Bayersystem GKM Grudziądz był o krok od wykonania niezwykle ważnego zadania. Jeszcze po dwunastu wyścigach niedzielnego meczu 12. kolejki PGE Ekstraligi z Fogo Unią Leszno zespół z Grudziądza nie tylko pozostawał w kontakcie z rywalem, ale przede wszystkim miał w swoich rękach punkt bonusowy za dwumecz. Wszystko zmieniło się jednak w końcówce spotkania. Gospodarze wygrali dwa z trzech ostatnich biegów, odwrócili losy dwumeczu i zwyciężyli łącznie 91:89, odbierając GKM-owi niezwykle cenny bonus.

Po zakończeniu spotkania menedżer grudziądzan Robert Kościecha nie ukrywał rozczarowania. Szkoleniowiec przyznał, że jego zespół długo realizował założenia, jednak decydujące okazały się ostatnie wyścigi, w których zawodnicy stracili szybkość.

Przypomnijmy, że GKM przystępował do rewanżu z dziesięciopunktową zaliczką z pierwszego meczu (50:40). Oznaczało to, że nawet porażka różnicą dziewięciu punktów dawałaby grudziądzanom bonus. Przez większą część zawodów taki scenariusz był bardzo realny.

Jeszcze po dwunastym biegu Fogo Unia prowadziła jedynie 38:34, a w dwumeczu GKM wciąż miał czteropunktową przewagę. Wszystko odmieniły jednak dwa ostatnie zwycięstwa gospodarzy 5:1. Najpierw para Janusz Kołodziej – Piotr Pawlicki przybliżyła leszczynian do odrobienia strat, a w czternastej gonitwie Piotr Pawlicki i Ben Cook definitywnie przechylili szalę na stronę gospodarzy. Remis w biegu piętnastym przypieczętował zwycięstwo Fogo Unii 51:39 oraz triumf w dwumeczu 91:89.

Po meczu Robert Kościecha jasno wskazał moment, w którym jego drużyna straciła kontrolę nad wydarzeniami.

– Wiedzieliśmy, że to będzie trudne spotkanie. Liczyliśmy po cichu na to zwycięstwo. Do połowy meczu wszystko układało się pozytywnie, ale w końcówce Leszno znalazło swoją prędkość i po prostu Leszczynianie zabrali nam punkt bonusowy. Wszystko uciekło nam w końcówce. Nie mogliśmy w tym fragmencie meczu znaleźć prędkości w motocyklach.

Menedżer GKM-u podkreślił również, że tor w Lesznie nie był dla jego zespołu żadnym zaskoczeniem. Zdaniem Kościechy gospodarze przygotowali nawierzchnię w sposób dobrze znany wszystkim rywalom odwiedzającym stadion im. Alfreda Smoczyka.

– Spodziewaliśmy się takiego toru, bo Leszczynianie robią go powtarzalnie i przyjeżdżając tu często na takim jeździmy. To nas w ogóle nie zaskoczyło. Można było się na nim ścigać.

Jednym z nielicznych pozytywów po stronie gości była postawa Beau Baileya. Australijczyk zdobył sześć punktów i pokazał się z bardzo dobrej strony, zastępując w składzie Bastiana Pedersena. Kościecha nie chciał jednak przesądzać, kto pojedzie w kolejnym ligowym spotkaniu.

– Zobaczymy jak się wszystko poukłada i przede wszystkim jak w najbliższym czasie będzie się czuł Bastian Pedersen. Mamy jeszcze dwa tygodnie do najbliższego meczu. Na ten moment nic nie mogę więcej powiedzieć.

Porażka w Lesznie i przede wszystkim utrata punktu bonusowego sprawiają, że sytuacja GKM-u w walce o fazę play-off stała się niezwykle trudna. Matematyczne szanse nadal istnieją, jednak są już minimalne.

Przy obecnym układzie tabeli grudziądzanie nie są już w stanie wyprzedzić trzech bezpośrednich rywali. Niezależnie od wyników pozostałych spotkań sezonu GKM nie przeskoczy Fogo Unii Leszno, Betard Sparty Wrocław ani PRES Grupy Deweloperskiej Toruń, ponieważ przegrał z tymi zespołami rywalizację w dwumeczach, a właśnie ten bilans decyduje przy równej liczbie punktów.

Teoretycznie zespół z Grudziądza może jeszcze wyprzedzić jedynie Orlen Oil Motor Lublin, jeśli odpowiednio ułożą się wyniki pozostałych spotkań sezonu. Taki scenariusz wydaje się jednak bardzo mało prawdopodobny.

Mimo to w żużlu wielokrotnie zdarzały się rozstrzygnięcia, których wcześniej nikt nie przewidywał. Dopóki istnieją matematyczne szanse, GKM pozostaje w grze, choć po niedzielnym meczu w Lesznie droga do czołowej czwórki stała się wyjątkowo stroma. Dla grudziądzan najbardziej bolesny pozostaje fakt, że o losach całego dwumeczu zdecydowały zaledwie dwie ostatnie gonitwy, w których gospodarze znaleźli dodatkową prędkość, a goście – jak przyznał sam Robert Kościecha – nie potrafili już odpowiedzieć odpowiednimi ustawieniami swoich motocykli.