Już dziś, w sobotę, 28 marca o godzinie 19:00, na Moto Arenie w Łodzi odbędzie się kolejna edycja Indywidualnych Międzynarodowych Mistrzostw Ekstraligi im. Zenona Plecha. Turniej od lat stanowi jedno z najważniejszych wydarzeń początku sezonu żużlowego w Polsce, a jego historia – choć stosunkowo młoda – obfituje w interesujące statystyki.
Specjalnie przed tegoroczną odsłoną zestawienie najważniejszych danych przygotował Rafał Gurgurewicz z portalu GuruStats.pl. Oto dziesięć kluczowych faktów, które rzucają nowe światło na rywalizację w IMME.
1. Dwóch żelaznych uczestników
W całej historii turnieju tylko dwóch zawodników wystąpiło co najmniej dziesięć razy. To Bartosz Zmarzlik (11 startów) oraz Leon Madsen (10 startów).
Co istotne, obaj ponownie znaleźli się na liście startowej w 2026 roku, co oznacza, że ich dorobek może jeszcze zostać powiększony.
2. Historyczny moment dla braci Pawlickich
Tegoroczna edycja przyniesie wydarzenie bez precedensu – po raz pierwszy w historii IMME razem wystartują Piotr Pawlicki i Przemysław Pawlicki.
Starszy z braci pojawił się tylko w inauguracyjnej edycji w 2014 roku, natomiast młodszy startował w latach 2015–2020. Ich wspólny udział w jednym turnieju to nowy rozdział w historii zawodów.
3. Jeden dominator, wielu zwycięzców
Dotychczas IMME wygrywało ośmiu różnych zawodników, ale tylko jeden potrafił zbudować prawdziwą dominację. Bartosz Zmarzlik triumfował aż pięciokrotnie (2019, 2020, 2022, 2023, 2024).
Co więcej, z siedmiu ostatnich edycji tylko dwie nie zakończyły się jego zwycięstwem.
4. Powrót po 12 latach
Na torze w Łodzi zobaczymy także wielki powrót. Przemysław Pawlicki wraca do IMME po aż 12 latach przerwy – ostatni raz startował w 2014 roku.
To najdłuższa przerwa między startami w historii turnieju.
5. Australijski akcent
W 2026 roku do grona uczestników dołączy kolejny reprezentant Australii – Brady Kurtz.
Będzie on szóstym Australijczykiem w historii IMME. Przed nim startowali m.in. Jason Doyle czy Chris Holder. Co ciekawe, spośród zagranicznych nacji więcej reprezentantów miała jedynie Dania.
6. Nie zawsze liczy się pierwszy bieg
Statystyki pokazują, że wygrana w pierwszym wyścigu nie jest gwarancją końcowego sukcesu. Tylko pięciu z dwunastu triumfatorów IMME wygrało swój inauguracyjny bieg.
Wśród nich był Emil Sajfutdinow oraz czterokrotnie Bartosz Zmarzlik.
7. Najlepszy bez triumfu
Jednym z najbardziej intrygujących przypadków w historii IMME jest Martin Vaculík.
Słowak zdobył aż 97 punktów w dziewięciu edycjach i notuje jedną z najwyższych średnich (10,78 pkt/turniej), a mimo to nigdy nie wygrał całego turnieju. Najbliżej był w 2023 roku, kończąc zawody na drugim miejscu.
8. Bariera 100 punktów? Tylko dla jednego
W historii IMME tylko jeden zawodnik przekroczył granicę 100 zdobytych punktów. To oczywiście Bartosz Zmarzlik, który zgromadził już 156 punktów.
Dla porównania – drugi w zestawieniu Martin Vaculík ma ich 97.
9. „Dzika karta” z historią
Od drugiej edycji w turnieju pojawia się zawodnik z tzw. „dziką kartą”. Największą sensację w tej roli sprawił Krystian Pieszczek, który w 2016 roku – jeszcze jako młodzieżowiec – wygrał zawody.
To jeden z najbardziej nieoczekiwanych triumfów w historii IMME.
10. Szerokie grono medalistów
Do tej pory aż 20 różnych zawodników stawało na podium IMME. Co więcej, w ubiegłorocznej edycji całe TOP 3 tworzyli żużlowcy, którzy wcześniej nie mieli medalu w tych zawodach: Michael Jepsen Jensen, Artem Laguta oraz Dominik Kubera.
Łódź gotowa na wielkie ściganie
Tegoroczna edycja IMME zapowiada się niezwykle interesująco. Z jednej strony mamy dominatora ostatnich lat w osobie Bartosza Zmarzlika, z drugiej – szerokie grono zawodników, którzy będą chcieli przerwać jego passę.
Statystyki jasno pokazują, że choć historia ma swojego lidera, to sam turniej pozostaje nieprzewidywalny. A to właśnie czyni go jednym z najbardziej ekscytujących wydarzeń żużlowego początku sezonu.
Jedno jest pewne – w sobotni wieczór w Łodzi emocji nie zabraknie.
Źródło: gurustats.pl








