Betard Sparta Wrocław zdemolowała zielonogórzan na Stadionie Olimpijskim aż 60:30. Falubaz był bezradny, a wypowiedzi zawodników i trenera po spotkaniu oddają skalę kryzysu, z jakim zmaga się drużyna. Wszyscy podkreślają jedno: teraz trzeba odbudować się na domowy mecz z GKM Grudziądz.


🔴 „Nie wiem, co mam powiedzieć…” – Pawlicki bezradny

Przemysław Pawlicki, jeden z liderów Stelmet Falubazu Zielona Góra, po meczu we Wrocławiu nie krył frustracji i bezsilności:

Nie wiem co mam powiedzieć. Chyba raczej zostawię to bez komentarza, bo sami musimy to wszystko sobie przetrawić na spokojnie.
Ruszamy już myślami z przygotowaniami do następnego meczu, który będzie w piątek i zrobimy wszystko, żeby już wtedy nie popełnić takiej gafy.

Pawlicki zaznaczył, że zespół nie może dalej tkwić w tym marazmie:

Musimy przede wszystkim skupić się teraz na spotkaniu, które będzie w piątek u nas. Jest to początek sezonu, wiadomo – dużo niewiadomych. Wchodzimy w ten sezon słabo. Nie jest łatwo się z tego odkopać, ale jak nie w piątek, to kiedy? Pojedziemy drugie spotkanie na swoim domowym torze, więc zrobimy wszystko, żeby na tym spotkaniu odbić to, co straciliśmy przez ostatnie dwa spotkania.


🔴 „Wynik mówi za wszystko” – Protasiewicz nie owija w bawełnę

Trener Falubazu, Piotr Protasiewicz, nie szukał wymówek. Przede wszystkim zwrócił uwagę na styl porażki i brak pewności u zawodników:

Nie lubię tego stwierdzenia, ale wynik mówi za wszystko. Co można powiedzieć? Dwa oczywiście trudne zespoły absolutnego topu, ale styl dalej ma wiele do życzenia. Oczywiście były lepsze biegi, przekładane tymi słabszymi. Trochę brakuje pewności chłopaków, ale zdaję sobie sprawę, dlaczego tak jest.

Trener zaznaczył, że nie będzie pochopnych decyzji, choć czas nagli:

Nie będziemy tutaj wpadać w oceny i ostre komentarze, bo to nie o to chodzi. Jesteśmy drużyną. Zdawałem sobie sprawę, że te dwa pierwsze mecze będą trudne. Chłopacy wewnętrznie też czują, że wszystko wygląda mało optymistycznie. Ale dalej wierzę.

W kontekście zbliżającego się meczu z GKM-em Grudziądz podkreślił:

Nie odwrócimy wszystkiego do góry nogami, bo to nic nie da na tu i teraz. Jesteśmy od tego, aby wspierać chłopaków i wycisnąć z drużyny maksymalnie ile się da. Jest dużo do zrobienia, ale też dużo potencjału do wykorzystania.


🔴 „Coś uciekło z tych motocykli” – Hampel nie rozumie spadku formy

Jarosław Hampel, który początkowo był najjaśniejszym punktem Falubazu, również zakończył mecz z dużym znakiem zapytania:

No trudno tutaj jakkolwiek coś mądrego powiedzieć, bo to była faktycznie dość duża porażka. Nie mogliśmy tej walki nawiązać. Przebłyski w pojedynczych biegach, ale ogólnie to wrażenie bardzo słabe.

Hampel próbował też podsumować swoją niestabilną formę w trakcie meczu:

Początek był niezły. Może nie super, ale niezły. A później straciłem praktycznie wszystko, co wcześniej funkcjonowało. Miałem niezłą prędkość, a potem jakby wszystko uciekło z tych motocykli. Może przez tyle powtórek biegów? Dzisiaj chyba z osiem razy startowałem. Końcówka do przemyślenia.


🔴 Falubaz z problemami – czas na odbudowę u siebie

Dwa pierwsze mecze i dwie bardzo wysokie porażki: 31:59 z Motorem Lublin i teraz 30:60 ze Spartą Wrocław. Bilans punktowy to jedno, ale styl, w jakim Falubaz przegrywa, budzi zaniepokojenie. Zawodnicy są wolni, brakuje im pewności, a sprzęt najwyraźniej jeszcze nie działa tak, jak powinien.

Trener Protasiewicz i liderzy zespołu zapewniają jednak, że nie złożą broni. Mecz z GKM-em Grudziądz, który odbędzie się w najbliższy piątek, będzie kluczowy – zarówno pod względem mentalnym, jak i punktowym. Grudziądzanie mają dwa zwycięstwa na koncie, więc ich ewentualne pokonanie może być punktem zwrotnym w trudnym początku sezonu dla Falubazu.


Czy wsparcie kibiców, własny tor i wnioski z porażek wystarczą, by Zielona Góra powstała z kolan? Odpowiedź poznamy już za kilka dni.

Zdjęcie: Maciej Trubisz