Choć sezon 2025 wciąż trwa, w kuluarach już dawno rozpoczęła się żużlowa giełda. Rynek transferowy w PGE Ekstralidze jest mocno przebrany, a kluby – chcąc wzmocnić swoje kadry na przyszły rok – coraz śmielej spoglądają w stronę Metalkas 1. Ligi. To właśnie tam szukają nowych liderów, przyszłych gwiazd i… swojego własnego Brady’ego Kurtza.

Kurtz inspiruje, Ekstraliga szuka „nowego skarbu”

Australijczyk Brady Kurtz w 2024 roku był jednym z najlepszych zawodników drugiego poziomu rozgrywek ligowych w Polscei. Dziś jest liderem Betard Sparty Wrocław i jednym z głównych kandydatów do medalu Indywidualnych Mistrzostw Świata. Nic dziwnego, że jego historia działa na wyobraźnię menedżerów i prezesów klubów ekstraligowych, którzy marzą o podobnym strzale w dziesiątkę. Skoro z pierwszoligowca można zrobić mistrza świata, to dlaczego nie spróbować?

Niektóre nazwiska z Metalkas 2. Ekstraligi już dziś są zasypywane ofertami. I to nie od byle jakich drużyn – chodzi o uznane marki, które chcą walczyć o medale w PGE Ekstralidze. Na stole pojawiają się propozycje przekraczające 1,5 miliona złotych rocznie – z sowitym „wpisowym” (700–800 tys. zł) i stawką rzędu 7–8 tys. zł za każdy zdobyty punkt.

Najgorętsze nazwisko? 22-letni Keynan Rew

Najwięcej szumu robi się wokół Keynana Rewa, 22-letniego Australijczyka, który w sezonie 2024 reprezentował barwy FOGO Unii Leszno. Po spadku leszczynian przeniósł się do Texom Stali Rzeszów i znów błyszczy. Choć oficjalnie jego kontrakt obowiązuje do końca 2025, to wiele wskazuje na to, że Rzeszów będzie miał ogromny problem z zatrzymaniem swojej gwiazdy.

Rew pasuje idealnie do roli zawodnika U24, a w tej kategorii kadrowej robi się na rynku ciasno. Stelmet Falubaz Zielona Góra już teraz widzi w nim idealne uzupełnienie składu. Równie mocno zabiega o niego KS Apator Toruń, który wprawdzie wcześniej promował Bastiana Pedersena, ale wobec przeciętnych wyników Duńczyka może zmienić strategię.

Becker i Douglas – ciche asy

Dwa kolejne nazwiska, które krążą w transferowych plotkach, to Luke Becker i Ryan Douglas. Becker, zanim doznał kontuzji kręgosłupa w ostatniej kolejce, był bardzo blisko Krono-Plast Włókniarza Częstochowa. Wszystko wskazuje na to, że gdy wróci do zdrowia, temat znów wróci na tapet.

Z kolei Douglas, jeżdżący obecnie w barwach Cellfast Wilków Krosno, jest rozpatrywany jako potencjalny następca Jaimona Lidseya w Bayersystem GKM Grudziądz. Choć jego styl jazdy może budzić mieszane opinie, to punktuje regularnie, a doświadczenie z angielskich i polskich torów czyni go solidnym wyborem.

Musielak i Przedpełski – powrót synów marnotrawnych?

Ekstraligowcy szukają też wzmocnień wśród Polaków. Szczególnie na radarze jest Paweł Przedpełski, który nie kryje, że jego ambicją jest powrót do elity. Jego nazwisko pojawia się w kontekście Stali Gorzów, która już badała temat. Podobnie wygląda sytuacja Tobiasza Musielaka, choć tu sprawa nieco się komplikuje.

Musielak, reprezentujący Cellfast Wilki Krosno, ma opinię zawodnika, który ceni sobie stabilizację i komfort pierwszoligowego środowiska. Jego menedżerka, Kinga Hepel, miała oferować go gorzowskiej Stali, ale sam zawodnik może nie być entuzjastycznie nastawiony do roli „uzupełnienia składu” w Ekstralidze. W pierwszej lidze jest gwiazdą, w elicie byłby tylko jednym z wielu.

Są kluby, które nie chcą nikogo puścić

Nie wszystkie pierwszoligowe kluby są skore do osłabień. FOGO Unia Leszno i Abramczyk Polonia Bydgoszcz jasno deklarują: jeśli awansujemy, to chcemy wejść do PGE Ekstraligi z tymi samymi liderami. I trudno się dziwić.

W przypadku FOGO Unii mówi się o kontynuacji współpracy z Januszem Kołodziejem, Grzegorzem Zengotą, Nazarem Parnickim i Benem Cookiem. Z kolei Polonia Bydgoszcz liczy na to, że uda się zatrzymać Krzysztofa Buczkowskiego, Szymona Woźniaka i Aleksandra Łoktajewa. Ten ostatni już teraz uchodzi za jednego z najlepszych obcokrajowców całej ligi.

Oczywiście pojawiają się plotki – chociażby o tym, że Stal Gorzów chętnie widziałaby w swoim składzie Woźniaka, gdyby Polonia nie awansowała. Ale to scenariusze warunkowe – uzależnione od tego, jak potoczy się sezon zasadniczy i faza play-off.

Kontrakty życia i żużlowa przyszłość

Warto dodać, że wielu z kandydatów do Ekstraligi może liczyć nie tylko na bardzo dobre pieniądze, ale i na ogromny wzrost medialny oraz sportowy. Kluby oferują pełne wsparcie sprzętowe, dostęp do najlepszych tunerów i sztabu przygotowania fizycznego. Niektórzy z nich – jak Rew – mogą stanąć przed szansą podpisania kontraktu życia.

Czas pokaże, kto zdecyduje się na skok na głęboką wodę, a kto wybierze spokój i gwiazdorstwo na zapleczu elity. Jedno jest pewne – Metalkas 2. Ekstraliga już dawno przestała być tylko przystankiem. Dla wielu żużlowców to dziś najkrótsza droga do wielkiej kariery.


Źródło: Opracowanie własne na podstawie informacji z rynku transferowego i doniesień klubowych.

Zdjęcie: publiczny Fb Keynan Rew