Podział miejskich środków na sport zawodowy w Zielonej Górze wywołał nie tylko dyskusję o liczbach, ale też silne emocje. Podczas specjalnej konferencji prasowej prezydent miasta Marcin Pabierowski ogłosił decyzję dotyczącą wsparcia finansowego na rok 2026 dla trzech czołowych klubów zawodowych: Stelmet Falubazu Zielona Góra (żużel), Lechii Zielona Góra (piłka nożna) oraz Zastalu Zielona Góra (koszykówka). Łączna kwota przeznaczona na ten cel wyniosła 6 milionów złotych, a połowa tej sumy trafi do klubu żużlowego.
Podczas konferencji nie zabrakło oficjalnych wystąpień, podpisania umów, ale również momentów bardzo osobistych. Jednym z nich była reakcja Jacka Frątczaka – byłego menedżera Falubazu, a obecnie miejskiego radnego i przewodniczącego komisji kultury i sportu – który rozpłakał się ze wzruszenia, komentując drogę, jaką przeszły relacje pomiędzy klubem a władzami miasta.
6 milionów złotych dla sportu zawodowego
Decyzję o podziale środków ogłosił prezydent Zielonej Góry, podkreślając znaczenie trzech klubów jako sportowych wizytówek miasta. W swojej wypowiedzi jasno wskazał, że konkurs dotyczył realizacji zadań publicznych sprzyjających rozwojowi sportu zawodowego.
— „Dziś spotykamy się, aby poinformować mieszkańców o rozstrzygnięciu na realizację zadań celu publicznego, sprzyjających rozwojowi sportu w mieście Zielona Góra. Konkurs przede wszystkim dotyczył trzech wiodących klubów sportowych. Rozpoznawalnych, medialnych, które są wizytówkami miasta Zielona Góra. Konkurs o wsparciu sportu zawodowego” — rozpoczął prezydent Pabierowski, ogłaszając, że miasto przeznaczy na nie łącznie 6 mln złotych.
Włodarz miasta zaznaczył również, że kluczowe było zapewnienie klubom stabilnego startu w sezonie i możliwości racjonalnego budowania budżetów.
— „Zależało mi na tym, żeby kluby miały dobry początek sezonu. Żeby dostały możliwość klarownego budowania budżetów. Ten fundament, którym jest ta dotacja, to jest tylko element składowy kształtowania budżetów klubów zawodowych. Tak naprawdę te budżety opierają się na czterech stabilnych nogach. Jest to dotacja ze strony miasta, jest to sponsor tytularny, inni, ale równie ważni, mniejsi sponsorzy i niezwykle istotny element wsparcia, jakim są kibice biorący udział w wydarzeniach sportowych” — dodał prezydent Zielonej Góry.
Falubaz z największym udziałem w puli
Największym beneficjentem miejskiego wsparcia został Falubaz Zielona Góra, do którego trafi aż 50 procent całej kwoty. Prezes klubu, Adam Goliński, nie ukrywał, że taka decyzja ma ogromne znaczenie w kontekście planowania sezonu 2026.
— „Ja myślę, że to jest dobry prognostyk na kolejne lata współpracy. To, że spotykamy się dzisiaj, na początku sezonu, kiedy ja jestem na etapie budowania budżetu i mam swego rodzaju stabilność i pewność, co do tego jak to będzie ze strony miasta wyglądało w kolejnych miesiącach, daje mi spokojniejsze podejście do tego, co się wydarzy od kwietnia” — przyznał sternik Falubazu.
Prezes odniósł się również do zmiany jakości relacji pomiędzy klubem a ratuszem.
— „Zmiana, dość widoczna z mojej perspektywy, jeśli chodzi o bieżące relacje, powoduje, że chyba możemy powiedzieć, że utożsamiamy Falubaz już z urzędem miasta, z panem prezydentem, z tymi wszystkimi rzeczami, które tutaj wychodzą z ratusza, co mnie generalnie bardzo cieszy” — dodał.
Ambitne plany sportowe Falubazu
Wsparcie finansowe z miasta wpisuje się w ambitne plany sportowe zielonogórskiego klubu. Na sezon 2026 Falubaz zbudował bardzo mocny skład. Do liderów Leona Madsena i Przemysława Pawlickiego dołączyli Dominik Kubera, pozyskany z Orlen Oil Motoru Lublin, oraz Andrzej Lebiediew z Gezet Stali Gorzów. Klubowi udało się również przedłużyć kontrakt z Damianem Ratajczakiem aż o trzy lata, co jest istotnym ruchem w kontekście przyszłości.
Adam Goliński jasno określił, jakie warunki muszą zostać spełnione, by Falubaz realnie walczył o medale.
— „Mamy konkurentów, z którymi musimy rywalizować, a to są konkurenci, którzy są wyposażeni i sportowo i finansowo i organizacyjnie. No i jeżeli chcemy świętować w Zielonej Górze medale, to musimy stanąć na wysokości zadania pod każdym z tych względów. Filar finansowy jest podstawowy, następnie musimy organizacyjnie sobie z tym poradzić, a potem już sportowo, co jest oczywiście nieweryfikowalne, zwłaszcza w naszym sporcie. Aczkolwiek mamy dobrze przygotowaną drużynę. Myślę, że odrobiliśmy pracę, która stała przed nami, jeśli chodzi o budowanie składu. Stąd dzisiaj, przy tym wsparciu miasta, gotowi na to, żeby rywalizować” — oznajmił prezes Falubazu.
Wzruszenie Jacka Frątczaka
Jednym z najbardziej poruszających momentów konferencji była wypowiedź Jacka Frątczaka, który odniósł się do znaczenia sportu w życiu miasta oraz do ambicji Zielonej Góry.
— „Sport jest bardzo ważną dziedziną życia takiego miasta jak Zielona Góra. Miasta, które w mojej ocenie powinno mieć aspiracje nie tylko, żeby uczestniczyć, ale żeby też utrwalać pewne standardy. Przestańmy już w niektórych obszarach chodzić z nosem po ziemi, tylko powinniśmy wierzyć, że mamy szansę tę brodę wyżej podnosić. Kibiców marzenia, to są nasze plany. Nigdy nie będziemy miastem największym, nie będziemy też najbogatsi (..). Chcemy natomiast być najmądrzejsi, a to już wystarczy, żeby osiągać sukcesy i to się rzeczywiście dzieje” — powiedział Frątczak.
Radny wrócił również do trudnych relacji pomiędzy klubem a miastem po zmianie władzy samorządowej.
— „To była droga przez mękę” — ocenił, po czym rozpłakał się ze wzruszenia, mówiąc o skomplikowanych relacjach z Adamem Golińskim.
„Gdy klub nie jest sam, wszystko jest łatwiejsze”
Do tych słów odniósł się prezes Falubazu, podkreślając wagę odbudowy zaufania i znaczenie wsparcia miasta.
— „Budowanie zaufania, w tego rodzaju skomplikowanych relacjach, jest ważne. Jeśli chodzi o kluby profesjonalne jest dużo ludzi, dużo emocji, dużo relacji i czynników zewnętrznych, które na nie wpływają. I budowanie prostej relacji, które jest owocna, wymaga trochę czasu i działań, w szczególności jeśli wcześniej były jakieś złe emocje. Teraz myślę, że one idą w dobrym kierunku i zaangażowanie Jacka w to wszystko, czego efektem jest też to wzruszenie, z którym mamy tu do czynienia, powoduje, że jest zwyczajnie łatwiej. Gdy klub nie jest sam, tylko ma wsparcie ze strony miasta, potem ma wsparcie na zewnątrz, w innych osobach, jak np. Stanisław Bieńkowski. Ja dzisiaj rozmawiam z innymi sponsorami i wszyscy są podnieceni, że jedziemy w kolejny sezon i to są zdeklarowani Zielonogórzanie, którzy liczą, że wygramy coś. Tę szansę nam daje ta praca, której wy nie widzicie, a którą my wykonaliśmy przez ostatnie 4 miesiące. Stąd potrzebni są tacy ludzie jak Jacek, jeśli chodzi o komunikację z miastem, pewnego rodzaju wiedzę, zaangażowanie, a przede wszystkim odwagę i zdecydowanie w tym, co robimy” — podsumował Goliński.
Zdjęcie: Maciej Trubisz








