Jeszcze kilka miesięcy temu był pośmiewiskiem i symbolem kontrowersyjnych decyzji. Wielu kibiców i ekspertów zastanawiało się, co takiego widzą w nim włodarze cyklu Speedway Grand Prix, że zdecydowali się przyznać mu stałą dziką kartę na cały sezon 2025. Dla nich obecność Jana Kvěcha wśród najlepszych żużlowców świata była co najmniej niezrozumiała, a dla niektórych wręcz śmieszna.
Dziś jednak czeski zawodnik z Pragi zaczyna udowadniać, że w jego przypadku nie była to pomyłka. Przeciwnie – swoją jazdą pokazuje, że należy mu się miejsce w elicie. Po znakomitym występie w szwedzkiej Malilli, gdzie zajął szóste miejsce i zdobył aż 11 punktów, nie tylko zaliczył najlepszy turniej w sezonie, ale też realnie zbliżył się do czołowej siódemki klasyfikacji generalnej – gwarantującej bezpośredni awans do przyszłorocznego cyklu.
Najlepszy turniej w karierze
Podczas Virkvarn FIM Speedway Grand Prix Szwecji Kvěch przebrnął przez fazę zasadniczą i półfinał, awansując do biegu ostatniej szansy (LCQ), w którym przegrał jedynie z Bartoszem Zmarzlikiem – czterokrotnym mistrzem świata. To dało mu 11 punktów i awans na dziesiątą pozycję w klasyfikacji generalnej z dorobkiem 49 punktów. Do siódmego miejsca brakuje mu zaledwie dziesięć „oczek”, a do końca cyklu pozostały jeszcze trzy rundy.
Kvěch: „Nadszedł czas na finał”
Mimo wciąż dokuczającego urazu barku, którego nabawił się po zderzeniu z Jasonem Doylem podczas rundy w Gorzowie, Kvěch nie zamierza zwalniać tempa. Wręcz przeciwnie – jego celem jest pierwszy w karierze finał Grand Prix. W rozmowie po turnieju w Malilli zawodnik King’s Lynn Stars i Apatora Toruń mówił otwarcie o swoich ambicjach i ograniczeniach:
„Wiem, że jeśli poczuję się trochę lepiej, mogę być trochę szybszy. Nadszedł czas na finał. Zaliczyłem kilka wyścigów ostatniej szansy, ale chcę się ścigać, być w finale i walczyć o pierwszą pozycję.”
„Jestem bardzo zadowolony z wyniku w Malilli i szóstego miejsca, ale wiem, że mogło być trochę lepiej. Wciąż nie czuję się pewnie na motocyklu po upadku w Gorzowie. Wszystko jednak działa i wiem, że potrzebuję jeszcze trochę czasu na regenerację.”
„Mam problem z barkiem. Na tym wyboistym torze wciąż odczuwałem spory ból, ale nadal chciałem się ścigać i mocno walczyć, i dałem z siebie wszystko.”
„Zawsze lubiłem tory takie jak Malilla. Kiedy nie czuję się na 100 procent, jestem znacznie szczęśliwszy, gdy tor jest gładki. Ale to są mistrzostwa świata i musimy być w stanie ścigać się na każdym torze i w różnych warunkach pogodowych. To właśnie czyni mistrza świata.”
Pokora i ambicja
Słowa Kvěcha są najlepszym dowodem na to, że mimo młodego wieku (23 lata) zawodnik z Czech dojrzewa nie tylko jako sportowiec, ale i jako człowiek. Wciąż nie ma w jego jeździe błysku wielkich mistrzów, ale imponuje determinacją, regularnością i pokorą. A to – w połączeniu z coraz lepszą formą – może wkrótce dać mu historyczny sukces.
Jeszcze niedawno wszyscy pytali, dlaczego to właśnie Jan Kvěch ma dziką kartę. Dziś pytają raczej: „Czy Czech naprawdę zakończy sezon w czołowej siódemce?”. Jeśli tak się stanie, nikt już nie ośmieli się powiedzieć, że to był błąd. Wręcz przeciwnie – jego historia może stać się jedną z największych niespodzianek sezonu 2025 w Speedway Grand Prix.






