Dziś, w środę 28 stycznia rusza sprzedaż biletów na FIM Speedway Grand Prix of Poland – Łódź 2026. Najpierw zamknięta – wyłącznie dla posiadaczy karnetów na mecze ligowe H. Skrzydlewska Orła Łódź – od 2 lutego otwarta. I choć do pierwszego wyścigu na Moto Arenie pozostało jeszcze wiele miesięcy, atmosfera wokół zawodów już teraz jest gorąca. Nie za sprawą obsady czy sportowych zapowiedzi, lecz… cen.
Organizatorzy postawili na hasło „Jeden bilet – dwie imprezy”. Wejściówka na sobotnie SGP (1 sierpnia 2026) uprawnia również do udziału w piątkowych zawodach SGP2 (31 lipca). Z punktu widzenia marketingu – pomysł logiczny. Z punktu widzenia kibiców – coraz częściej kwestionowany.
Ceny, które bolą najbardziej
Bilet normalny na zawody SGP w Łodzi kosztuje 350 zł. Trybuna główna – 700 zł, sektor VIP – 1700 zł. I choć organizatorzy podkreślają, że to cena za dwa dni ścigania, wśród fanów dominuje jedno pytanie: czy rzeczywiście jest to uczciwa relacja ceny do oferty?
Porównania nasuwają się same. Najtańsze bilety normalne na SGP we Wrocławiu – na Stadionie Olimpijskim – kosztowały 139 zł (trybuna wschodnia) . Co istotne: nie są to miejsca o fatalnej widoczności, lecz zlokalizowane na przeciwległej prostej z doskonała widocznością na tor. Tymczasem w Łodzi najtańsza wejściówka jest ponad dwukrotnie droższa.
Różnica nie dotyczy więc wyłącznie „lepszych” czy „gorszych” sektorów, ale samego progu wejścia na stadion.
Internet zapłonął
Reakcja kibiców była natychmiastowa. Pod klubowym postem w mediach społecznościowych pojawiły się dziesiątki komentarzy – w większości krytycznych. Wielu fanów wprost deklarowało rezygnację z wyjazdu do Łodzi, wskazując alternatywy: inne rundy Grand Prix, Drużynowy Puchar Świata na Stadionie Narodowym.
Najczęściej powtarzane zarzuty?
– brak możliwości zakupu biletu tylko na jeden dzień,
– zbyt wysoka cena wejściówki normalnej,
– wrażenie, że organizatorzy celują w wąską grupę najzamożniejszych kibiców.
Pojawia się też argument stricte sportowy: SGP2 do tej pory – poza decydującą rundą rozstrzygającą o medalach – nie przyciągało tłumów na trybuny. Dla wielu kibiców to wartościowe, ale jednak „dodatkowe” zawody, które trudno traktować jako realne uzasadnienie tak wysokiej ceny pakietu.
Klub odpowiada: „Cena jest fair”
Na falę krytyki odpowiedział dyrektor zarządzający Orła Łódź, Jan Konikiewicz, podkreślając, że cena została dokładnie przeanalizowana i jest adekwatna do kosztów oraz rangi imprezy. Wskazał również na ograniczoną pojemność Moto Areny (przypomnijmy iż pojemność Stadionu Olimpijskiego jest tylko o około 3 tysiące większa) i fakt, że w otwartej sprzedaży dostępnych będzie niewiele ponad 7 tysięcy biletów.
Padł też argument, że Grand Prix może nie wrócić do Łodzi, co w naturalny sposób ma zwiększać popyt na tegoroczne zawody.
To wszystko są racjonalne wyjaśnienia – z perspektywy organizatora. Problem w tym, że kibice patrzą z zupełnie innej strony. Dla nich liczy się prosty rachunek: za podobne lub nawet lepsze miejsca na innych polskich stadionach płacą wyraźnie mniej. I to za wydarzenia o tej samej randze sportowej.
„Jedna cena dla wszystkich” – czy to dobry kierunek?
Najbardziej kontrowersyjna pozostaje decyzja o braku rozdzielenia biletów na SGP i SGP2. Część fanów wprost przyznaje, że chętnie przyszłaby tylko na sobotnie Grand Prix, ale nie zamierza płacić więcej za zawody, które ich nie interesują w takim stopniu.
W efekcie zamiast promować młodych zawodników i serię SGP2, organizatorzy ryzykują, że spora część trybun pozostanie pusta – z prozaicznego powodu. Kibice posiadający bilet upoważniający do wejścia na imprezy w piątek i sobotę muszą ponieść dodatkowe koszty związane z noclegiem w Łodzi, czy też skorzystać z urlopu w piątek. Czy ranga SGP2 sprawi, że przyjazd kibiców dzień wcześniej jest dla nich korzystny? Bardzo wątpliwe. Natomiast sprzedaż jednego biletu na obie imprezy powoduje to, iż prawdziwi pasjonaci speedwaya (a takich nie brakuje i to nie tylko w naszym kraju) nie będą mogli obejrzeć tylko piątkowego SGP2. Czas pokaże czy podchodząc do zmagań młodzieżowców niska frekwencja na trybunach w piątek nie będzie strzałem w kolano.
Prestiż kontra dostępność
Nie brakuje też głosów broniących cen, wskazujących, że podobne kwoty obowiązują w Pradze czy Landshut, a najlepsze miejsca na PGE Narodowym również nie należą do tanich. To prawda. Ale Polska od lat była wyjątkiem – krajem, w którym światowy żużel był relatywnie dostępny dla masowego kibica. Nie da się ukryć faktu, iż dla przeciętnego kibica z Niemiec czy ze Szwecji cena wejściówek na SGP w tych krajach jest zdecydowanie niższa, gdyż przeciętne zarobki w tych krajach są około cztery razy wyższe niż w naszym kraju.
I właśnie dlatego decyzje cenowe wokół SGP w Łodzi wywołały tak silne emocje. Bo dla wielu fanów to sygnał, że żużel na najwyższym poziomie coraz bardziej oddala się od zwykłego kibica, a zaczyna być wydarzeniem premium – niekoniecznie sportowym, ale finansowym.
Sprzedaż dopiero się rozpoczyna. Odpowiedź rynku przyjdzie szybko. Pytanie nie brzmi: czy Moto Arena rzeczywiście zapełni się bez problemu, bo organizatorzy doskonale wiedzą, że się zapełni. Pytanie brzmi: czy tak wysokie ceny wpłyną pozytywnie na promocję speedwaya w Łodzi – o co przecież chodziło organizatorom SGP z tego miasta oraz czy na trybunach podczas zmagań o tytuł indywidualnego mistrza świata większość nie będą stanowić kibice z innych krajów.
Należy też zadać sobie pytanie dla kogo organizowane są imprezy tego typu. Bo Łódź pokazała, że niszowy sport (w globalnym ujęciu) jakim jest żużel, w Polsce przeznaczony jest dla elit, albo dla każdego z zagranicy. Tylko w takim przypadku po co organizować takie imprezy w naszym kraju? Ciekawe, ilu nowych kibiców na ligowe mecze Orła przybędzie po SGP w Łodzi. Czy wśród fanów nie rozejdzie się krótkie acz treściwe stwierdzenie na temat cen, iż Łódź = drogo?
Grafika: materiały prasowe






