Transfer Kevina Małkiewicza do Betard Sparty Wrocław staje się jednym z najgłośniejszych tematów żużlowego okienka transferowego w Polsce. Choć zawodnik ma dopiero 17 lat, to jego nazwisko od tygodni pojawia się w kontekście gigantycznych kwot, zakulisowych ustaleń oraz… żalu w Grudziądzu. Dla jednych – objawienie i inwestycja w przyszłość. Dla innych – bolesna strata sportowa i finansowa.
Milion za podpis i 5 tysięcy za punkt
Według najnowszych informacji, Betard Sparta Wrocław – najbogatszy klub żużlowy w Polsce – przygotowuje się do pozyskania Kevina Małkiewicza za niebagatelną sumę 2 milionów złotych. Główne elementy tej kwoty to:
- milion złotych za sam podpis zawodnika pod kontraktem,
- 5 tysięcy złotych za każdy zdobyty punkt,
- 360 tysięcy złotych ekwiwalentu szkoleniowego dla dotychczasowego klubu zawodnika – Bayersystem GKM-u Grudziądz.
Wrocławianie wyraźnie chcą mieć Małkiewicza u siebie i są gotowi wyłożyć duże pieniądze, by zbudować silne zaplecze juniorskie na kolejne sezony.
Regulamin mówi: 600 tysięcy. Rzeczywistość: 360 tysięcy
Cała sprawa nabiera szczególnego charakteru przez wątek ekwiwalentu za wyszkolenie. Zgodnie z obowiązującymi przepisami:
- za każdy sezon w klasie 250cc przysługuje 60 tysięcy złotych,
- za każdy sezon w klasie 500cc – 120 tysięcy złotych.
Kevin Małkiewicz zdał licencję 250cc w 2020 roku, startował w tej klasie dwa sezony (2020, 2021), a licencję 500cc uzyskał w 2022 roku i od tego momentu rozgrywał kolejne sezony. To daje:
2 × 60 000 + 4 × 120 000 = 600 000 złotych.
Tymczasem Betard Sparta zapłaci… 360 tysięcy złotych. Dlaczego?
Kluczowy zapis w kontrakcie z 2023 roku
Z informacji „Żużlowych Newsów” wynika, że w Grudziądzu podpisując z Małkiewiczem nowy kontrakt na sezon 2023, ustalono, że ekwiwalent za wyszkolenie obowiązuje dopiero od tego momentu. W praktyce oznacza to, że wcześniejsze lata startów nie są wliczane do wyceny, co drastycznie zmniejsza należność dla GKM-u.
Choć takie rozwiązanie nie jest zabronione i klub mógł tak ustalić warunki, dziś w Grudziądzu najprawdopodobniej panuje spore rozgoryczenie. Strata finansowa to jedno – szacowana na 240 tysięcy złotych, ale przede wszystkim GKM może niebawem stracić jeden z największych talentów młodego pokolenia.
Dlaczego Małkiewicz? Sparta wie, co robi
Wrocławianie nie rzucają pieniędzy na wiatr. Kevin Małkiewicz to nie tylko zdolny junior, ale zawodnik, który ma potencjał, by w niedalekiej przyszłości zdobywać kluczowe punkty w PGE Ekstralidze. Inwestując w niego już teraz, Sparta zapewnia sobie:
- stabilną pozycję juniorską na kilka lat,
- realną szansę, że zawodnik wystrzeli i będzie dawał przewagę w spotkaniach ligowych,
- możliwość skorzystania z ewentualnych przyszłych programów PRO Junior, które mogą pozwolić klubom na dodatkowe zarobki dzięki punktom zdobywanym przez młodzieżowców.
Czy GKM może coś jeszcze zyskać? PRO Junior na horyzoncie
Paradoksalnie, choć GKM straci samego Małkiewicza i nie zarobi pełnej kwoty ekwiwalentu, to nie wszystko jeszcze stracone. Jeśli wejdą w życie zapowiadane zmiany dotyczące programu PRO Junior, klub może otrzymać niemałe pieniądze za… występy swojego wychowanka w barwach Sparty.
W wariancie optymistycznym – przy założeniu 5 tysięcy złotych za każdy punkt i 100 zdobytych punktów przez Małkiewicza – do Grudziądza trafiłoby 500 tysięcy złotych.
Dlaczego ten transfer boli środowisko?
Nie jest tajemnicą, że Betard Sparta Wrocław dysponuje budżetem, o jakim większość klubów w Polsce może tylko pomarzyć. Gdy taki klub wkracza do gry po juniora, oferując mu milion złotych za podpis, wywołuje to reakcje:
- inne kluby czują się bezsilne – nie są w stanie konkurować finansowo,
- system szkolenia traci sens – kluby inwestujące w rozwój zawodników mogą zostać z niczym, jeśli młodzi zawodnicy odejdą za niewielkie ekwiwalenty,
- wzbudza to emocje i podziały – pojawiają się głosy, że bogaty zawsze wygra z biednym.
W środowisku żużlowym nie brakuje opinii, że to precedens, który może zmienić sposób myślenia o szkoleniu młodzieży w Polsce.
Podsumowanie: Małkiewicz jako symbol nierówności w żużlu?
Kevin Małkiewicz staje się nie tylko bohaterem transferowej sagi, ale też symbolem szerszych problemów w polskim żużlu. Jego przejście do Sparty pokazuje ogromne dysproporcje finansowe pomiędzy klubami i stawia pytania o przyszłość szkolenia młodzieży. Czy regulacje zostaną zmienione? Czy GKM-owi uda się coś jeszcze ugrać? A może Małkiewicz zostanie zawodnikiem, którego transfer będzie wzorem do naśladowania?
Jedno jest pewne – Sparta Wrocław zrobiła interes życia, a środowisko żużlowe… jeszcze długo będzie o tym mówić.








