Derby Ziemi Lubuskiej nie przyniosły rozstrzygnięcia przed rewanżem. Stelmet Falubaz Zielona Góra pokonał Gezet Stal Gorzów 48:42 w pierwszym spotkaniu pierwszej rundy play-down PGE Ekstraligi. Sześć punktów przewagi daje gospodarzom lepszą pozycję przed piątkowym rewanżem, ale w Zielonej Górze nikt nie ukrywa, że można było ugrać więcej.
To właśnie niedosyt jest jednym z najważniejszych wniosków po pierwszej odsłonie derbowego dwumeczu. Falubaz wygrał, lecz nie zbudował przewagi, która pozwalałaby spokojnie patrzeć na wyprawę do Gorzowa.
A tam stawką będzie wszystko.
Sześć punktów zaliczki przed rewanżem
W rundzie zasadniczej Falubaz również zwyciężył na własnym torze, ale wówczas jego przewaga wyniosła zaledwie dwa punkty. Tym razem zielonogórzanie dołożyli kolejne cztery.
Wynik 48:42 oznacza, że przed rewanżem Falubaz ma sześć punktów zapasu. To jednak wciąż przewaga, którą na własnym torze można odrobić.
Zwłaszcza że Stal do pierwszego spotkania przystąpiła bez Jacka Holdera. Australijczyka zastąpił Charles Wright, który nie zdołał w pełni wypełnić powstałej luki. Brytyjczyk zdobył dwa punkty w trzech startach.
Po stronie gospodarzy ciężar zdobywania punktów wzięli na siebie liderzy. Bardzo dobrze zaprezentował się Leon Madsen, natomiast Dominik Kubera, Przemysław Pawlicki i Andrzej Lebiediew zapisali przy swoich nazwiskach po dziewięć punktów z bonusami.
Stal odpowiadała przede wszystkim dzięki Andersowi Thomsenowi oraz młodzieży. Ważne punkty dorzucili Adam Bednar i Oskar Paluch.
Kubera mówi wprost: powinno być lepiej
Falubaz miał momenty, w których mógł odskoczyć rywalowi jeszcze mocniej. Ostatecznie sześciopunktowa zaliczka nie zaspokoiła ambicji gospodarzy.
Dominik Kubera po spotkaniu nie próbował przedstawiać wyniku w bardziej optymistycznych barwach, niż wyglądał w rzeczywistości.
„Myślę, że powinniśmy wygrać więcej. Wyciągnęliśmy maksimum z tego, co mogliśmy i na tyle, ile rywal pozwalał. Aczkolwiek uważam, że powinno być lepiej. Mamy przed sobą wyjazd do Gorzowa i tam musimy oddać serce, dać z siebie 200 procent, żeby zrobić 43 punkty. Jedziemy o wszystko” — przyznał Dominik Kubera w rozmowie z mediami klubowymi Falubazu.
Te słowa dobrze oddają sytuację zielonogórzan. Sześć punktów przewagi jest konkretnym kapitałem, ale nie daje bezpieczeństwa. W rewanżu Falubaz musi zdobyć co najmniej 43 punkty, aby mieć pewność wygrania dwumeczu.
Kubera już teraz wskazuje więc kierunek: w Gorzowie nie będzie miejsca na kalkulację.
Liderzy wykonali swoje zadanie
Falubaz mógł liczyć w derbach na zawodników, którzy mieli pociągnąć wynik. Leon Madsen należał do najważniejszych postaci gospodarzy, a dziewięciopunktowe dorobki Kubery, Pawlickiego i Lebiediewa zapewniły drużynie stabilną podstawę.
Nie wszystko funkcjonowało jednak równie dobrze.
Najwięcej znaków zapytania pojawiło się przy formie juniorów. Szczególnie bolesny był początek spotkania w wykonaniu Oskara Hurysza. Później zawodnik zdołał jednak odwrócić sytuację i dwukrotnie pierwszy minął linię mety.
Damian Ratajczak zakończył zawody z dorobkiem dwóch punktów.
Hurysz nie krył rozczarowania
Sam Oskar Hurysz po spotkaniu zwrócił uwagę przede wszystkim na swój występ w biegu juniorskim. Zero punktów w tym wyścigu było dla niego szczególnie rozczarowujące.
„Nie jestem zadowolony, zwłaszcza z biegu juniorskiego. Te biegi juniorski w tym sezonie, to nie wiem, co to jest — dramat. Znowu zero, znowu na swoim torze, nie mogłem wygrać startu. Szkoda. Później fajnie, że udało się coś zdziałać po trasie, ale na pewno chcielibyśmy, żeby ten wynik był dużo wyższy. Oczekiwaliśmy od siebie, że ten wynik będzie o wiele bardziej korzystny na naszą stronę” — rzekł Hurysz.
Jego późniejsze dwa zwycięstwa biegowe pokazały jednak, że potencjał do zdobywania punktów był. Problemem pozostawała regularność, a w dwumeczu o utrzymanie każdy pojedynczy punkt może mieć ogromne znaczenie.
Stal ma sześć punktów do odrobienia
Gorzowianie wyjechali z Zielonej Góry z porażką, ale nie z wynikiem, który zamykałby im drogę do zwycięstwa w dwumeczu.
48:42 oznacza, że Stal potrzebuje u siebie wygrać minimum 49:41, aby odrobić stratę i przechylić rywalizację na swoją stronę.
Rewanż będzie miał zupełnie inną temperaturę. Tym razem gospodarzem będzie Stal, a Falubaz będzie bronił wypracowanej zaliczki.
Dodatkowym elementem układanki pozostaje absencja Jacka Holdera, który nie pojawi się na żuzlowych torach do końca sezonu. Charles Wright zdobył dwa punkty, więc jego ewentualnie lepsza dyspozycja w rewanżu może mieć dla gorzowian duże znaczenie. Po stronie Stali ważną rolę odegrali natomiast Anders Thomsen, Adam Bednar i Oskar Paluch.
Jeden mecz, jeden cel
Pierwszy rozdział derbów zakończył się sześciopunktowym zwycięstwem Falubazu. Zielonogórzanie mają przewagę, ale sami przyznają, że mogła być ona większa.
Teraz rywalizacja przenosi się do Gorzowa.
Falubaz będzie bronił sześciu punktów. Stal musitę stratę odrobić. W takiej sytuacji nie ma już znaczenia, jak wyglądała wcześniejsza część spotkania ani kto miał lepsze momenty. Liczyć będzie końcowy bilans dwumeczu.
Rewanżowe derby Ziemi Lubuskiej odbędą się w najbliższy piątek 4 września o godz. 20:30 w Gorzowie. To właśnie tam rozstrzygnie się, który zespół wykona decydujący krok w walce o utrzymanie.
Zdjęcie: Patrycja Knap








