Finał IMP 2019

Finał IMP 2019

W tym roku 15.07. odbędzie się najważniejsza żużlowa impreza w Polsce – Finał Indywidualnych Mistrzostw Polski na żużlu. Wydawać by się mogła najważniejsza…

Ekstraklasa ma przerwę wakacyjną. Wszyscy żużlowcy, którzy zakwalifikowali się do finału są gotowi do startu. Ale…

Władze ekstraligi żużlowej wymyśliły kolejną imprezę która ma przynieść dochody – przede wszystkim żużlowej centrali. Są to indywidualne międzynarodowe mistrzostwa ekstraligi. Odbędą się one w Gdańsku 12.07. br. Jest to impreza dla zawodników mających najlepsze średnie w ekstralidze. Za nieusprawiedliwioną absencję na tym turnieju zawodnikom grożą surowe kary.

Wszystko jest pięknie – ale…

Po pierwsze: dlaczego impreza – uznawana za imprezę bardzo ważną, dla najlepszych zawodników (bo uczestnictwo w zawodach uzależnione jest od średniej jakie zawodnik-uczestnik uzyskał po VIII rundach ekstraligi) odbywa się dwa dni przed najważniejszą imprezą indywidualną w Polsce – czyli Indywidualnymi Mistrzostwami Polski? IMME jest pierwszą w kolejności imprezą i medialnie głośniejszą od finału IMP. Czy władzom ekstraligi zależy na dewaluacji tytułu Indywidualnego Mistrza Polski na żużlu – w imię jakichś mało znaczących zawodów? Doprawdy nie znaleziono żadnych innych wolnych terminów na rozegranie IMME? Choćby na koniec sezonu – jako podsumowanie wszystkich zmagań żużlowców. Ale wtedy w Gdańsku nie ma tak dużo turystów, którzy w lipcu „zrobią frekwencję” tym mało ważnym zawodom…

Po drugie: ktoś odpowiedzialny za układanie kalendarza kolejny raz okazał się kompletną ignorancją. Jak wspomniałem wyżej zawodnik odmawiający udziału w IMME otrzymuje surową i dotkliwą karę od władz ekstraligi. Jaką karę winien otrzymać odpowiedzialny za układanie terminarza rozgrywek, w przypadku kolizji terminów? Czy tak trudno przewidzieć, że najlepsi juniorzy mogą być w czołówce klasyfikacji średniej biegowej polskiej ekstraligi? W dniu 12.07.2019 odbywa się finał drużynowych mistrzostw świata juniorów. Jeśli chcemy obronić złoty medal to powinniśmy wystawić naszych najlepszych juniorów. I tak też manager Rafał Dobrucki zrobił. W składzie mamy wszystkich najlepszych zawodników do 21 roku życia i tym samym ogromną szansę na kolejne złoto DMŚJ. Czyli za absencję w IMME Maksa Drabika musimy ukarać Rafała Dobruckiego, czy M. Drabika? A może jednak kogoś odpowiedzialnego we władzach ligi za ustalanie terminarza rozgrywek? Bo przecież nie może być odstępstwa od reguły. Jest absencja – musi być kara! Przecież tak w przypadku przygotowania świetnego toru do ścigania we Wrocławiu w meczu Sparty ze Stalą postąpiły władze ekstraligi. Nie ważne, że tor był bezpieczny i do ścigania (i to nieprawda, że na dystansie wyprzedzali tylko zawodnicy Sparty), ale cztery godziny przed meczem w ekstremalnych warunkach (37 stopni w cieniu) tor nie był gotowy do jazdy! Trzeba karać – bo będą precedensy! A te precedensy właśnie władze ekstraligi sami prokurują…

Ale wróćmy – co istotne dla nas – do najważniejszej imprezy w Polsce, czyli finału IMP 2019.

W obsadzie tegorocznego finału mamy dwóch reprezentantów Sparty Wrocław: Macieja Janowskiego i Maksa Drabika. Obaj mają bardzo duże szanse na końcowy sukces. O wygraną nie będzie łatwo, gdyż ktoś z licznej ekipy gospodarzy i będący w bardzo dobrej formie Bartosz Zmarzlik, Patryk Dudek, czy też Wiktor Lampart będą chcieli stanąć na najwyższym stopniu podium.

W Polsce od lat funkcjonuje zasada, iż IMP rozgrywa się na torze drużynowego mistrza Polski z roku poprzedniego. W tym roku kolejny raz zawody odbędą się w Lesznie. Stadion ten nie należy do najnowocześniejszych w Polsce. Został zbudowany w 1977 r. na głośne w PRL-u centralne dożynki, w których uczestniczył ówczesny I sekretarz KC PZPR Edward Gierek. Trybuny są usypanym wałem ziemnym, bez żadnego zadaszenia. Bardzo dziwne jest, że na prostej przeciwległej do startu na środku ulokowano bramę wjazdową pozbawiając kibiców oglądania wszelkiego rodzaju imprez z jednych z najlepszych miejsc na stadionie. Stadion przechodzi stopniowo modernizacje, ale przynajmniej na zewnątrz tego nie widać. Za całość komentarza niech posłuży fakt „niebieskiego miasteczka z toi toi” wzdłuż wejścia na sektor rodzinny na stadionie. O wrażeniach zapachowych nie wspomnę. Tak dla porównania. Stadiony tego typu będące własnością wojska, a wcześniej Śląska Wrocław, przy ul. Skarbowców rozebrano niedawno pod budowę osiedla mieszkaniowego.

Ponadto jak podawał ogólnopolski portal sportowy oraz lokalne gazety jeszcze w 2018 roku, stadion w Lesznie musi przejść natychmiastowy remont, gdyż betonowe schody na całym stadionie mają niewłaściwe parametry i nie spełniają przepisów ppoż. Jak zauważył wówczas dyrektor MOSiR w Lesznie Sławomir Kryjom, na stadionie (oprócz remontu schodów) brak jest toalet, więc jest potrzeba budowy węzła sanitarnego, a niebawem dla potrzeb telewizji 4K potrzebna będzie modernizacja stadionowego oświetlenia.

Organizacja IMP to przywilej drużynowego mistrza Polski z roku ubiegłego. W historii mieliśmy już jednak odstępstwa od tej reguły. Otóż w latach 1993-1995 Sparta Wrocław była trzy razy z rzędu drużynowym mistrzem Polski na żużlu. Powinna organizować finały IMP w latach 1994-1996. Jednak ówczesne władze żużlowe uznały inaczej. Finał w roku 1996 odebrano Wrocławiowi i IMP przeniesiono do Warszawy – ale na stadion Gwardii, przy ulicy Racławickiej mogący pomieścić max. 10.000 widzów, mający trybuny na jednej prostej i jednym wirażu (wówczas nie było jeszcze stadionu Narodowego, a stadion Dziesięciolecia był ruiną). Czy była to wówczas nobilitacja Finału IMP? Czy po prostu na siłę zabrano organizację tej imprezy Sparcie?

Dlaczego najważniejszej indywidualnej imprezie żużlowej w Polsce nie nadać należnej jej rangi i zorganizować na nowoczesnych stadionach żużlowych, które są w Polsce? Mamy wiele obiektów spełniających wszelkie wymogi areny sportowej na miarę XXI w. W odwodzie pozostaje stadion Narodowy w Warszawie. Organizatorzy SGP już od paru lat potrafią zapełnić stadion około 50.000 kibiców na odbywającą się na nim rundę GP. W razie złych warunków atmosferycznych zawsze można rozsunąć dach. Dlaczego tego nie zrobić na finał IMP?

A właśnie frekwencja. Już nie raz Leszno udowodniło, że dla tamtejszych kibiców najważniejsza jest liga. Liczy się tylko drużynowe mistrzostwo. Stadion przy Strzeleckiej zapełnia się (choć ostatni mecz w lidze tego nie potwierdza) na zawody drużynowe, a miejsc dla wszystkich chętnych na obiekcie brakuje tylko w fazie play off.

Przywróćmy należytą rangę indywidualnym mistrzostwom Polski na żużlu. Niech to będzie święto żużla w naszym kraju. To podczas tych zawodów spotykają się zawodnicy z klubów z różnych stron Polski.

Dlaczego podczas finału IMP nie może zasiąść od 20.000 osób na nowoczesnym stadionie w komfortowych warunkach, zapewniających doskonałą widoczność walki na torze?

Zależy nam, by żużel się rozwijał. Należy tylko poprzez mądre decyzje wszystkim pomóc.

Niech zawody o tytuł Indywidualnego Mistrza Polski na żużlu będą prawdziwym świętem i ucztą dla kibiców.

Źródło zdjęcia: Wikipedia

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Polub nas na Facebooku

Żużel w TV

czwartek, 15 sierpnia

14:00
Młodzieżowe Indywidualne Mistrzostwa Polski

20:30
Speedway+

piątek, 16 sierpnia

18:45
Grand Prix Skandynawii (sesja treningowa)

sobota, 17 sierpnia

18:30
Grand Prix Skandynawii

czwartek, 22 sierpnia

19:00
Magazyn SGP: Grand Prix Skandynawii

20:30
Speedway+

piątek, 23 sierpnia

17:45
Stal Gorzów –  Włókniarz Częstochowa

20:15
GKM Grudziądz – Motor Lublin

niedziela, 25 sierpnia

16:15
Get Well Toruń – Falubaz Zielona Góra

19:00
Sparta Wrocław – Unia Leszno

21:15
Magazyn PGE Ekstraliga

poniedziałek, 26 sierpnia

20:00
Magazyn PGE Ekstraligi