To jedna z najważniejszych informacji ostatnich miesięcy w polskim żużlu. W środku sezonu Stelmet Falubaz Zielona Góra stracił prezesa. Adam Goliński we wtorek 9 czerwca br. złożył rezygnację ze stanowiska, a obowiązki szefa klubu przejął tymczasowo Michał Pepiński, wieloletni działacz związany z zielonogórskim środowiskiem żużlowym, pełniący od 1962 roku różne ważne funkcje w strukturach PZPR w Zielonej Górze.
Decyzja wywołała ogromne poruszenie wśród kibiców, sponsorów i całego żużlowego środowiska. Trudno się temu dziwić. Falubaz od początku sezonu zmaga się nie tylko z problemami sportowymi, ale również z narastającą presją wokół funkcjonowania klubu.
Oficjalny komunikat Falubazu
9 czerwca Zielonogórski Klub Żużlowy Sportowa Spółka Akcyjna poinformował o zmianach we władzach klubu.
W oficjalnym komunikacie czytamy:
„Zielonogórski Klub Żużlowy Sportowa Spółka Akcyjna z siedzibą w Zielonej Górze informuje, że 9 czerwca 2026 roku pan Adam Goliński złożył rezygnację z funkcji Prezesa Zarządu Spółki.
W związku z zaistniałą sytuacją Rada Nadzorcza ZKŻ SSA podjęła decyzję o czasowym oddelegowaniu do pełnienia obowiązków Prezesa Zarządu członka Rady Nadzorczej, Michała Pepińskiego. Będzie on sprawował tę funkcję do czasu wyboru nowego Prezesa Zarządu”.
Informacja spadła na kibiców niczym grom z jasnego nieba. Jeszcze kilka tygodni temu nic nie wskazywało na tak radykalny krok.
„Dla dobra Falubazu”
Krótko po ogłoszeniu decyzji Adam Goliński opublikował obszerne oświadczenie, w którym wyjaśnił powody swojej rezygnacji.
Napisał:
„Pełnienie funkcji Prezesa Klubu Sportowego wiąże się nie tylko z podejmowaniem decyzji organizacyjnych i finansowych, ale również z odpowiedzialnością za atmosferę wokół klubu oraz za jego zdolność do realizacji celów sportowych.
Niestety, mimo mojego ogromnego zaangażowania, znaczących inwestycji Klubu w skład i sztab szkoleniowy oraz podejmowania licznych działań, które miały poprawić wyniki, nie udało się osiągnąć zakładanych rezultatów, dlatego podjąłem decyzję o rezygnacji z funkcji Prezesa Falubazu.
Moja decyzja nie wynika z braku poczucia odpowiedzialności za obecną sytuację. Wręcz przeciwnie – jest konsekwencją przekonania, że odpowiedzialność za Klub wymaga czasem podjęcia najtrudniejszych wyborów, również tych dotyczących samego siebie.
W ostatnich miesiącach coraz wyraźniej widoczne stało się, że dyskusja wokół wyników sportowych coraz częściej koncentrowała się na osobach zarządzających klubem, a nie na rozwiązaniach mogących poprawić sytuację sportową. W takich okolicznościach istnieje ryzyko, że dalsze pełnienie przeze mnie funkcji Prezesa mogłoby stać się dodatkowym źródłem emocji i podziałów, utrudniając skupienie się na tym, co dziś najważniejsze.
Klub potrzebuje przede wszystkim jedności, spokoju i pełnej koncentracji na walce sportowej.
Jestem przekonany, że zmiana na stanowisku Prezesa może stworzyć przestrzeń do odbudowy zaufania, wyciszenia emocji oraz otwarcia nowego etapu w funkcjonowaniu Klubu. Nowa osoba otrzyma możliwość spojrzenia na sytuację z innej perspektywy oraz przedstawienia własnej wizji dalszego rozwoju. W sporcie często zdarza się, że sam impuls związany ze zmianą kierownictwa pozwala odblokować potencjał organizacji i poprawić atmosferę zarówno wewnątrz drużyny, jak i wokół niej.
Przez cały okres pełnienia funkcji Prezesa działałem w przekonaniu, że nadrzędnym celem jest rozwój Falubazu Zielona Góra i osiąganie jak najlepszych wyników sportowych.
Dziękuję kibicom za zaufanie, wsparcie i możliwość uczestniczenia w projekcie, jakim jest Falubaz. Dziękuję wszystkim oddanym współpracownikom, zawodnikom, partnerom i sponsorom, którzy każdego dnia pracują na rzecz Klubu.
Dziękuję wszystkim osobom, które przez ten trudny dla Klubu, ale także osobiście dla mnie czas, niezłomnie nas wspierały. Od 25 lat żyję w Zielonej Górze i Falubaz stał się bliski mojemu sercu. Niezależnie od pełnionej funkcji pozostanę kibicem „Myszy” i będę trzymał kciuki za ich sukcesy.
Wierzę, że przed Klubem są jeszcze dobre dni.
Falubaz był i pozostanie ważną częścią mojego życia”.
Kim jest Michał Pepiński?
Tymczasowym następcą Golińskiego został Michał Pepiński, członek Rady Nadzorczej Falubazu.
Według informacji opublikowanych w katalogu Instytutu Pamięci Narodowej, Michał Pepiński urodził się 29 maja 1943 roku w Warszawie. W materiałach IPN znajduje się informacja, że od 1962 roku należał do PZPR.
W dokumentach wymieniono m.in. następujące funkcje i aktywności:
- przewodniczący Zarządu Powiatowego ZMS w Sulęcinie w latach 1964–1967,
- członek Zrzeszenia Studentów Polskich,
- absolwent Wyższej Szkoły Partyjnej w Moskwie (1974–1977),
- po ukończeniu Wyższej Szkoły Komsomołu w Moskwie pełnił funkcję zastępcy, a następnie komendanta Chorągwi ZHP w Zielonej Górze,
- członek KM PZPR w Zielonej Górze,
- praca w Urzędzie Wojewódzkim
- wykładowca szkolenia partyjnego (1981-1983),
- członek zespołu ds. propagandy przy KZ PZPR,
- kierownik Wydziału Ideologii i Informacji KW PZPR w Zielonej Górze do 18 maja 1988 roku.
Źródło: AP w Zielonej Górze O/Wilkowo, KW PZPR w Zielonej Górze 1975-1990, sygn. 62, 258, 301,1098, 1103,1107, 1109.
Wszystkie informacje na temat politycznej kariery Pepińskiego za czasów PRL-u dostępne są tutaj:
https://katalog.bip.ipn.gov.pl/informacje/39464
Tak prezentuje się wzorowa kariera, lojalnego komunistycznego aparatczyka, członka PZPR od 19 roku życia, który dzięki partii przez lata piął się po szczeblach kariery.
Jednocześnie od dziesięcioleci pozostaje związany z zielonogórskim żużlem.

„Nie będzie żadnej rewolucji”
Sam Pepiński podkreśla, że jego misja ma charakter przejściowy.
Dla portalu po-bandzie.com.pl powiedział:
„Powiem od razu, że ja nie jestem powołany do robienia rewolucji. Rada Nadzorcza uznała, że potrzebny jest na tę chwilę ktoś działający zupełnie odwrotnie, czyli spokojnie. Jestem od początku lat 70. związany z klubem i nie żyję jednym sezonem czy dwoma oraz emocjami. Żadnej rewolucji nie będzie. Najważniejsze jest teraz uspokojenie sytuacji wokół klubu”.
Nowy p.o. prezesa odniósł się również do odejścia swojego poprzednika:
„Rezygnacja Adama mnie szczególnie nie zdziwiła. Atmosfera, która się stworzyła często z różnych przypadkowych sytuacji zrobiła się zbyt gęsta. Podkreślam, że moja rola jest tymczasowa. Teraz poważnie trzeba zastanowić się nad kandydatem, porozmawiać z głównymi sponsorami, bo nie można ich pominąć. Chcemy ten spokój wprowadzić. Zielona Góra kocha żużel, ale też wokół tego żużla jest dużo emocji. To klub z wielkimi tradycjami, który zasługuje, aby tę atmosferę wokół niego uspokoić”.
Pepiński zapewnił również, że sytuacja finansowa wobec zawodników pozostaje stabilna:
„Myślę, że zawodnicy nie mogą mieć do prezesa Golińskiego żadnych pretensji. Pod tym kątem wszystko dalej funkcjonuje dobrze, na kwestie finansowe zawodnicy nie mogą narzekać. Wierzę, że w najbliższym czasie uspokoimy sytuację i Falubaz znów zacznie wygrywać”.
Falubaz szuka nowego impulsu
W Zielonej Górze nikt nie ukrywa, że obecny sezon nie układa się zgodnie z oczekiwaniami. Klub dysponuje zawodnikami o dużym potencjale, jednak wyniki sportowe nie spełniają ambicji działaczy, sponsorów i kibiców.
Rezygnacja prezesa jest więc kolejnym ważnym wydarzeniem w trudnym dla Falubazu okresie. Czy okaże się impulsem, o którym pisał w swoim oświadczeniu Adam Goliński? Odpowiedź przyniosą najbliższe tygodnie.
Jedno jest pewne — przed siedmiokrotnymi drużynowymi mistrzami Polski rozpoczyna się nowy rozdział. Na razie stery przejmuje Michał Pepiński, a Rada Nadzorcza rozpoczyna poszukiwania nowego prezesa, który będzie miał za zadanie nie tylko uspokoić sytuację wokół klubu, ale przede wszystkim przywrócić Falubazowi miejsce, którego oczekują od niego tysiące zielonogórskich kibiców.
Przemysław Sierakowski w swoim stylu skomentował zmiany, które zaszły w Falubazie (publiczny FB Przemo Sierak):
W WINNYM GRODZIE BAREJA SPALIŁBY SIĘ ZE WSTYDU
Klub Sportowy „Katastrofa” Zielona Góra spółka z nieograniczoną nieodpowiedzialnością brnie dalej.
Teraz, po rozgrzebaniu i… pogrzebaniu drużyny, tzw. „rezygnację” złożył dotychczasowy nadzorca deficytu zdrowego rozsądku Adam Goliński (obecnie były) Prezes. Właściciel (choć akcji pozbył się profilaktycznie przed startem rozgrywek) Stanisław Bieńkowski, jak podejrzewam nacieszył się skutecznością swojego faworyta. Ciekaw jestem kto tam rządzi, kto trzyma (pompuje?) kasę i kiedy te gruzy z dobrodziejstwem (finansowym?) inwentarza spadną na barki Samorządu?
Podsumowując tegoroczny sezon Falubazu (niezależnie od finału) użyłbym prostego zdania: „Siła bez rozumu”. Kliniczny przypadek. A poza tym, każda ryba psuje się od głowy. I to tyle na ten moment, bowiem nieetycznie jest kopać leżącego
Zdjęcie: Patrycja Knap








