Trudne lata dla Unii Leszno

W pierwszej połowie lat 90. Unia Leszno przechodziła poważne problemy sportowe i finansowe. Klub dwukrotnie spadał do niższej klasy rozgrywkowej, a jego przyszłość wydawała się niepewna. Po degradacji w 1994 roku realnym zagrożeniem stała się utrata kluczowych zawodników, którzy kuszeni byli przez bogatsze pierwszoligowe drużyny. Wśród nich był Roman Jankowski – prawdziwa ikona leszczyńskiego żużla.

Jankowski z ofertą nie do odrzucenia

Roman Jankowski był w tamtym czasie jednym z najlepszych polskich ligowców. Świetnie radził sobie nawet w drugiej lidze, gdzie w sezonie 1992 uzyskał imponującą średnią biegową 2,7, co jasno wskazywało, że poziom ten jest dla niego zbyt niski. Po kolejnym spadku Unii Leszno w 1994 roku ponownie znalazł się w sytuacji, w której jazda w niższej klasie rozgrywkowej wydawała się nieopłacalna sportowo.

Wtedy pojawiła się oferta z Polonii Bydgoszcz – klubu, który w tamtym okresie był jednym z potentatów w polskim żużlu. Warunki finansowe były znacznie lepsze niż te, które mogła zaoferować Unia Leszno. Do transferu było już bardzo blisko – przygotowano nawet konferencję prasową, która miała oficjalnie ogłosić przejście Jankowskiego do bydgoskiego klubu.

– Wszystko było przygotowane, nawet konferencję zwołali, stoły ustrojone, kontrakt na stole – wspominał Roman Jankowski w rozmowie z Przeglądem Sportowym.

Decyzja w ostatniej chwili

Choć wydawało się, że transfer jest przesądzony, Jankowski w ostatniej chwili podjął decyzję o pozostaniu w Lesznie. Co go do tego skłoniło? W wywiadach podkreślał, że była to trudna decyzja, ale ostatecznie lojalność wobec macierzystego klubu przeważyła.

– To były inne czasy. Jednak chciałem zostać w klubie, w którym zacząłem, i już nie pamiętam, co jeszcze zdecydowało – mówił po latach.

Jankowski doskonale zdawał sobie sprawę, że pozostanie w Unii oznacza nie tylko niższe zarobki, ale również konieczność rywalizacji na poziomie drugiej ligi. Mimo to postanowił zostać i pomóc drużynie wrócić na należne jej miejsce w polskim żużlu.

Symbol lojalności i legenda Unii Leszno

Decyzja o pozostaniu w Lesznie uczyniła Jankowskiego prawdziwą ikoną klubu. Spędził w Unii aż 26 lat (1976–2001), stając się symbolem wierności i oddania dla jednego zespołu. Jego postawa była przykładem, że w żużlu nie zawsze liczą się tylko pieniądze – dla niektórych zawodników przynależność klubowa i emocjonalne więzi mają większą wartość.

Dopiero w 2002 roku, pod koniec kariery, Jankowski zdecydował się na zmianę barw klubowych, przenosząc się do WKM Warszawa, gdzie startował przez dwa sezony. Jednak to w Unii Leszno zapisał najważniejsze karty swojej kariery, zdobywając m.in. trzy złote medale Drużynowych Mistrzostw Polski.

Co by było, gdyby?

Gdyby Roman Jankowski w 1995 roku rzeczywiście trafił do Polonii Bydgoszcz, jego kariera mogłaby potoczyć się inaczej. Być może zdobyłby więcej tytułów w polskiej lidze, ale jednocześnie nie stałby się symbolem jednego klubu. Decyzja o pozostaniu w Lesznie była kluczowym momentem w jego życiu – nie tylko sportowym, ale również osobistym.

Źródło: publiczny fb GłosLeszna.pl
Zdjęcie: publiczny fb Unia Leszno z dawnych lat