Przyznano dzikie karty, oczywiście nie było kontrowersji, a żadnej z nich nie dostał Polak. Wiadomo Polska liga jest najlepsza na świecie, poza tym trzy turnieje SGP są rozgrywane w naszym kraju, tutaj jest największa kasa. Przyznanie dzikich kart Kvechowi czy Huckenbeckowi – to nie jest najlepszy pomysł i z całym szacunkiem dla tych zawodników – to nie jest ten poziom sportowy. Zresztą oni spokojnie mogli dostać dziką kartę na turniej w Niemczech czy w Czechach. Nie sądzę, żeby przyznanie im stałych „dzikusów” mega podniosło oglądalność cyklu SGP. Poziom Indywidualnych Mistrzostw Świata z sezonu na sezon dramatycznie obniża się. Bartek Zmarzlik wygrywa… albo inaczej, nie ma z kim przegrać. W przyszłym sezonie może dojść do sytuacji, że większe emocję będziemy oglądać w cyklu SEC, w którym mają szansę z chorwacka licencją wystartować zarówno Emil Sajfutdinow, czy Artiom Łaguta. Ale to wszystko uzależnione jest oczywiście – nie od kogo innego, a od polskich władz żużlowych. Startując w międzynarodowych zawodach z licencją chorwacką, mogą stracić w PGE Ekstralidze status polskich zawodników, co zmieniłoby sytuację obcokrajowców w ich ekstra ligowych drużynach.

Prezes PZM jest oburzony, tym, że żaden Polak nie dostał „dzikusa”. Rozważane są różne opcje włącznie z ograniczeniem zawodników SGP w klubie w Polsce do liczby 1. Zarabiający u nas miliony żużlowcy musieliby wybierać cykl o IMŚ czy kasa w Polsce, związana ze zrezygnowaniem z turniejów cyklu.

Moim zdaniem w SGP powinni startować najlepsi, tak jak to ma miejsce w piłkarskiej Lidze Mistrzów (w fazie pucharowej, bo we wcześniejszej wiadomo są rońże „przypadkowe” drużyny). Jako że mamy najlepszą ligę na świecie, ktoś rzucił pomysł by może w SGP startowali żużlowcy według średniej z danego sezonu. To też nie do końca zdałoby egzamin, bo wiadomo, że junior może świetną średnią wykręcić (np. Przyjemski jest w najlepszej 15 ligi) a w turnieju o tytuł IMŚ przywozić same „0”. Niektórzy zawodnicy słabszych zespołów(bez wyraźnego lidera) również są w top 15 w lidze, a w SGP niekoniecznie odgrywaliby pierwszoplanowe role… (Hampel, Kołodziej, Jepsen-Jensen). W cyklu SGP powinni jechać tacy zawodnicy jak  Łaguta, Madsen, Sajfutdinov.

Prezes PZM zapomniał też że od 3 sezonów torpeduje skutecznie start w GP zawodników z Rosji z polskimi paszportami, chociaż od 10 lat maja oni obywatelstwo, mieszkają w Polsce, płacą tu podatki, tutaj ich dzieci chodzą do szkół. Artiom nawet ostatnio po finale śpiewał Hymn Polski. Ale niestety panu prezesowi i wielu kibicom to nie pasuję. Chociaż Łaguta pokazał, że jako jedyny potrafi wygrywać ze Zmarzlikiem i ich pojedynki na pewno napędzałyby rywalizację o tytuł najlepszego zawodnika świata i mielibyśmy emocję do końca cyklu SGP. A tak PZM przez swój bezzasadny upór samo obniża poziom cyklu….

Dzikie karty przyznałbym Łagucie, Madsenowi, Sajfutdinowi. To dla mnie pewniacy. Co do ostatniej karty. Mikkelsen może coś w końcu, w cyklu SGP pokazać. Zmienił klub w Polsce, ma ambicje, ale jednak tutaj mimo wszystko postawiłbym na kogoś z dwójki Janowski/Dudek.