Jeszcze trzy lata temu Maciej Janowski był jednym z filarów światowego żużla. W sezonie 2021 należał do absolutnej czołówki globu, a jego znakomita forma zaprowadziła Betard Spartę Wrocław do drużynowego mistrzostwa Polski. Dziś sytuacja wygląda diametralnie inaczej. 34-letni zawodnik wypadł z reprezentacji Polski, a w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników PGE Ekstraligi uplasował się dopiero na 24. miejscu, ze średnią 1,77 pkt na bieg. Coraz głośniej pada pytanie: czy Janowski jest jeszcze w stanie wrócić na szczyt?

Statystyki nie kłamią – zjazd jest wyraźny

Wystarczy spojrzeć na suche liczby, by uświadomić sobie skalę kryzysu. W sezonie 2021 Janowski był drugim najskuteczniejszym zawodnikiem PGE Ekstraligi, osiągając imponującą średnią 2,582 pkt/bieg. Rok później spadł na szóste miejsce ze średnią 2,198. W kolejnych latach zjazd był jeszcze bardziej widoczny – w 2023 roku zanotował 1,901 pkt/bieg, w 2024 – 1,903, a w obecnych rozgrywkach nie znalazł się nawet w czołowej dwudziestce ligi.

Dopiero 24. miejsce w klasyfikacji generalnej i fakt, że był zaledwie piątym najlepiej punktującym zawodnikiem Betard Sparty Wrocław – nawet za juniorem Jakubem Krawczykiem – pokazują, jak głęboki jest kryzys jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich żużlowców ostatniej dekady.

„Kariera przebiegała wzorcowo. Co się wydarzyło?”

Do sprawy odniósł się Jacek Frątczak, były menedżer ekstraligowych drużyn z Zielonej Góry i Torunia, który wprost przyznał, że przypadek Janowskiego jest trudny do jednoznacznej diagnozy.

Maciej Janowski to jeden z zawodników, którego kariera przebiegała wzorcowo. Już jako junior został uznany wielkim talentem i w kolejnych latach to potwierdzał. Świetnie wyszkolony technicznie, wyróżniający się inteligencją na torze. Wydawało się, że będzie patrzył tylko w górę. Co się zatem wydarzyło? Skoro chyba on nie zna odpowiedzi na to pytanie, to trudno z boku oceniać — powiedział Frątczak.

Jednocześnie ekspert podkreśla, że potencjał zawodnika wciąż istnieje.

Jeśli jednak był na szczycie, to z pewnością jest w stanie tam powrócić. Widać, że szuka, ale te poszukiwania na razie niewiele dają — dodał.

Zmiany były, efektów brak

Janowski w ostatnim czasie próbował już radykalnych kroków. W geście desperacji zrezygnował ze współpracy z Ryszardem Kowalskim, uznawanym za najlepszego tunera świata, i testował silniki Ashleya Hollowaya. Zdecydował się również na powrót do ścigania w Wielkiej Brytanii, licząc, że jazda na bardziej wymagających torach pomoże mu odbudować formę. Żaden z tych ruchów nie przyniósł jednak przełomu.

„Musi zrobić totalną rewolucję”

Zdaniem Frątczaka prawdziwa zmiana powinna dotyczyć nie sprzętu, a środowiska, w którym Janowski funkcjonuje na co dzień.

Zaryzykuję twierdzenie, że musi zrobić totalną rewolucję, wywrócić stolik i zmienić klub w Polsce. Tu jest najlepsza liga świata. To klub w PGE Ekstralidze jest tą bazą i ma gigantyczne znaczenie. Kiedyś już o tym mówiłem, że konkretne kluby, zwłaszcza te czołowe, mają swoje know-how, własne sekrety i atuty. Warto zaryzykować i spróbować sprawdzić, jak jest gdzie indziej — stwierdził ekspert.

Zmiana barw klubowych oznaczałaby dla Janowskiego zupełnie nowe otoczenie: inny tor, inne warunki sprzętowe na domowe mecze, innych mechaników i nowe spojrzenie na przygotowanie zawodnika.

Inny tor, inne środowisko, inne ustawienia sprzętowe na domowe mecze, inni klubowi mechanicy, którzy też mogą coś podpowiedzieć. Czy to pomoże? Tego nikt nie wiem, ale jeśli Janowski nie spróbuje, to się nie dowie. Potencjał ma ogromny, stać go, żeby wrócić do czołówki Grand Prix, ale musi zaryzykować — zakończył Frątczak.

Kontrakt i przyszłość

Na razie jednak Janowski pozostaje zawodnikiem Betard Sparty Wrocław. Obecna umowa obowiązuje do października 2026 roku i dopiero po tym sezonie żużlowiec będzie mógł zmienić klub. W trakcie obecnych rozgrywek pojawiały się spekulacje, że prezes Sparty Andrzej Rusko sam może zrezygnować ze współpracy z doświadczonym liderem. Ostatecznie jednak, w trakcie fazy play-off, obie strony doszły do porozumienia i zdecydowały się kontynuować współpracę.

Czy do tego czasu Maciej Janowski zdoła odbudować swoją pozycję, czy też zdecyduje się na „wywrócenie stolika”, o którym mówi ekspert? Jedno jest pewne – najbliższe kilkanaście miesięcy może przesądzić o dalszym kształcie jego kariery.

Źródło: przegladsportowy.onet.pl
Zdjęcie: Maciej Trubisz