Rosjanin z polskim paszportem zdradza kulisy atmosfery w ROW-ie Rybnik. Pedersen nie będzie zadowolony
Atmosfera w Rybniku pęka w szwach
Gleb Czugunow, jeden z najbardziej barwnych i bezpośrednich zawodników w polskim żużlu, nie wytrzymał. W rozmowie w programie „Kolegium Żużlowe” na YouTube zawodnik ROW-u Rybnik powiedział głośno to, co wielu tylko szeptało. Z jego słów wyłania się obraz drużyny pełnej napięć, niepewności i rosnącej frustracji. A największe kontrowersje może wywołać to, co powiedział o… Nickim Pedersenie.
Przepełniony skład? „Jest ciekawie”
ROW Rybnik miał być ekipą, która zapewni sobie spokojne utrzymanie w Ekstralidze. Tymczasem po serii kiepskich wyników i kontrowersyjnych decyzji personalnych, w klubie zawrzało. Niepokój od dawna tlił się w tle, ale teraz Gleb Czugunow potwierdził – coś rzeczywiście jest na rzeczy.
— Chcę zachować miejsce w składzie, więc nie będę się za dużo wypowiadał. Jest różnie, jest ciekawie (śmiech) – powiedział Czugunow, zapytany o sytuację w drużynie ROW-u. – Dowiadujemy się [o składzie] w tym samym czasie, co inni. Ja mogę powiedzieć, że na pewno będę w niedzielnym składzie ROW-u. Chris Holder? Nie wiem, czy pojedzie. W szatni w ogóle nie ma żadnych kolektywnych opinii na tematy dotyczące składu. Uważam, że gdyby nie było jednego zawodnika więcej w zespole, to miałoby to lepszy wpływ. Ja nie chcę się żalić na klub, bo to nie ma sensu. Sytuacja jest jaka jest.
Słowa zawodnika potwierdzają, że zamiast stabilizacji, zespół żyje w ciągłej niepewności. Co jakiś czas ktoś inny wypada ze składu, a decyzje zapadają w ostatnim momencie. Jak twierdzi Czugunow, nie ma rozmów, nie ma atmosfery, jest tylko czysta walka o przetrwanie.
Pedersen robi wynik, ale… szkodzi?
Najmocniejszy cytat padł jednak w kontekście lidera drużyny — Nickiego Pedersena. Duńczyk, choć często przywozi dwucyfrówki, według Czugunowa wcale nie jest takim zbawcą drużyny, jakim wielu go widzi.
— Mówi się, że Nicki robi dziesięć punktów, ale można też powiedzieć, ile Nicki zabiera punktów pozostałym. Ja sam kilkukrotnie miałem z nim taką sytuację, że jechałem z nim na 5:1 i jego jazda sprawia, że robi się nagle 3:3 albo 4:2. W porządku, robi dziesięć punktów, ale zabiera drużynie pięć w inny sposób.
— Ja nie mam z nim problemów prywatnych, ale jego jazda pokazuje, że on nie potrafi jechać — nawet nie w parze, ale tak, żeby po prostu nie przeszkodzić i jechać swoje. Ja z nim o tym nie rozmawiam, bo to do niego nie dotrze, nic nie zmienisz — zakończył bez ogródek Czugunow.
Taki komentarz wobec Pedersena, zawodnika znanego z gwałtownych reakcji i silnego charakteru, może wywołać kolejną burzę w parku maszyn. O ile wcześniej napięcia w drużynie dało się jeszcze tuszować, teraz jest już za późno.
ROW na rozdrożu: kryzys sportowy i personalny
Zespół z Rybnika balansuje na granicy wewnętrznego kryzysu. Zbyt szeroka kadra, brak transparentnej komunikacji i silne osobowości rywalizujące o miejsce w składzie – to mieszanka wybuchowa. Gdy do tego dodamy medialne wypowiedzi zawodników, w tym ostatnie słowa Czugunowa, trudno sobie wyobrazić, że wszystko rozejdzie się po kościach.
Pytanie tylko, czy włodarze ROW-u znajdą sposób na rozładowanie napięcia, zanim dojdzie do jeszcze większej katastrofy. A może sytuacja już wymknęła się spod kontroli? Ale z drugiej strony budując takie, a nie inny skład na rywalizację w ekstralidze żużlowej, w klubie wiedzieli jakie osobowości zatrudniają…
Podsumowanie
Czugunow pokazał, że nie zamierza dłużej milczeć. W jego wypowiedziach nie ma ataków – jest szczerość, rozczarowanie i chłodna analiza tego, co dzieje się za kulisami. Czy jego głos zostanie wysłuchany? A może znów zakończy się to kolejną cichą wojną w parkingu i jeszcze większym chaosem w klubie, który miał walczyć o spokojny byt ekstraligowy?
Jedno jest pewne: w Rybniku wrze.








