Stelmet Falubaz Zielona Góra staje w najbliższą niedzielę przed jednym z kluczowych meczów sezonu: domowym starciem z Betard Spartą Wrocław, które może praktycznie przesądzić o losach awansu do play‑off. Wydawało się, że po ekspresowym zabiegu i szybkim procesie rehabilitacji Przemysław Pawlicki mógłby – choćby warunkowo – spróbować wrócić do składu. Tymczasem w grę wchodzi nie stan zdrowia zawodnika, lecz… zawiłości regulaminowe połączone z niefortunną datą zakończenia zwolnienia lekarskiego. Efekt? W niedzielę Falubaz niemal na pewno pojedzie bez swojego lidera – i bez możliwości dalszego korzystania z zastępstwa zawodnika. Dla zielonogórzan to podwójny cios.
Co się wydarzyło? Kalendarium pecha
- Uraz: Przemysław Pawlicki złamał obojczyk podczas pierwszego finału cyklu Speedway Euro Championship (SEC) w Bydgoszczy 12 lipca br.
- Zabieg:Po tym zdarzeniu zawodnik przeszedł operację i rozpoczął intensywną rehabilitację.
- Zwolnienie lekarskie: Wystawione na 14 dni – kończy się w sobotę, 26 lipca, dokładnie w dniu drugiego finału SEC, rozgrywanego w niemieckim Güstrow (czyli obejmuje jeszcze ten dzień).
- Kolizja: Ponieważ zwolnienie obejmuje sobotnie zawody, Pawlicki nie może w nich wystartować. A to uruchamia regulaminowe konsekwencje: trzydniową karencję startową po absencji w imprezie mistrzowskiej objętej obowiązkiem udziału (interpretacja środowiska).
- Skutek 1: W niedzielę – dzień po SEC – Pawlicki może nadal być formalnie zablokowany do jazdy ligowej.
- Skutek 2: Sobota to zarazem ostatni (14.) dzień, w którym Falubaz ma prawo stosować za niego zastępstwo zawodnika (zz). W niedzielę uprawnienie wygasa.
- Wniosek: Zielonogórzanie mogą zostać bez Pawlickiego i bez narzędzia regulaminowego, które dotąd łagodziło jego brak.
Dlaczego to tak ważne akurat teraz?
Mecz ze Spartą to punkt zwrotny: porażka praktycznie odcina Falubaz od pierwszej czwórki (walka o medale w play‑off), a końcówka rundy zasadniczej jest dla zespołu zabójcza – po Wrocławiu trzeba jeszcze jechać do Lublina. Gdyby w składzie przeciwko Spartanom był Pawlicki, Falubaz miałby realną szansę na zdobycze punktowe. Bez niego i bez „zz‑tki” trener Piotr Protasiewicz będzie musiał sprytnie żonglować układem biegów oraz wykorzystaniem nie tylko liderów swojej drużyny.
Co mówi trener Piotr Protasiewicz?
Szkoleniowiec Falubazu – pytany zaraz po meczu w Grudziądzu o udział Przemysława Pawlickiego w spotkaniu przeciwko Sparcie – zachował umiarkowany optymizm, choć nie krył, że sprawę trzeba jeszcze doprecyzować z władzami i służbami medyczno‑regulaminowymi:
„— Myślę, że tak. Będziemy to precyzować w tym tygodniu — powiedział Protasiewicz w rozmowie z dziennikarzami.”
To zdanie obiegło środowisko i uruchomiło dalszą lawinę pytań: czy naprawdę można wystawić Pawlickiego już dzień po zakończeniu zwolnienia lekarskiego, jeżeli ominął on sobotni SEC?
Środowisko studzi entuzjazm. Głos przedstawiciela struktur związanych z SEC
Zapytany, przez przegląd sportowy.onet.pl, o interpretację przepisów działacz powiązany z cyklem Speedway Euro Championship przyznał, że temat jest delikatny – i niekoniecznie rozstrzygnięty na korzyść Falubazu:
„— Specyficzny temat startu Pawlickiego jest w tej chwili sprawdzany. Tej dyskusji powinien unikać trener Protasiewicz, bo też on nie ma pewności, czy faktycznie będzie mógł jechać. Gdybyśmy mieli sprawdzać regulamin, to nie może jechać w niedzielę przez trzydniową karencję, ponieważ opuści sobotnie zawody, w których startować zwyczajnie nie może przez zwolnienie lekarskie, więc ta blokada fizycznie jest”.
Po co w ogóle wprowadzono taki przepis?
Ta sama osoba szerzej opisała genezę regulacji – i tu robi się jeszcze ciekawiej. Regulamin miał chronić turnieje pozaligowe (jak np. SEC) przed masowym „odpuszczaniem” startów przez zawodników skupionych wyłącznie na lidze:
„— Przepis ten był robiony po to, by uniknąć wycofywania się zawodników ze startu w zawodach innych niż ligowe. Nie po to się organizuje turnieje, by w nich żużlowcy nie startowali. Gdyby fizycznie zwolnienie lekarskie kończyło się w piątek, a nie w sobotę, to Pawlicki mógłby przyjechać na zawody. Wjechać w pierwszym biegu w taśmę i zrzucić to na przykładowe problemy żołądkowe. Wtedy karencja by go nie obowiązywała — stwierdził działacz. — Pod taką sytuację, jaka teraz spotkała Przemka Pawlickiego, ten przepis nie był szyty. Fundamenty powstania były zupełnie inne”.
Czyli mamy klasyczny przypadek przepisu stworzonego dla jednego celu, który w realiach kontuzji i nieszczęśliwego kalendarza uderza rykoszetem w klub i samego zawodnika.
Chaos informacyjny: nawet team zawodnika nie ma pewności
Skala regulaminowego zamieszania jest tak duża, że – jak wynika z relacji przeglądu sportowego – sam obóz Przemysława Pawlickiego musiał prosić o interpretacje:
„— Ekipa Przemka Pawlickiego nawet nie wiedziała, czy faktycznie będzie mógł, czy nie będzie mógł jechać w niedzielę. Z tego co mi się udało dowiedzieć, kontaktowali się nawet z organizatorami – zakończył swa wypowiedź cytowany wczesnej działacz.”
„ZZ” też wypada z gry. Podwójny problem zielonogórzan
Regulamin PGE Ekstraligi przewiduje możliwość stosowania zastępstwa zawodnika przez ograniczony czas po zgłoszeniu kontuzji (tu: 14 dni). Z przytoczonych informacji wynika, że ostatnim dniem tej ścieżki będzie sobota, 26 lipca. Falubaz wykorzystał „zz‑tkę” w poprzednich spotkaniach, by rozłożyć biegi Pawlickiego na kilku zawodników. W niedzielę – już po formalnym zakończeniu zwolnienia – tego narzędzia zabraknie. A jeśli sam Pawlicki wciąż nie będzie mógł wystartować z przyczyn regulaminowych (karencja po absencji w SEC) – drużyna zostaje kadrowo uszczuplona w najgorszym możliwym momencie sezonu.
Scenariusze przed meczem ze Spartą
Co może zrobić Falubaz?
Nie wiemy, bo przepisy wymagają oficjalnej interpretacji odpowiednich organów. Ale logiczna drabinka wygląda tak:
- Opcja optymistyczna (dla Falubazu): Władze dopuszczają start Pawlickiego w niedzielę, uznając, że po zakończeniu zwolnienia i przy braku fizycznego udziału w SEC karencja nie obowiązuje (lub może zostać zniesiona).
- Opcja realistyczna (wg cytowanego działacza): Karencja po absencji w sobotnim SEC wyklucza niedzielny start; klub jedzie bez Pawlickiego i bez „zz‑tki”.
- Opcja awaryjna: Kadrowe roszady, zatrudnienie awaryjnie zawodnika mogącego wystąpić w tym spotkaniu, większa skuteczność liderów: Leon Madsen, Rasmusa Jensena. (Tu już spekulujemy, więc nie przesądzam – zależy od ostatecznego zestawienia zgłoszonego do meczu.)
Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, ale sygnały z otoczenia SEC wskazują, że wariant drugi jest – niestety dla Zielonogórzan – bardzo realny.
Co to znaczy dla układu tabeli?
- Falubaz właśnie wysoko przegrał w Grudziądzu, co zmniejszyo przewagę nad GKM do trzech punktów w walce o pierwszą czwórkę.
- Przed zielonogórzanami dwie piekielnie trudne przeszkody: u siebie Betard Sparta (już w najbliższą niedzielę) oraz wyjazd do Lublina na mecz z Motorem, który zmiażdżył ostatnio Spartę 55:35.
Brak Pawlickiego może zamienić cele na ten sezon z ambicji medalowych w kierunku walki o utrzymanie w ekstralidze w fazie play-down.
Zdjęcie: Maciej Trubisz






