W niedzielę 2 lipca w ostatnim meczu 11 rundy PGE Ekstraligi, Tauron Włókniarz Częstochowa podejmował lidera rozgrywek Betard Spartę Wrocław. Z hitu kolejki, kibice mieli przysłowiowy kit, a Wrocławianie pod Jasną Górą pokazali ogromną moc i już w połowie meczu mieli ogromną przewagę nad gospodarzami. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 51-39 dla BETARD Sparty Wrocław. Liderem gospodarzy był Leon Madsen (12 pkt), natomiast po stronie gości najlepszy był Daniel Bewley (13 pkt).

Zawodnik Tauron Włókniarza, Kacper Woryna w pomeczowej mix zonie powiedział, iż zawodnicy gospodarzy byli w tym meczu jak dzieci we mgle.

Maciej Janowski stwierdził po meczu dla sportowychfaktów.wp.pl:

Z tego co wiem, przed zawodami były w Częstochowie delikatne opady deszczu. Z doświadczenia wiem jak to wpływa na drużynę domową. Każdy ma swoje ustawienia z wcześniejszych meczów i taki deszcz może mocno namieszać. My przyjechaliśmy i po prostu ustawiliśmy się tak, jak widzieliśmy tor. Mieliśmy dobrą próbę toru, nanieśliśmy dobre zmiany i pewnie stąd było widać taką różnicę. Wiem o tym, że w naszej drużynie są jeszcze rezerwy potencjału. Chociażby dzisiaj trochę pechowe zawody Piotra Pawlickiego. On również jest zawodnikiem, który może kręcić wyniki pod komplet punktów…

Wyraźnie zadowolony Dariusz Śledź powiedział:

Bardzo dobry mecz. Przyjechaliśmy tutaj na bardzo trudny teren, bo wiemy, że drużyna częstochowska jest bardzo silna. Ale zdaliśmy egzamin i wywozimy zwycięstwo z Częstochowy.
Tak rzeczywiście zawodnicy bardzo dobrze odczytali próbę toru. Wyciągnęli prawidłowe wnioski i podzielili się nimi z kolegami i oczywiście zaczęliśmy dobrze. Jasne, że zawsze jest radocha jak się wygrywa i ma się taką drużynę. Ale niesie to za sobą jakieś niedogodności. Ale cóż taka jest praca trenera.

Co nie dziwi, w całkiem innym nastroju był Lech Kędziora:

Początek zawodów, myślę że zaskoczeni byliśmy troszeczkę bardzo dobrą dyspozycją zawodników z Wrocławia. Nie mogliśmy się przede wszystkim dostosować do tych warunków, a zawodnicy wrocławscy byli bardzo szybcy na starcie, na trasie tak samo, wchodzili na nasze ścieżki, które myśmy zawsze wykorzystywali w meczach ligowych. I to jest ta główna przyczyna.

Pogoda nam nie pozwoliła na przygotowanie toru. Ostatni raz przygotowaliśmy tor w piątek, a poza tym z możliwością opadów został ubity i zostawiliśmy go do dnia dzisiejszego. W dniu dzisiejszym tylko przygotowaliśmy start i przygotowaliśmy zewnętrzną, którą zawsze robimy i wszystko. I to było za mało. Dwa dni czekaliśmy na zawody i nie pasowało nam. Ale możemy książkę napisać o przygotowaniach toru. Zrobiliśmy wszystko, żeby tor był regulaminowy, żeby można się było ścigać, bo w Częstochowie tor zawsze jest przygotowany dobrze. Ale dziś trzeba przyznać, że wrocławska drużyna była za silna.

Wypowiedzi trenerów obu drużyn:

Źródło: speedwayekstraliga.pl