Cisza po Zmarzliku, szum wokół Holdera
Jeszcze niedawno giełda transferowa żyła jednym tematem – przyszłością Bartosza Zmarzlika i jego ewentualnym odejściem z Motoru Lublin. Sprawa była intensywnie podgrzewana medialnie, choć co istotne, do dziś nie pojawiło się żadne oficjalne stanowisko ani ze strony klubu, ani samego zawodnika. Tym bardziej zwraca uwagę fakt, że prezes Motoru Jakub Kępa, który w przeszłości bardzo szybko reagował na wszelkie transferowe spekulacje, tym razem zachował pełne milczenie.
Gdy temat Zmarzlika wyraźnie przycichł, na horyzoncie pojawił się nowy, potencjalnie jeszcze bardziej elektryzujący wątek. Chodzi o Jacka Holdera – aktualnego drużynowego mistrza świata, filaru Gezet Stali Gorzów i jednego z najbardziej kompletnych zawodników PGE Ekstraligi. To właśnie Australijczyk wyrósł na główny cel transferowy kilku klubów, myślących już nie o sezonie 2026, lecz o strategicznym rozdaniu w roku 2027.
Holder na celowniku trzech klubów
Z dostępnych informacji wynika jasno: Jack Holder znajduje się na radarze trzech ośrodków – Betard Sparty Wrocław, Stelmet Falubazu Zielona Góra oraz Abramczyk Polonii Bydgoszcz. Każdy z tych klubów ma inne argumenty i inne potrzeby, ale wspólny mianownik jest jeden – poszukiwanie lidera klasy „world class”, wokół którego można budować zespół na walkę o najwyższe cele.
W centrum tych rozważań znajduje się również sytuacja obecnego pracodawcy Australijczyka. Choć w ostatnich miesiącach pojawiały się sygnały o stabilizacji w Gorzowie, w środowisku wciąż słychać głosy o problemach organizacyjno-finansowych, które mogą mieć wpływ na przyszłość kadry. Dla konkurencji to jasny sygnał: jeśli pojawi się realna możliwość transferu Holdera, trzeba być przygotowanym.
Falubaz: projekt mistrzowski i brakujący element
W Zielonej Górze myślenie o sezonie 2027 ma już bardzo konkretny wymiar. Sportowym celem Falubazu jest drużynowe mistrzostwo Polski, a obecny skład na sezon 2026 pokazuje zarówno potencjał, jak i ograniczenia:
- Dominik Kubera
- Leon Madsen
- Andrzej Lebiediew
- Przemysław Pawlicki
- Mitchell McDiarmid lub Michał Curzytek (U24)
- Damian Ratajczak i Oskar Hurysz (juniorzy)
W tym zestawieniu wyraźnie widać problem formacji U24 oraz brak drugiego lidera z absolutnego topu. Sam klub zdaje sobie sprawę, że przy obecnym układzie realnym maksimum jest walka o pierwszą czwórkę, a nie o złoto.
Stąd plan długofalowy. Pierwszym krokiem ma być przedłużenie kontraktu z Leonem Madsenem, którego obecna umowa wygasa w październiku. Duńczyk dobrze odnalazł się w Zielonej Górze, a dodatkowym argumentem są gwarancje finansowe miasta, które niedawno zostało jego oficjalnym partnerem w cyklu Grand Prix 2026.
Trzon zespołu jest zabezpieczony:
- Kubera ma kontrakt do końca 2027 roku,
- Ratajczak – nawet do 2028 i w przyszłości załata lukę w U24.
Brakuje jednak jednego, spektakularnego transferu. W Falubazie wytypowano konkretne nazwisko – Jack Holder. Co więcej, w Zielonej Górze panuje przekonanie, że to właśnie z Gorzowa, klubu borykającego się z trudnościami, najłatwiej będzie wyciągnąć gwiazdę. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że taki ruch oznaczałby symboliczne „utarcie nosa” Piotrowi Protasiewiczowi – byłemu menedżerowi Falubazu, dziś dyrektorowi sportowemu Sparty Wrocław.
Sparta Wrocław: lider na już
We Wrocławiu myślą podobnie, choć z nieco innej perspektywy. Sparta chce składu gotowego do natychmiastowej walki o złoto, a po tym jak temat innych wielkich nazwisk – na czele ze Zmarzlikiem – wyraźnie przygasł, to właśnie Holder wyrósł na opcję numer jeden.
Dla wrocławian Australijczyk oznaczałby nie tylko gwarancję punktów na każdym torze, ale też zawodnika o mentalności lidera, potrafiącego brać odpowiedzialność w najtrudniejszych momentach sezonu. Nieprzypadkowo w kuluarach mówi się, że Sparta również szykuje się na ostrą licytację, jeśli tylko pojawi się realna szansa na pozyskanie mistrza świata.
Polonia Bydgoszcz: lider projektu i twarz odbudowy
Najciekawiej prezentuje się jednak trzeci gracz w tej układance. Abramczyk Polonia Bydgoszcz warunkuje swoje plany od jednego kluczowego czynnika – awansu do PGE Ekstraligi. Jeśli bydgoszczanie wrócą do elity, będą potrzebowali zawodnika, wokół którego da się zbudować cały projekt sportowy i marketingowy.
Holder idealnie pasuje do tej wizji:
- status gwiazdy światowego formatu,
- doświadczenie w walce o medale,
- rozpoznawalność wśród kibiców.
Dla Polonii mógłby być sygnałem nowego otwarcia i jasnym komunikatem dla całej ligi: Bydgoszcz wraca nie po to, by się utrzymać, ale by walczyć o coś więcej.
Cisza ze strony zawodnika, napięcie w tle
Sam Jack Holder – przynajmniej publicznie – nie zdradza żadnych decyzji. Konsekwentnie skupia się na bieżących startach i nadchodzącym sezonie. Z otoczenia zawodnika słychać jednak, że Australijczyk bacznie obserwuje sytuację i nie zamyka się na żaden scenariusz.
Jedno jest pewne: jeśli którykolwiek z klubów faktycznie rozpocznie konkretne rozmowy, walka o podpis Jacka Holdera może stać się najgłośniejszą sagą transferową przed sezonem 2027. Jej finał może nie tylko zmienić układ sił w PGE Ekstralidze, ale również zdefiniować ambicje kilku klubów na kolejne lata.
Zdjęcie: Patrycja Knap






