Burzliwe początki kariery Bartłomieja Kowalskiego

Bartłomiej Kowalski to obecnie jeden z najbardziej utalentowanych młodych żużlowców w Polsce. Jego droga na szczyt nie była jednak usłana różami. Po podpisaniu kontraktu z Włókniarzem Częstochowa na lata 2019-2021, młody zawodnik przez trzy sezony miał ograniczone szanse na jazdę w lidze. Przegrywał rywalizację o skład z Jakubem Miśkowiakiem i Mateuszem Świdnickim, co zmusiło go do zbierania doświadczeń w II lidze podczas wypożyczeń do Krosna i Opola.

Kowalski w programie Mateusza Kędzierskiego „Home Track” nie ukrywa, że tamten okres był dla niego bardzo trudny:

— W tamtym czasie był ogromny niedosyt. Nie powiem, że trzy lata z uśmiechem sobie przeszedłem i niczym się nie przejmowałem. Byłem wtedy mega zły i szukałem wszelkich możliwości, żeby bardziej zaistnieć, a nie tylko, żeby cały czas być w cieniu, jak piąte koło u wozu — wspomina.

Dylemat wyboru nowego klubu

Po zakończeniu okresu juniorskiego w Włókniarzu, Kowalski stanął przed wyborem nowego klubu. O jego usługi zabiegało kilka drużyn PGE Ekstraligi, a szczególnie intensywne starania podejmowały Betard Sparta Wrocław i Stal Gorzów.

Młody zawodnik analizował różne opcje, konsultując się z trenerami i doświadczonymi zawodnikami. Jedną z najważniejszych rad otrzymał od Marka Cieślaka:

— Trener Marek Cieślak mówił wprost, że jak jest opcja Wrocławia, to idź do Wrocławia. Wiadomo, on wiedział dlaczego, ja jeszcze, na tamten moment, w ogóle nie miałem pojęcia, czemu on cały czas tak mówi. Teraz wiem, że miał rację — przyznaje Kowalski.

Kontrowersje związane z Gorzowem

Najwięcej zamieszania wywołała sytuacja związana z propozycją Stali Gorzów. W pewnym momencie wydawało się, że to właśnie ten klub pozyska utalentowanego żużlowca. Kowalski oraz jego ojciec spotkali się z ówczesnym prezesem Stali, Markiem Grzybem. Po rozmowie wykonano zdjęcie, na którym młody zawodnik oraz jego ojciec pozują w bluzach gorzowskiego klubu.

Chociaż nie padły żadne konkretne deklaracje, zdjęcie zostało później wykorzystane przez Stal jako dowód na rzekome porozumienie, co wywołało medialną burzę. Kibice Stali poczuli się oszukani, a Kowalski stał się celem fali hejtu.

— Nawet mi nie przeszło przez myśl, że mnie może wyrolować czy w ten sposób oszukać. Stanąłem więc do tego zdjęcia — tłumaczy zawodnik.

Kiedy Kowalski ostatecznie zdecydował się na przejście do Betard Sparty Wrocław, jego ojciec zadzwonił do prezesa Stali, aby poinformować go o decyzji. Wkrótce potem zdjęcie trafiło do mediów, co jeszcze bardziej podgrzało atmosferę.

— To, że byłem w tej bluzie na tym zdjęciu, było na sto procent wiarygodne dla kibiców, w mediach itd., że kontrakt został klepnięty. Jakbym faktycznie coś podpisał, a później zmienił, to bym złamał słowo, ale tak naprawdę nawet słownej deklaracji nie było — podkreśla Kowalski.

Hejt jako motywacja

W wyniku kontrowersji związanej z Gorzowem, Kowalski musiał zmierzyć się z ogromną falą hejtu. Wielu kibiców nie przebierało w słowach, oskarżając go o brak lojalności. Jak sam przyznaje, początkowo było to trudne do zniesienia, ale z czasem nauczył się traktować negatywne komentarze jako dodatkową motywację.

— Hejt naprawdę był mega. Nawet bym nie pomyślał, że taki może być kiedykolwiek. Na szczęście taka jest moja natura, że traktowałem to niepoważnie, więc tak mocno to we mnie nie uderzyło. (…) Może nawet dzięki tym, którzy mnie tak nienawidzili i na maxa hejtowali, tak dobrze mi szło na meczach w Gorzowie. Chcieli mi utrudnić, a może mi wręcz pomogli — mówi Kowalski.

Już w pierwszym meczu w Gorzowie w barwach Sparty udowodnił swoją wartość, zdobywając 7 punktów i aż trzy bonusy.

Wsparcie Macieja Janowskiego

W programie Mateusza Kędzierskiego „Home Track” nie mogło oczywiście zabraknąć tematu wykluczenia Macieja Janowskiego z polskiej kadry. Bartłomiej Kowalski przekazał jasno, iż wspiera Macieja Janowskiego w całej zaistniałej sytuacji:

– Moim zdaniem była to niesłuszna decyzja. Pomijając fakt, że na co dzień jesteśmy w jednej drużynie i mogłem obserwować sytuację z bliska, uważam, że nie było ku temu podstaw, nie zrobił nic złego. Znam go dobrze i wiem, że to zawodnik i człowiek, który nie opuściłby zgrupowania bez ważnego powodu. Gdyby zrobił to ktoś inny, mógłbym mieć wątpliwości, ale jestem pewien, że Maciek nie opuściłby kadry bez istotnej przyczyny.
Byliśmy przekonani, że wszystko zakończy się happy endem, chyba każdy na to liczył. Z mojej perspektywy wyglądało to tak, jakby wszyscy obrócili się przeciwko Maćkowi. Chcieliśmy pokazać mu, że nie jest sam, że stoi za nim grupa ludzi i prawdziwych kolegów. Po tym wydarzeniu atmosfera na obozie wyraźnie „siadła”. Dało się odczuć, że coś poszło nie tak.

Właściwa decyzja

Dziś Bartłomiej Kowalski jest pewien, że podjął najlepszą możliwą decyzję. Sparta Wrocław dała mu szansę na regularne starty w Ekstralidze, a on sam odwdzięczył się świetnymi występami. W 2023 roku zdobył brązowy medal Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów oraz tytuł młodzieżowego mistrza świata w drużynie.

Historia Kowalskiego pokazuje, jak ważne jest podejmowanie przemyślanych decyzji i nieuleganie presji otoczenia. Choć jego droga do sukcesu była pełna przeszkód, ostatecznie udowodnił, że determinacja i ciężka praca zawsze przynoszą efekty.

Cały materiał „Home Track” z Bartłomiejem Kowalskim, w którym poznacie rodzinę zawodnika a także firmę ojca żużlowca Betard Sparty, znajduje się tutaj: