W rozmowie z portalem Red Bull 33-letni żużlowiec nie krył, że ostatni sezon był dla niego jednym z trudniejszych w karierze. Oto pełna wypowiedź zawodnika:
— Mało ci żużla w tym roku?
Trochę tak. Może inaczej – mało mi radości z jazdy. To był trudny rok, mam świadomość, że wielu celów nie udało mi się osiągnąć i czuję zawód. Najchętniej zacząłbym kolejny sezon za tydzień, byle tylko jak najszybciej wróciła radość ze ścigania. Ale spokojnie, zima szybko minie, a ja na pewno przygotuję się najlepiej, jak tylko będę w stanie.
W dalszej części rozmowy Janowski przyznał, że przez większą część roku walczył z problemami sprzętowymi:
— Jak oceniasz sezon 2025?
Indywidualnie nic spektakularnego się nie wydarzyło i przez większość roku pracowałem nad tym, by znaleźć prędkość w motocyklach. Pod koniec sezonu pojawiło się światełko w tunelu, więc coś drgnęło, ale na pewno nie byłem sobą w wydaniu, jakiego oczekiwali kibice i ja sam. Drużynowo skończyliśmy z medalem, ale też wielkim apetytem na coś więcej i myślę, że ten głód sukcesu będzie nas motywował od początku kolejnych rozgrywek.
„Brązowy medal nie jest sukcesem, o jakim marzyliśmy”
Zawodnik Betard Sparty odniósł się także do trzeciego miejsca drużyny. Choć klub ponownie stanął na podium, dla wrocławian – przyzwyczajonych do walki o złoto – to niewielkie pocieszenie.
— Po jakim czasie docenia się brązowy medal? Musi minąć chwila, żeby opadło rozczarowanie brakiem awansu do finału?
Nie znam odpowiedzi na to pytanie i nie patrzę na sprawę w ten sposób. Każdy dookoła powtarza, że medal to medal i trzeba się z niego cieszyć. Nie wiem, może…? Ale idąc tym tokiem myślenia, można doceniać każdy ukończony wyścig, tylko do czego to doprowadzi? W sporcie chodzi o zwycięstwa, a wszystko, co jest w dalszej kolejności, już tak nie imponuje. Nie ma wielkiej różnicy, czy kończysz drugi, trzeci, czy czwarty. Każda drużyna w PGE Ekstralidze chce wygrać rozgrywki. W klubach pracuje na to wielu zaangażowanych ludzi i wszyscy dążą do tego samego celu. Brązowy medal nie jest sukcesem, o jakim marzyliśmy, ale trzeba się pogodzić z faktem, że w tym roku wygrali lepsi. Możemy tylko pracować ciężej, żeby w kolejnym sezonie ścigać się w finale.
„Zostaję w Sparcie. Wrocław to mój dom”
Najważniejszym fragmentem wywiadu była jednak deklaracja przyszłościowa. Pomimo spekulacji o możliwym odejściu, Janowski postanowił pozostać w Betard Sparcie na sezon 2026:
— „My” w twojej odpowiedzi zabrzmiało wiele razy. Nieprzypadkowo?
Nieprzypadkowo. Zostaję w Betard Sparcie na kolejny sezon. Cieszę się z takiego scenariusza, bo Wrocław to mój dom – rodzinny, sportowy i emocjonalny. Zbyt wiele mam do udowodnienia i za dużo chciałbym jeszcze dać tej drużynie, by teraz coś zmieniać. Fajnie, że się dogadaliśmy i z czystą głową mogę chwilę odetchnąć, a potem zabrać się za przygotowania do kolejnego sezonu. To jest też pewnie odpowiednie miejsce i czas, żeby podziękować kibicom, którzy wspierali mnie w tym roku mimo różnych perturbacji. Jestem bardzo wdzięczny za każde dobre słowo. Zrobię wszystko, żeby dać w przyszłym sezonie więcej powodów do radości.
Nowy trener, nowy rozdział
Decyzja o pozostaniu Janowskiego w Sparcie zapadła tuż po ogłoszeniu, że Dariusz Śledź po sześciu sezonach pożegna się z funkcją trenera. Jego miejsce zajmie Piotr Protasiewicz, który dotychczas był menedżerem Stelmet Falubazu Zielona Góra. Prezes Andrzej Rusko zapowiedział, że sezon 2026 ma być początkiem większych zmian, które mają przygotować klub do nowego etapu w 2027 roku.
W kuluarach mówi się, że dla Macieja Janowskiego może to być ostatni rok w barwach Sparty. Wrocławianin wciąż ma jednak motywację, by zakończyć swoją przygodę w rodzinnym klubie mocnym akcentem.
Czas na odbudowę? Przykład Piotra Pawlickiego
W środowisku żużlowym pojawiają się głosy, że ewentualne odejście Janowskiego w przyszłości mogłoby mu pomóc podobnie jak Piotrowi Pawlickiemu, który po trzech sezonach tułaczki (Sparta 2023, Falubaz 2024, Włókniarz 2025) odbudował formę i wraca teraz do Unii Leszno. Czy Magic pójdzie tą samą drogą?
Na razie sam zawodnik nie myśli o zmianach. Zimę spędzi na przygotowaniach do 2026 roku, z nadzieją na powrót radości z jazdy i nawiązanie do swoich najlepszych sezonów, gdy był jednym z liderów Grand Prix i filarem reprezentacji Polski.
Podsumowanie
Sezon 2025 był dla Macieja Janowskiego trudny – statystycznie najsłabszy od niemal dekady. Ale jego decyzja o pozostaniu w Sparcie i wypowiedzi pełne emocji pokazują, że „Magic” wciąż ma w sobie ogień. Kibice Betard Sparty liczą, że w 2026 roku znów zobaczą swojego kapitana w roli lidera, który poprowadzi drużynę do finału PGE Ekstraligi.
Zdjęcie: Maciej Trubisz






