Faye Woffinden przyleciała do Polski prosto z Australii, gdzie spędzała czas z rodziną podczas przerwy między sezonami. Po dramatycznym wypadku swojego męża, Taia Woffindena, który miał miejsce podczas sparingu w minioną niedzielę 30 kwietnia br. w Krośnie, natychmiast ruszyła w podróż do Europy. Do Rzeszowa, gdzie trzykrotny mistrz świata przebywa w szpitalu, dotarła we wtorek 1 kwietnia wieczorem.
Po przyjeździe do Polski po raz pierwszy zabrała publicznie głos, wydając krótkie, ale emocjonalne oświadczenie:
„W tej chwili, nasze serca są rozdarte i pełne bólu i podchodzimy do wszystkiego chwila po chwili. Wiedzcie jednak, jak głęboko jesteśmy wdzięczni za waszą cierpliwość, miłość i wsparcie – to naprawdę wiele dla nas znaczy.”
Dodała także, że cała sytuacja jest dla nich ogromnym wstrząsem i potrzebują czasu, by się z nią oswoić:
„W tym niezwykle trudnym czasie wasze wsparcie przypomina nam, że nie stajemy przed tym sami. Nadal jednak wszystko do nas dociera i potrzebujemy trochę więcej czasu, aby zrozumieć, jaka jest sytuacja, zanim podzielimy się kolejnymi informacjami. Doceniamy waszą cierpliwość i zrozumienie bardziej, niż możemy to wyrazić.”
Faye Woffinden podkreśliła, że gdy tylko będzie to możliwe, przekaże więcej informacji:
„Podzielimy się kolejnymi wiadomościami, gdy tylko będziemy mogli. Dziękujemy wam z całego serca.”
Stan zdrowia Taia Woffindena jest poważny, ale według lekarzy najważniejsze jest, że nie doszło do przerwania rdzenia kręgowego. Zawodnik został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej, by zminimalizować ból i umożliwić organizmowi regenerację po licznych złamaniach i urazach. Całe środowisko żużlowe czeka na kolejne wieści w nadziei na poprawę jego stanu zdrowia.
Zdjęcie: instagram Faye Woffinden






