mocno związani. Z tego względu jako klub zaproponowaliśmy Macieja Janowskiego” – powiedział prezes Sparty Andrzej Rusko.
Łaguta poza Grand Prix mimo polskiego obywatelstwa
Łaguta od dawna podkreśla, że chciałby wrócić do cyklu Grand Prix. Jego droga jest jednak zablokowana przez regulacje FIM i decyzje Polskiego Związku Motorowego.
– „Wielokrotnie rozmawiałem z Artiomem Łagutą o jego ewentualnym powrocie do Grand Prix i tłumaczyłem, że potrzebna jest zgoda FIM i PZM” – podkreśla Rusko.
Choć zawodnik od 2020 roku posiada polskie obywatelstwo i startuje w Ekstralidze pod biało-czerwoną flagą, wciąż ciąży na nim przeszłość związana z rosyjską reprezentacją. Po inwazji Rosji na Ukrainę FIM zawiesiła rosyjskich żużlowców w rozgrywkach międzynarodowych.
Stanowisko Rusko wobec zawodników z Rosji
Prezes Sparty nie ukrywa, że w obecnej sytuacji politycznej sprawa Łaguty nie jest prosta.
– „Jestem za wykluczeniem reprezentacji Rosji z międzynarodowych rozgrywek sportowych, dopuściłbym jednak do rywalizacji zawodników pochodzący z Rosji w zawodach FIM pod neutralną flagą, podobnie jak ma to miejsce w innych dyscyplinach sportu np. w tenisie. Tym bardziej, że Artiom wyraźnie odcina się od działań wojennych prowadzonych przez Rosję” – tłumaczy Rusko.
Spór o sprawiedliwość
Wielu kibiców uważa, że przyznanie dzikiej karty Janowskiemu to ukłon wobec legendy Sparty i decyzja wizerunkowa, a nie sportowa. Pod wpisami w mediach społecznościowych można znaleźć setki komentarzy popierających Łagutę. Sam zawodnik niedawno napisał na Instagramie: „Co myślisz, gdybym pojechał z dziką kartą na Grand Prix Wrocław? Myślę, że to będzie najlepsze Grand Prix w 2025 roku”.
Mimo to decyzja jest ostateczna – we Wrocławiu pojedzie Maciej Janowski, a szanse Łaguty na powrót do światowej elity nadal pozostają w rękach FIM i PZM.
Zdjęcie: Bogielczyk Foto







