Jeszcze przed rozpoczęciem 10. kolejki PGE Ekstraligi Bayersystem GKM Grudziądz przewodził ligowej tabeli i głośno zapowiadał walkę o zwycięstwa zarówno w Gorzowie, jak i we Wrocławiu. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej brutalna. Najpierw grudziądzanie przegrali w Gorzowie, a następnie nie sprostali Betard Sparcie Wrocław, ulegając na Stadionie Olimpijskim 39:51. Co więcej, nie zdołali nawet obronić punktu bonusowego.

Po dwóch pierwszych spotkaniach 10. kolejki dotychczasowy lider spadł już na trzecie miejsce w tabeli PGE Ekstraligi. To jednak nie musi być koniec spadku. Po niedzielnych meczach układ tabeli może zmienić się ponownie, a zespół Roberta Kościechy może znaleźć się jeszcze niżej.

Plan minimum nie został wykonany

Do Wrocławia GKM przyjechał z sześciopunktową zaliczką z pierwszego spotkania rozegranego w Grudziądzu, które wygrał 48:42. Celem minimum było więc utrzymanie korzystnego bilansu dwumeczu i wywalczenie punktu bonusowego.

Już po zakończeniu zawodów trener Robert Kościecha nie ukrywał rozczarowania.

„Wrocław był mocniejszy. Spodziewałem się trudnego meczu. Spotkanie z zastępstwem zawodnika, gdzie Wrocławianie są u siebie mocni.”

Szkoleniowiec przyznał jednocześnie, że jego zespół dobrze rozpoczął spotkanie i miał nawet szansę zbudować przewagę.

„Rok temu postawiliśmy się tutaj w fazie zasadniczej, a teraz początek meczu utrzymaliśmy dzięki punktom Kevina Małkiewicza, ale potem trochę ich pogubiliśmy. Powinniśmy mieć cztery, sześć punktów przewagi po pierwszej serii startów.”

To właśnie niewykorzystana pierwsza część zawodów okazała się jednym z najważniejszych momentów całego meczu.

Kluczowe okazały się ustawienia motocykli

Po wyrównanym początku przewagę zaczęła budować Betard Sparta Wrocław. Gospodarze znakomicie odczytali warunki torowe, podczas gdy zawodnicy GKM długo szukali odpowiednich ustawień.

Największym przykładem był Maksym Drabik, który dopiero w końcówce zawodów zaczął prezentować swój pełny potencjał.

Kościecha nie ukrywał, że już podczas przedmeczowej odprawy zwracał zawodnikom uwagę na specyfikę toru.

„Maksym Drabik znalazł ustawienia dopiero na końcówkę. Za wysoko poszedł z ustawieniami. Mówiłem na odprawie, że ten tor tylko wygląda na przyczepny. Jego jazda w końcówce była kapitalna, ale szkoda, że nie było tak od początku.”

Słowa szkoleniowca pokazują, że zdaniem sztabu szkoleniowego decydujące znaczenie miały błędy w przygotowaniu sprzętu do warunków panujących na Stadionie Olimpijskim.

„Gospodarze wiedzą, jak zamydlić oczy”

Jednym z najmocniejszych zdań wypowiedzianych przez Roberta Kościechę po spotkaniu była ocena gospodarzy.

„Gospodarze wiedzą, jak zamydlić oczy gościom. Szkoda bardzo, bo punkt bonusowy był do wyciągnięcia, gdyby wszyscy pojechali na poziomie, ale musimy to przełknąć. Musimy się szykować do kolejnego spotkania.”

Trener GKM uważa, że jego drużyna miała realną szansę na wywiezienie z Wrocławia przynajmniej jednego punktu do tabeli. Warunkiem była jednak bardziej wyrównana postawa całego zespołu.

Dlaczego rezerwy taktyczne pojawiły się tak późno?

Po meczu wielu obserwatorów zwracało uwagę, że Robert Kościecha długo zwlekał z wykorzystaniem rezerw taktycznych.

Szkoleniowiec wyjaśnił, dlaczego zdecydował się na ten ruch dopiero w końcowej fazie spotkania.

„Próbowałem niwelować różnicę rezerwami taktycznymi w końcówce. W środku zawodów nie miało to sensu, skoro moi zawodnicy nie mieli „trójek”.”

To pokazuje, że według Kościechy brak indywidualnych zwycięstw jego zawodników ograniczał możliwości skutecznego reagowania w trakcie meczu.

Tabela zaczyna się mocno komplikować

Jeszcze kilka dni wcześniej Bayersystem GKM Grudziądz prowadził w tabeli PGE Ekstraligi. Dwie kolejne porażki sprawiły jednak, że sytuacja diametralnie się zmieniła.

Po piątkowych spotkaniach grudziądzanie spadli już na trzecie miejsce. To jednak nie oznacza końca zmian. Przed zespołami znajdującymi się za GKM-em pozostają jeszcze niedzielne mecze 10. kolejki, dlatego drużyna z Grudziądza może zakończyć weekend jeszcze niżej.

Sam trener nie zamierza jednak dramatyzować.

„Już po meczu w Lublinie mówiłem, że spokojnie. Liga jest bardzo wyrównana i ja chciałbym być w czwórce po czternastej kolejce.”

Kościecha podkreśla, że najważniejsze rozstrzygnięcia dopiero nadejdą.

„To, że byliśmy na prowadzeniu w środku sezonu, to nie znaczy, że będziemy w górnej czwórce, chociaż ja oczywiście zrobię wszystko, abyśmy się w niej znaleźli. Mamy mocny zespół, ale też cztery trudne spotkania przed sobą.”

Decydująca część sezonu dopiero przed GKM-em

Przed zespołem z Grudziądza niezwykle wymagający terminarz. W pozostałych spotkaniach rundy zasadniczej GKM zmierzy się u siebie z PRES Grupa Deweloperska Toruń, następnie pojedzie do Leszna i Częstochowy, a sezon zasadniczy zakończy domowym pojedynkiem z Orlen Oil Motorem Lublin.

Po utracie pozycji lidera margines błędu staje się coraz mniejszy. Walka o miejsce w czołowej czwórce zapowiada się niezwykle emocjonująco, a najbliższe tygodnie pokażą, czy zespół Roberta Kościechy zdoła wrócić na zwycięską ścieżkę i zapewnić sobie miejsce w fazie play-off.