Polski żużel od lat przedstawiany jest jako produkt niemal idealny. Najlepsza liga świata, największe gwiazdy, najwyższy poziom sportowy, pełne stadiony i milionowe kontrakty telewizyjne. PGE Ekstraliga uchodzi za wzór organizacyjny dla całego speedwayowego świata, a jej działacze oraz partnerzy nieustannie podkreślają, jak dynamicznie rozwija się dyscyplina nad Wisłą. Problem w tym, że im częściej słyszymy o sukcesach marketingowych i profesjonalizacji, tym częściej pojawiają się pytania, czy sportowy i organizacyjny fundament rzeczywiście nadąża za tym wizerunkiem.

W swoim mocnym wpisie opublikowanym 24 maja na łamach kibic-zuzla.pl Wojciech Reslerowski zwrócił uwagę na szereg paradoksów, które coraz trudniej ignorować. Paradoksów, które dla wielu kibiców mogą wydawać się niezauważalne, ale dla ludzi śledzących żużel szerzej niż tylko przez pryzmat ligowej tabeli są coraz bardziej niepokojącym sygnałem.

Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której w finale Speedway Grand Prix w Pradze oglądamy dwóch zawodników, którzy na co dzień nie mieszczą się nawet w czołowej dwudziestce najskuteczniejszych zawodników najlepszej ligi świata? Jak pogodzić narrację o globalnej promocji speedwaya z faktem, że zabrakło transmisji z finału Speedway of Nations 2 – jednej z najważniejszych juniorskich imprez sezonu? Jak zrozumieć decyzję zakazującą Lokomotivowi Daugavpils prowadzenia transmisji PPV i publikowania materiałów wideo z meczów, skoro żużel potrzebuje dziś większej dostępności, a nie kolejnych ograniczeń?

Pytań jest znacznie więcej.

Dlaczego Betard Sparta Wrocław niemal w ostatniej chwili blokuje start Artioma Łaguty w zagranicznym turnieju, choć udział zawodnika ogłoszono wiele tygodni wcześniej? Dlaczego wokół wielu decyzji brakuje transparentności, a kibice coraz częściej dowiadują się o kulisach wydarzeń nie z oficjalnych komunikatów, lecz z domysłów i przecieków?

Reslerowski trafnie zauważa również coś jeszcze – rosnącą powierzchowność dyskusji wokół żużla. Z jednej strony skrupulatnie liczone są liczby mijanek, tworzone rankingi atrakcyjności widowiska i analizowane telewizyjne wskaźniki oglądalności. Z drugiej coraz mniej mówi się o szerszym kontekście dyscypliny, jej globalnym wymiarze i zawodnikach spoza najbardziej oczywistych rynków.

Symboliczny wydaje się tu jego ironiczny przykład dotyczący Nowej Zelandii. Ilu ekspertów, komentatorów i medialnych twarzy polskiego żużla potrafiłoby dziś wskazać choć jednego aktywnego zawodnika z tego kraju? Reslerowski początkowo napisał o dwóch Nowozelandczykach startujących w sobotę w Europie, by później sprostować, że było ich trzech. Sam ten detal pokazuje, jak łatwo umykają nam wątki spoza głównego nurtu.

To nie jest kolejny tekst narzekający dla samego narzekania. To raczej gorzki sygnał ostrzegawczy. Przypomnienie, że nawet najlepiej opakowany produkt może zacząć tracić wiarygodność, jeśli za błyszczącą fasadą zaczynają mnożyć się pytania bez odpowiedzi.

Polski żużel nadal może być wzorem dla świata. Ale tylko wtedy, gdy obok profesjonalnego marketingu znajdzie się miejsce na uczciwą refleksję nad tym, dokąd ten sport zmierza. Wojciech Reslerowski właśnie taką refleksję wywołał. I trudno przejść obok niej obojętnie.

Poniżej tekst Wojciecha Reslerowskiego ze strony kibic-zuzla.pl:

Dziwny jest ten świat. Mamy najlepszą ligę świata, a okazuje się, że w finale turnieju SGP w Pradze jedzie dwóch zawodników, którzy nie mieszczą się w czołowej dwudziestce najskuteczniejszych żużlowców Ekstraligi.

Podobno ci, którzy zarabiają na transmisjach telewizyjnych, zajmują się także promocją żużla. Nie ma transmisji z zawodów Speedway of Nations 2 – straszne. PZM zabroniła Łotyszom z Lokomotivu Daugavpils transmitowania meczów ligowych w systemie PPV oraz publikowania filmów z wyścigami. Czy informują o tym największe polskie żużlowe portale formalnie informacyjne?

Sparta Wrocław niemal w ostatniej chwili blokuje występ Artioma Łaguty w zawodach w Teterow, choć został on zapowiedziany ponad miesiąc temu. Pojechali tam jednak m.in. Emil Sajfutdinow i Maksymilian Pawełczak.

Żenada goni żenadę, ale za to mamy policzone mijanki w zawodach Ekstraligi, żeby ci mniej ogarniający wiedzieli, który mecz był ciekawy.

Ciekawe ilu z ekspertów żużlowych ogarnia takie tematy? W sobotę w Europie wystartowało dwóch Nowozelandczyków. Ciekawe, ilu z nich potrafi wymienić choć jednego jeżdżącego obecnie zawodnika z tego kraju?

—-

Sprostowanie: w sobotę pojechało trzech Nowozelnadczyków.

Źródło: kibic-zuzla.pl
Zdjęcie: Maciej Trubisz