Decyzja zapadła i jest już oficjalna. FIM Europe potwierdziła powołanie do życia nowych rozgrywek żużlowych w Europie. Od 2026 roku w kalendarzu pojawi się Indywidualny Puchar Europy U24, czyli turniej przeznaczony dla zawodników do 24. roku życia. Pierwsza edycja odbędzie się 1 maja w węgierskim Debreczynie, a każda federacja narodowa będzie mogła wystawić tylko jednego reprezentanta.

To powrót do idei, która funkcjonowała już w żużlu przed laty i cieszyła się sporym prestiżem – choć dziś będzie miała zupełnie inny, młodzieżowy wymiar.


Puchar Europy sprzed lat. Prestiż, mistrzowie i prosta zasada

Indywidualny Puchar Europy nie jest tworem zupełnie nowym. Rywalizacja pod tą nazwą była rozgrywana w latach 1986–1993 i miała charakter otwartego turnieju bez limitu wieku. Kluczowa zasada była niezwykle czytelna:
jeden kraj – jeden zawodnik, przy czym byli to zazwyczaj aktualni mistrzowie poszczególnych państw.

W ciągu ośmiu edycji turniej wygrywało ośmiu różnych zawodników, co tylko potwierdza rangę i wyrównany poziom tej rywalizacji. Prestiż był duży, bo stawką była nie tylko wygrana w zawodach, ale także symboliczny tytuł najlepszego indywidualnego żużlowca Europy w danym sezonie.

Paradoksalnie, mimo silnej pozycji polskiego żużla, Polacy przez wiele lat nie stawali na podium. Przełom przyszedł dopiero w ostatniej edycji.


Tampere 1993. Zwycięstwo Tomasza Golloba

Finałowy turniej Indywidualnego Pucharu Europy w 1993 roku w fińskim Tampere zapisał się złotymi zgłoskami w historii polskiego żużla. Sensację sprawił wówczas Tomasz Gollob, który jako aktualny indywidualny mistrz Polski otrzymał prawo startu.

Miał 22 lata i znajdował się dopiero na początku wielkiej kariery, a mimo to sięgnął po zwycięstwo. Na podium obok Polaka stanęli:

  • Leigh Adams (Australia),
  • Armando Castagna (Włochy).

W realiach początku lat 90., gdy żużlowych sukcesów Polaków na arenie międzynarodowej było niewiele, triumf Golloba wywołał w kraju ogromną radość i stał się jednym z ważniejszych momentów tamtej dekady.

Po tej edycji rywalizacja zniknęła z kalendarza i przez ponad trzy dekady pozostawała jedynie częścią historii.


Nowy Puchar Europy, ale w formule U24

Po latach temat powrotu Indywidualnego Pucharu Europy zaczął ponownie krążyć w środowisku żużlowym. Teraz stał się faktem. FIM Europe oficjalnie ogłosiła, że rozgrywki wracają, jednak w nowej formule wiekowej – do lat 24.

To istotna zmiana. Nowy turniej ma być wyraźnie ukierunkowany na:

  • rozwój młodych zawodników,
  • danie im międzynarodowej ekspozycji,
  • stworzenie prestiżowej, ale jednorazowej rywalizacji na poziomie europejskim.

Zgodnie z zapowiedziami, pierwsza edycja Indywidualnego Pucharu Europy U24 zostanie rozegrana w formie jednego turnieju – finału. Nie przewidziano eliminacji ani cyklu zawodów.


Debreczyn gospodarzem inauguracji

Miejscem inauguracji nowych rozgrywek będzie Debreczyn na Węgrzech, a termin zawodów wyznaczono na 1 maja. To data symboliczna i atrakcyjna pod względem kalendarzowym, sprzyjająca obecności kibiców.

Węgry od lat nie należą do żużlowych potęg, a sam sport w tym kraju – jak zauważają obserwatorzy – przeżywa trudniejszy okres i stopniowo traci na znaczeniu. Jednocześnie miejscowi fani wciąż potrafią licznie pojawiać się na trybunach, dlatego organizatorzy mogą liczyć na kilkutysięczną frekwencję.


Jeden kraj, jeden zawodnik. Klucz nominacji wciąż nieznany

Podobnie jak przed laty, nowy Indywidualny Puchar Europy oparty będzie na zasadzie jednego reprezentanta z każdej federacji narodowej. Na ten moment:

  • nie ogłoszono dokładnego podziału miejsc,
  • nie sprecyzowano kryteriów nominacji.

W przypadku Polski decyzję o wyborze zawodnika podejmie Polski Związek Motorowy. To oznacza, że klucz nominacji – czy będzie to forma sportowa, wyniki ligowe, czy inny czynnik – pozostaje otwartą kwestią.


Polska w roli faworyta?

Choć szczegóły obsady nie są jeszcze znane, nie ma wątpliwości, że Polacy już dziś wymieniani są w gronie faworytów. Wszystko za sprawą szerokiej i jakościowej grupy zawodników mieszczących się w limicie wieku U24.

Wśród nazwisk, które naturalnie pojawiają się w kontekście tej rywalizacji, wymienia się m.in.:

  • Mateusza Cierniaka,
  • Bartłomieja Kowalskiego,
  • Wiktora Przyjemskiego.

Jednocześnie wiele innych federacji może mieć poważny problem z wystawieniem zawodnika o porównywalnym potencjale. W niektórych krajach wybór jedynego reprezentanta może okazać się wręcz trudny z powodu braku odpowiedniego zaplecza.


Nowa jakość czy jednorazowy eksperyment?

Indywidualny Puchar Europy U24 ma być sprawdzianem nowej koncepcji FIM Europe. Jednorazowy turniej, prestiżowy tytuł i ograniczona liczba uczestników mają stworzyć elitarne zawody, które – w założeniu – mogą stać się stałym punktem europejskiego kalendarza.

Czy tak się stanie, pokaże dopiero pierwsza edycja w Debreczynie. Jedno jest pewne: nazwa Pucharu Europy wraca do żużla, a wraz z nią wracają także wspomnienia i porównania do historycznego triumfu Tomasza Golloba sprzed ponad trzech dekad.