Żużel żyje wyprzedzeniami. To one definiują widowisko, budują legendy torów i sprawiają, że kibice wracają na stadiony. Start jest ważny, ale bez walki na dystansie żużel traci sens. Sezon Grand Prix 2025 był pod tym względem wyjątkowo kontrastowy – od turniejów niemal całkowicie procesyjnych, po zawody, które przejdą do historii cyklu.
Analiza liczby mijanek w poszczególnych rundach pokazuje czarno na białym, gdzie żużel był sportem kontaktowym, a gdzie grą pozycyjną. Oto pełny ranking torów Grand Prix 2025 – od miejsca 10 do 1.
10. Ryga (Bikernieki) — 10 mijanek
Najmniej wyprzedzeń w całym sezonie. Zaledwie 10 mijanek to wynik, który mówi wszystko. Łotewski tor Bikernieki okazał się obiektem skrajnie procesyjnym, gdzie o wyniku decydował niemal wyłącznie start.
Zawody wygrał Brady Kurtz, przed Fredrikiem Lindgrenem i Andrzejem Lebiediewem, który cieszył miejscowych kibiców podium, ale nawet sukces lokalnego bohatera nie był w stanie przykryć faktu, że sportowo był to najsłabszy turniej sezonu.
9. Landshut — 12 mijanek
Jeszcze większe rozczarowanie w kontekście oczekiwań. Landshut, które w sezonie 2024 dało aż 30 wyprzedzeń, tym razem zanotowało zaledwie 12 mijanek.
Turniej wygrał Bartosz Zmarzlik, przed Danem Bewleyem i Lebiediewem, ale tor o długości 390 metrów – jeden z najdłuższych w cyklu – kompletnie nie wykorzystał swojego potencjału. Paradoks sezonu 2025.
7. Warszawa (PGE Narodowy) — 19 mijanek
Warszawa zaliczyła wyraźny regres. 19 wyprzedzeń to wynik znacznie słabszy niż 41 mijanek w 2024 roku. Krótki, techniczny tor (271–276 metrów), rozłożony na murawie stadionu, ponownie premiował start.
Zawody wygrał Jack Holder, przed Brady’m Kurtzem i Patrykiem Dudkiem, który jako dzika karta był jednym z jasnych punktów wieczoru. Widowisko jednak nie dorównało randze areny.
7. Vojens — 19 mijanek
Taki sam wynik, ale zupełnie inny kontekst. Duński tor w Vojens (300 metrów) zamykał sezon i decydował o medalach.
19 mijanek to poprawa względem 2024 roku (14), a zwycięstwo Brady’ego Kurtza było jego piątym z rzędu triumfem w Grand Prix. Podium uzupełnili Zmarzlik i Michael Jepsen Jensen, który jako dzika karta potwierdził, że zasługuje na stałe miejsce w cyklu.
5. Malilla — 22 mijanki
Szwedzka Malilla tradycyjnie nie zawodzi. 22 wyprzedzenia to wynik gorszy niż rok wcześniej (37), ale wciąż gwarantujący solidne widowisko.
Tor o długości 305 metrów pozwalał na jazdę szeroko i odważne ataki. Wygrał Kurtz, przed Zmarzlikiem i Bewleyem.
5. Gorzów — 22 mijanki
Stadion im. Edwarda Jancarza potwierdził swoją renomę. 329 metrów, kilka linii jazdy i techniczny charakter dały dokładnie tyle samo wyprzedzeń co w Malilli.
Podium: Kurtz – Zmarzlik – Bewley. Było to jednocześnie pożegnanie Gorzowa z cyklem GP, bo w kolejnym sezonie tej rundy już nie zobaczymy.
4. Praga — 24 mijanki
Legenda Grand Prix. Marketa (353 metry) gości cykl nieprzerwanie od 1997 roku i w 2025 znów obroniła swoją markę.
24 wyprzedzenia, zwycięstwo Zmarzlika, podium z Lindgrenem i Madsenem. Klasyczny tor, który może nie eksploduje fajerwerkami, ale zawsze daje uczciwe ściganie.
Trzy areny, które dały prawdziwe widowisko
3. Wrocław — 42 mijanki
Stadion Olimpijski to fabryka widowiska. 352 metry, szerokie łuki, wiele ścieżek jazdy.
42 wyprzedzenia mówią same za siebie. Wygrał Brady Kurtz, przed Zmarzlikiem i Bewleyem. To tor, na którym wyprzedzanie jest naturalnym elementem jazdy, a nie wyjątkiem.
2. Manchester (II runda) — 56 mijanek
Drugi turniej w Manchesterze był spektaklem. 56 wyprzedzeń na torze o długości 347 metrów to światowa czołówka.
Zwyciężył Bartosz Zmarzlik, przed Kurtzem i Fredrikiem Lindgrenem. Polak wygrał na torze Australijczyka, który kilka tygodni później zrewanżował się mu w Gorzowie.
1. Manchester (I runda) — 65 mijanek
Absolutny numer jeden sezonu. 65 wyprzedzeń – drugi najwyższy wynik w historii Grand Prix (po Wrocławiu 2019).
Turniej wygrał Dan Bewley, a podium uzupełnili Zmarzlik i Kurtz. National Speedway Stadium pokazał, czym może być żużel, gdy tor jest perfekcyjnie przygotowany.
Nic dziwnego, że Manchester ponownie otrzymał dwie rundy GP. Po tym, co wydarzyło się w 2025 roku, trudno o lepszą rekomendację.
Mijanki są miarą prawdy
Sezon Grand Prix 2025 jasno pokazał jedno: bez wyprzedzeń nie ma wielkiego żużla. Tabele, punkty i medale są ważne, ale to liczba mijanek decyduje, czy dany turniej zapisze się w pamięci kibiców.
Manchester i Wrocław dali wzór. Reszta ma do czego dążyć.
Zdjęcie: publiczny FB FIM Speedway Grand Prix








