Toruń nie pęka na wyjazdach – Grudziądz przegrywa po raz trzeci u siebie
Derby Pomorza i Kujaw znów przyniosły wielkie emocje, ale po raz trzeci w tym sezonie miejscowi kibice opuszczali stadion Bayersystem GKM-u Grudziądz z grymasem rozczarowania. PRES Grupa Deweloperska Toruń wygrała 46:44, choć gospodarze dzielnie gonili wynik w końcówce i byli blisko odrobienia wszystkich strat.
Dla grudziądzan była to porażka bolesna z kilku względów: po pierwsze – to derby. Po drugie – to trzecia przegrana u siebie. Po trzecie – to kolejna okazja, która mogła przybliżyć ich do historycznego awansu do fazy play-off… (chodzi o klasyczny play – off) a została zaprzepaszczona.
Początek pod znakiem chaosu i niespodzianek
Już pierwszy wyścig ustawił ton derbowego wieczoru. Max Fricke i Jakub Miśkowiak pokonali podwójnie Patryka Dudka, ku euforii miejscowych. Jednak radość trwała krótko, bo wyścig młodzieżowy przyniósł niemałą niespodziankę – podwójne zwycięstwo torunian po upadku Kevina Małkiewicza.
Problemy GKM-u narastały. W trzecim biegu duet Lambert – Sajfutdinow pokazał klasę, a wykluczenie Kvecha w piątej gonitwie nie przeszkodziło Michelsenowi w samotnym triumfie. Prawdziwy dramat spotkał jednak GKM w biegu szóstym, kiedy Michael Jepsen Jensen dotknął taśmy po ruchu Lamberta. Zamiast ataku na remis – wykluczenie i kolejne straty.
Jepsen Jensen wraca do gry, Fricke błyszczy
Mimo fatalnego startu Duńczyka, Jepsen Jensen odnalazł rytm w siódmym biegu i jako pierwszy pokonał Michelsena. Fricke również prezentował się kapitalnie – to zupełnie inna wersja Australijczyka niż w poprzednich meczach domowych. Dwa zwycięstwa indywidualne i liderowanie grudziądzkiej ofensywie.
Mimo to, torunianie trzymali wynik w ryzach. Regularne remisy, błyskawiczne wyjścia spod taśmy i świetna jazda Dudka oraz Sajfutdinowa sprawiały, że GKM tylko minimalnie niwelował straty. Po dziewięciu biegach było 33:27 dla gości.
Taktyka działa – Grudziądz odrabia straty!
W biegu 12. trener Kościecha zastosował pierwszą rezerwę taktyczną, wycofując Miśkowiaka. Jepsen Jensen odpłacił się z nawiązką, mijając Lamberta. Chwilę później Duńczyk powtórzył ten wyczyn z Sajfutdinowem, a Lidsey dołożył punkt. Przewaga gości stopniała do 40:38.
Grudziądz złapał wiatr w żagle, a presja przeniosła się na barki torunian. W czternastym biegu Michelsen jednak wziął sprawy w swoje ręce, odrabiając pozycję i ratując remis. Wszystko miało rozstrzygnąć się w ostatnim wyścigu wieczoru.
Finał derbów – Fricke kontra Toruń
Ostatni bieg to kwintesencja żużlowych emocji. Sajfutdinow i Dudek lepiej wyszli spod taśmy, ale Fricke najpierw ich rozdzielił, a potem wysforował się na prowadzenie. Na końcu stawki – Jepsen Jensen. GKM wygrał ten bieg 4:2, ale to nie wystarczyło.
W sektorze toruńskim eksplozja radości, reszta stadionu w milczeniu. GKM po raz kolejny bliski był triumfu… ale znów to nie wystarczyło. Czy Grudziądz wytrzyma presję kolejnych meczów domowych? Margines błędu właśnie zniknął.
Szczegółowe wyniki meczu:
BAYERSYSTEM GKM GRUDZIĄDZ – 44
9. Max Fricke – 12+1 (3, 3, 1*, 2, 3)
10. Jaimon Lidsey – 8 (2, 1, 2, 1, 2)
11. Jakub Miśkowiak – 4+2 (2*, 1, 1*, -)
12. Wadim Tarasienko – 7+2 (1, 2, 2, 1*, 1*)
13. Michael Jepsen Jensen – 9 (0, t, 3, 3, 3, 0)
14. Kacper Łobodziński – 3+1 (1, 1*, 1, 0)
15. Kevin Małkiewicz – 1 (w/u, d, 1)
16. Jan Przanowski – ns
PRES GRUPA DEWELOPERSKA TORUŃ – 46
1. Patryk Dudek – 11+1 (1, 3, 3, 3, 1*)
2. Robert Lambert – 7+1 (3, 2*, 0, 2, 0)
3. Jan Kvech – 1+1 (0, w/u, 1*, 0)
4. Mikkel Michelsen – 11 (3, 3, 2, 0, 3)
5. Emil Sajfutdinow – 11+1 (2*, 2, 3, 2, 2)
6. Antoni Kawczyński – 3 (3, 0, 0)
7. Mikołaj Duchiński – 2+1 (2*, 0, 0)
8. Krzysztof Lewandowski – ns
Bieg po biegu:
- (65,93) Fricke, Miśkowiak, Dudek, Kvech – 5:1 (5:1)
- (66,92) Kawczyński, Duchiński, Łobodziński, Małkiewicz (w/u) – 1:5 (6:6)
- (65,64) Lambert, Sajfutdinow, Tarasienko, Jepsen Jensen – 1:5 (7:11)
- (66,08) Michelsen, Lidsey, Łobodziński, Kawczyński – 3:3 (10:14)
- (66,27) Michelsen, Tarasienko, Miśkowiak, Kvech (w/u) – 3:3 (13:17)
- (66,18) Dudek, Lambert, Łobodziński, Jepsen Jensen (t) – 1:5 (14:22)
- (66,13) Jepsen Jensen, Michelsen, Kvech, Tarasienko – 3:3 (17:25)
- (65,75) Dudek, Lidsey, Miśkowiak, Kawczyński – 3:3 (20:28)
- (66,01) Sajfutdinow, Fricke, Duchiński, Małkiewicz (d) – 2:4 (22:32)
- (65,69) Lambert, Tarasienko, Lidsey, Kvech – 3:3 (25:35)
- (65,93) Dudek, Fricke, Łobodziński, Michelsen – 3:3 (28:38)
- (66,01) Jepsen Jensen, Lambert, Małkiewicz, Duchiński – 4:2 (32:40)
- (65,74) Fricke, Sajfutdinow, Lidsey, Michelsen – 4:2 (36:42)
- (66,38) Michelsen, Lidsey, Tarasienko, Lambert – 3:3 (39:45)
- (65,88) Fricke, Sajfutdinow, Dudek, Jepsen Jensen – 4:2 (44:46)
Wynik dwumeczu: 98:82 dla PRES-u, który zdobył punkt bonusowy
Komentarz końcowy:
Toruń nie był faworytem tego starcia – zwłaszcza na wyjeździe. Ale to właśnie PRES Grupa Deweloperska pokazała większą konsekwencję i klasę. GKM musi szybko wyciągnąć wnioski – bo jeśli chce awansować do czwórki, nie może już przegrywać u siebie. Tymczasem Toruń z przytupem potwierdza, że nawet poza Motoareną może być groźny. Zasłużone zwycięstwo i fotel króla kujawsko-pomorskich derbów – na razie – wraca do Grodu Kopernika.








