Orlen Oil Motor Lublin przegrał w niedzielę 6 września z Pres Grupą Deweloperską Toruń 42:48 w pierwszym półfinale PGE Ekstraligi. Wynik postawił gospodarzy w niezwykle trudnym położeniu przed rewanżem. Torunianie po raz pierwszy od 1995 roku wygrali w Lublinie i wykonali bardzo ważny krok w kierunku finału.

Dla Motoru problem zaczął się właściwie od pierwszego biegu. Zespół, który na własnym torze często potrafił budować przewagę już w pierwszej serii, tym razem kompletnie nie wykorzystał tej części meczu. Po trzech wyścigach gospodarze przegrywali 7:17, a dodatkowym ciosem była podwójna porażka w biegu młodzieżowym.

Lublinianie nie zamierzali jednak odpuszczać. Z biegu na bieg różnica zaczęła się zmniejszać, a w dwunastym wyścigu Kacper Woryna i Bartosz Jaworski wygrali podwójnie, dzięki czemu Motor po raz pierwszy wyszedł na prowadzenie. Wydawało się, że gospodarze mogą jeszcze odwrócić losy spotkania.

Toruń odpowiedział jednak w najważniejszym momencie. W trzynastym biegu Motor, mając w składzie Bartosza Zmarzlika, przegrał 1:5. Tej straty nie udało się już odrobić.

„Nikt z nas nie spodziewał się takiego początku”

Po spotkaniu o ocenę meczu poproszony został menedżer Motoru Jacek Ziółkowski. W jego ocenie decydujące znaczenie miała fatalna pierwsza faza zawodów. Jednocześnie stanowczo odrzucił możliwość tłumaczenia wyniku przygotowaniem toru.

„Nikt z nas nie spodziewał się takiego początku spotkania. Ostatni raz tak słaby początek zaliczyliśmy chyba w 2019 r. z Unią Leszno. Tej straty nie udało nam się już odrobić. Wyszliśmy na moment na prowadzenie, ale goście byli zbyt równym zespołem, żeby to zwycięstwo odnieść. Nie ma sensu zwalać winy na tor, był równy dla wszystkich. Przegrywaliśmy z kretesem moment startowy, przegrywaliśmy też dojazd do łuku. Przy takiej klasy przeciwniku ciężko później na trasie odwracać losy biegów” — ocenił na gorąco.

To właśnie starty i pierwsze metry po wyjściu spod taśmy okazały się jednym z największych problemów gospodarzy. Torunianie szybko zbudowali przewagę, a Motor przez większą część spotkania musiał gonić.

Vaculik i Lindgren nie dali tego, czego oczekiwano

Ważnym elementem meczu była także postawa Martina Vaculika i Fredrika Lindgrena. Słowak tydzień wcześniej w Grudziądzu zdobył 10 punktów i miał duży udział w wywalczeniu przez Motor miejsca w play-offach. Przeciwko Toruniowi wywalczył jednak tylko dwa punkty i bonus.

Lindgren rozpoczął spotkanie lepiej, ale później zanotował trzy kolejne zera. Ostatecznie obaj doświadczeni zawodnicy zakończyli zawody z dorobkiem zaledwie sześciu punktów i bonusa.

Ziółkowski nie ukrywał, że szczególnie po Vaculiku spodziewano się znacznie więcej.

„Myślę, że wszyscy spodziewaliśmy się po Martinie więcej nie tylko dzisiaj, ale w całym sezonie. Na ten moment jednak trudno już coś wymyślić. Musimy dojechać sezon do końca, zdobyć medal i spróbować po sezonie wydobyć z zawodników to, co najlepsze. Nie wiem na ile podpisany ma kontrakt Martin, nie wiem jakie są plany klubu wobec niego i nie mieliśmy wątpliwości, że w biegu numer 14 powinien wystąpić Lindgren, a nie właśnie Vaculik. Finalnie jedziemy w tym sezonie zespołowo trochę gorzej niż w latach poprzednich, ale wierzę w tych chłopaków. Jeszcze 4 lata temu potrafiliśmy wygrać w Toruniu. Trzeba walczyć do końca. Nadal możemy skończyć sezon z medalem, nie poddajemy się” — zakończył Jacek Ziółkowski.

Finał się oddala, ale Motor nadal ma o co jechać

Sześciopunktowa porażka w pierwszym półfinale stawia Motor w bardzo trudnej sytuacji przed rewanżem. Toruń przyjechał do Lublina z konkretnym planem, wykorzystał słaby początek gospodarzy i utrzymał przewagę mimo późniejszego zrywu miejscowych.

Ziółkowski nie zamierza jednak przedwcześnie kończyć sezonu. Dla Motoru pozostaje jeszcze walka o medal, a menedżer podkreśla, że zespół nie zamierza się poddać.

W Lublinie wiedzą już, co zawiodło. Początek był zdecydowanie poniżej oczekiwań, starty nie dawały gospodarzom odpowiedniej pozycji, a liderzy nie dostarczyli oczekiwanego dorobku. Toruń natomiast wykorzystał swoje atuty i wywiózł z Best Auto Areny zwycięstwo, na które czekał od 31 lat.

Teraz przed Motorem zadanie z gatunku tych najtrudniejszych. Nadzieja na odwrócenie losów rywalizacji jeszcze pozostała, ale margines błędu został mocno ograniczony. O finał będzie niezwykle trudno. O medal — jak przekonuje Jacek Ziółkowski — Motor nadal zamierza walczyć.