Anders Daniel Veilgaard Thomsen to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci współczesnego duńskiego żużla i od lat filar Stali Gorzów. Urodzony 1 stycznia 1994 roku w Odense, swoją profesjonalną karierę rozpoczął w 2012 roku w barwach Fjelsted Speedway Klub. Szybko dał się poznać jako zawodnik o dużym potencjale i silnej osobowości sportowej. W 2015 roku sięgnął po tytuł indywidualnego mistrza Europy juniorów, a w dorobku ma również trzy tytuły indywidualnego mistrza Danii.

Polscy kibice poznali go bliżej dzięki startom w Kolejarzu Rawicz (2015), Wybrzeżu Gdańsk (2016–2018), a od 2019 roku nieprzerwanie reprezentuje barwy Stali Gorzów, stając się jednym z symboli klubu. Przed sezonem 2026 Duńczyk po raz kolejny jasno deklaruje: jest gotowy wziąć na siebie odpowiedzialność i poprowadzić zespół.

Zimowa wizyta w Gorzowie i praca poza sezonem

Rozmowa z Andersem Thomsenem odbywa się w sali konferencyjnej stadionu przy ulicy Śląskiej, w środku zimy, co samo w sobie może dziwić. Jak się jednak okazuje, jego obecność w Gorzowie nie jest przypadkowa.

Uwielbiam taką mroźną pogodę (śmiech)! Przyjechałem, bo w piątek, 23 stycznia, miałem od dawna zaplanowane w Ownicach koło Słońska spotkanie całego mojego teamu z biznesowymi partnerami i sponsorami. Drugie odbędzie się latem. Mamy zwyczaj spotykania się w takim gronie dwa razy w roku.

Zimowa wizyta to także element przygotowań do nowego sezonu, choć – jak przyznaje zawodnik – nie wszystko jest jeszcze dopięte na ostatni guzik.

Mój kevlar nie jest jeszcze gotowy. Czeka na umieszczenie na nim firmowych znaków sponsorów, a niektóre rozmowy jeszcze trwają. Zaś maszyny trafią wkrótce do Gorzowa z Grudziądza. Tam mieszkają członkowie mojego teamu, którzy o nie dbają.

Trudny sezon i powrót na właściwe tory

Poprzedni rok nie był dla Thom­sena łatwy. Choć końcówka sezonu wypadła w jego wykonaniu bardzo dobrze, początek pozostawiał sporo do życzenia. Sam zawodnik nie ucieka od tej oceny i szczegółowo tłumaczy, z czego wynikały problemy.

Oczywiście mam nadzieję prezentować dyspozycję z końcówki ubiegłego roku. Poprzedni sezon dobrze zacząłem w Rybniku, lecz od Grand Prix w Warszawie zaczęły się komplikacje. Potem przeszedłem długą i trudną drogę. Wszystko było do poprawy: sprzęt, moja dyspozycja psychiczna, zachowanie na torze. W drugiej połowie roku wreszcie znaleźliśmy prawidłowe rozwiązania, wróciłem na top. Mam nadzieję, że siłą rozpędu zaprezentuję to także na początku nowych rozgrywek.

Ósmy sezon w Stali. „Gorzów stał się moim drugim domem”

Sezon 2026 będzie dla Duńczyka ósmym z rzędu w barwach Stali Gorzów. Jak sam przyznaje, to liczba, która robi wrażenie, choć on sam nie odczuwa upływu czasu.

Ósmy rok jazdy w tym samym klubie naprawdę robi wrażenie. Czuję się jednak, jakbym zaczął tu startować w ubiegłym sezonie. Czas szybko biegnie, a ja uzmysławiam sobie, że po Danii Gorzów stał się moim drugim domem. Pokochałem to miasto, pokochałem ludzi. Kiedy potrzebuję coś tutaj załatwić, nie muszę używać GPS-u. Bo jestem u siebie, bo znam to miasto i jego mieszkańców. Wiem, do kogo zadzwonić.

Nie ukrywa również, że poprzedni sezon był dla niego ważny także z powodów pozasportowych.

Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie moje występy w zeszłym roku były satysfakcjonujące dla kibiców, ale bardzo chciałem zostać w Stali. Także po to, by pomóc jej utrzymać się w PGE Ekstralidze na kolejny sezon. To będzie forma spłacenia przeze mnie długu, jaki mam wobec tego środowiska. Ono nigdy mnie nie zawiodło, zawsze wspierało.

Wierność klubowi mimo kryzysu

Ostatnie dwa lata były dla Stali wyjątkowo trudne, również pod względem finansowym. Thomsen przyznaje, że pojawiały się myśli o zmianie otoczenia, ale ostatecznie zdecydowały emocje.

Oczywiście, że tak. Ale serce podpowiedziało mi, by tego nie robić.

Lider? „Liczy się tylko forma i dobro drużyny”

Choć statystycznie mógłby w nowym sezonie stać się najskuteczniejszym zagranicznym zawodnikiem w historii klubu, Duńczyk podchodzi do tego bez emocji.

Nie, nie myślę. Nawet o tym nie wiedziałem. Dla mnie liczy się tylko osiągnięcie jak najwyższej formy, by maksymalnie wspomagać Stal w każdym meczu.

Zapytany o potencjał zespołu po licznych zmianach kadrowych, odpowiada realistycznie, ale z wyraźnym optymizmem.

Rzeczywiście mamy zmienioną sytuację. Pojawili się nowi zawodnicy, jest nowy zarząd klubu. Być może na papierze nie jesteśmy najmocniejszym teamem PGE Ekstraligi, ale mamy naprawdę duży potencjał. Myślę zarówno o gronie bardzo zdolnych juniorów, jak też o seniorach. Sądzę, że stać nas na skuteczną walkę o piątą lub szóstą lokatę. Czyli na spokojne utrzymanie się w elicie.

I dodaje słowa, które najlepiej oddają jego podejście do nadchodzących rozgrywek:

O zdobyciu mistrzostwa nie będę mówił, bo natychmiast znajdę wielu oponentów. Ale rola underdoga? Bardzo by mi odpowiadała. Taka polegająca na zrobieniu problemów kilku faworytom. Wszyscy jeździmy na dwóch kołach, wszyscy podobnie przygotowujemy się do sezonu. Jeśli znajdziemy dobry sprzęt, a w drużynę będzie panowała dobra atmosfera, wszystko może się zdarzyć.

Gotowość do odpowiedzialności i spojrzenie w przyszłość

Fani Stali liczą, że Thomsen – wspólnie z Jackiem Holderem – będzie liderem zespołu. Duńczyk nie unika tej roli.

Myślę, że podobne oczekiwania były wobec mnie również w poprzednich latach. Taka sytuacja nie jest dla mnie żadną nowością, jestem do niej w pełni przygotowany. Ale zawsze liczy się cała drużyna, nie tylko jej teoretyczni liderzy. Wszyscy muszą się czuć jednością, wszyscy muszą walczyć. To jedyna droga do sukcesu.

Zapytany o zmiany personalne i odejście kolejnych gwiazd, odpowiada z charakterystycznym dystansem.

Nie, bo ja ciągle tutaj jestem (śmiech)! Myślę, że to ważne, iż ktoś jeździ dla klubu tak wiele lat. I nie powiedziałem jeszcze w tej sprawie ostatniego słowa.

Grand Prix i regeneracja

Utrata stałego miejsca w cyklu Grand Prix w 2025 roku nie zamyka przed nim drzwi.

Wszystko może się wydarzyć. Podstawowym warunkiem jest oczywiście dobre zdrowie, czyli uniknięcie poważnych kontuzji. Na razie jestem w pełni skoncentrowany na jeździe dla Stali. Ale pewno wystartuję też w kwalifikacjach do przyszłorocznego cyklu. Jeśli wszystko przebiegnie pozytywnie i osiągnę wysoką formą, to awans nie będzie wykluczony.

Po wymagającym sezonie znalazł też czas na odpoczynek.

Byłem z przyjaciółmi na safari w Afryce, poświęciłem kilka dni na łowienie ryb. Miłem też wreszcie czas na spędzenie w domu dłuższego czasu z rodziną. Starałem się też nie zaniedbywać fizycznych przygotowań do nowego sezonu. Ćwiczyłem, przestrzegałem diety. Czekam na pierwsze wyścigi w dobrej formie fizycznej i psychicznej.

Anders Thomsen wchodzi w kolejny sezon z jasnym przekazem: jest lojalny wobec Stali, gotowy do roli lidera i głodny sportowych wyzwań. Czy rola underdoga okaże się jego i gorzowskiej drużyny atutem? Odpowiedź przyniesie tor.

Źródło: gazetalubuska.pl
Zdjęcie: Patrycja Knap