Czwartego dnia okienka transferowego sezonu 2022 stało się, to o czym mówiło się już od jakiegoś czasu. To już pewne, iż mimo ważnego kontraktu na sezon 2023 ze Spartą Wrocław, klub musi opuścić Gleb Czugunow.

Cóż – jednym radość, innym z tego powodu smutek. Wrocławianom po latach starań w końcu udało  się sprowadzić do stolicy Dolnego Śląska przyjaciela Macieja Janowskiego – Piotra Pawlickiego. Wydawało się, że przyjście zawodnika Unii do Wrocławia związane będzie raczej z zakazem startów zawodników rosyjskich w polskiej lidze. Wobec tego, iż Artem Łaguta po rocznym zawieszeniu wraca do ścigania (musi zdać egzamin na polską licencje żużlową – ale to dla niego formalność) w barwach Sparty, we Wrocławiu zrobiło się tłoczno. Jak pokazuje wiele przykładów z różnych klubów od nadmiaru jeszcze nic dobrego się nie urodziło. Rywalizacja na treningach o skład i pretensje o brak występów w meczach ligowych (nawet te niewypowiadane głośno) są na porządku dziennym. Choć Piotr Pawlicki nie jest jeszcze oficjalnie potwierdzonym zawodnikiem wrocławskiego klubu, ale sternicy WTS nie wypożyczali by Gleba, gdyby przyjście wartościowego zawodnika do klubu nie było pewne.

Niestety Czugunow rok 2022 miał najgorszy w swojej karierze. Często nie wytrzymywał presji jaka ciążyła na wszystkich seniorach Sparty wobec braku Artema Łaguty. Dodatkowo nie mógł sobie poradzić z nietolerancją kibiców na wielu stadionach oraz obelżywymi wyzwiskami kierowanymi w jego stronę. Gleb w pewnym momencie przypominał człowieka czekającego na egzekucje i zachowywał się podobnie jak Maksym Drabik przed decyzją o zawieszeniu. Może zmiana otoczenia wpłynie pozytywnie na tego zawodnika? Ciekawe jak przywitają Gleba kibice GKM-u, którzy w minionym sezonie pluli na niego i wyzywali od „ruskich k…”? Cóż wychodzi małomiasteczkowość tego sportu jakim jest żużel…

Mający polski obywatelstwo i starty w reprezentacji naszego kraju Gleb Czugunow, w piątek 4 listopada w swoich mediach społecznościowych poinformował, że opuszcza Wrocław. Pożegnał się z kolegami z drużyny, kibicami Sparty i podziękował im za wsparcie przez te pięć lat podczas, których występował we wrocławskiej drużynie.

Wpis Gleba:

Miasto , gdzie po raz pierwszy byłem uczestnikiem prawdziwego żużla. Kibice , którzy za każdym razem robili na mnie niesamowite wrażenie. Kibice ,których będę kochał niezależnie od barw na moim kevlarze . Do końca chciałem wierzyć,ze tego się nie stanie ,jednak dzisiaj muszę poinformować Was ,ze na tym 5 letnia historia mnie oraz wrocławskiego żużla się kończy. To dla mnie trudne, bo będę musiał za każdym razem zjeżdżając z Wrocławskiego toru przypominać sobie by zjeżdżać w stronę parkingu gości. Trudne ,bo byłem i jestem związany z tym pięknym miastem a przede wszystkim z Wami – Kibicami których wsparcie zawsze czułem, a szczególnie w najtrudniejszych momentach, kiedy wracałem po kontuzjach .
Nie kończy się jednak moja przygoda z tym pięknym miastem,moim domem,ponieważ adresu zamieszkania zmieniać nie zamierzam.
Dziękuję również Sponsorom, dziękuję klubowi WTS Sparta Wroclaw, dziękuję Kolegom z toru.

Niestety, we Wrocławiu nie ma sentymentów. Jeszcze niedawno Gleb twierdził, że ma ważny kontrakt w wrocławskim klubie na sezon 2023 i nigdzie z Wrocławia się nie wybiera. Niedługo potem przekonał się jak brutalna jest rzeczywistość.

Spartanin zasili drużynę GKM-u Grudziądz na zasadzie rocznego wypożyczenia. Po wpisie Gleba można wnioskować, iż to jest kierunek w jedną stronę i do Sparty już nie wróci. Ale jak to w życiu bywa – nigdy nie mów nigdy!

Gleb oficjalnie w GKM:

Media społecznościowe GKM