Sezon 2025 w żużlu przeszedł do historii. Dla Leona Madsena, zawodnika Stelmet Falubazu Zielona Góra, był to rok pełen trudnych momentów, ale też spektakularnego odrodzenia. Duńczyk, który w pierwszej części rozgrywek PGE Ekstraligi miał problemy z formą, zakończył sezon w znakomitym stylu — z wysoką średnią biegową, medalem mistrzostw Europy oraz awansem do cyklu Speedway Grand Prix 2026.
Trudny początek, mocna końcówka
Leon Madsen został sprowadzony do Zielonej Góry z myślą o roli lidera drużyny. Początki jednak nie należały do udanych. W pierwszych trzech meczach sezonu Duńczyk prezentował się wyraźnie poniżej oczekiwań kibiców i sztabu szkoleniowego. Przełamanie przyszło dopiero w spotkaniu przeciwko Pres Grupie Deweloperskiej Toruń, gdzie 37-latek zaczął odzyskiwać dawną prędkość i pewność siebie.
W drugiej połowie sezonu Madsen był już kluczową postacią w zespole Piotra Protasiewicza. Świadczy o tym siódma średnia biegopunktowa w PGE Ekstralidze – 2,172 pkt/bieg. Jego solidna jazda pozwoliła Falubazowi utrzymać się w lidze i walczyć o punkty z najsilniejszymi drużynami w kraju.
Powrót do Grand Prix po rocznej przerwie
Najważniejszym wydarzeniem w tegorocznej kampanii dla Madsena był udział w Grand Prix Challenge w duńskim Holsted. To tam, po znakomitych zawodach, zajął trzecie miejsce, które dało mu awans do cyklu Speedway Grand Prix 2026. Tym samym Duńczyk po rocznej przerwie powraca do elity, w której już wcześniej zdobywał medale mistrzostw świata.
Sam zawodnik nie ukrywa, że wraca do rywalizacji z ogromnym głodem sukcesu:
– Wracam do Speedway Grand Prix, żeby walczyć o medale. Nie chcę być w tym cyklu, żeby po prostu brać udział. Udowodniłem to wcześniej. Zrobiłbym wszystko, co w mojej mocy, by walczyć o medale – powiedział Leon Madsen w rozmowie z FalubazTV.
Dla przypomnienia – Madsen był wicemistrzem świata w 2019 roku oraz brązowym medalistą w 2022 roku. Teraz, po chwilowej przerwie, ponownie ma szansę stanąć na podium światowego cyklu.
Ambicje również w Ekstralidze
Choć występy w Grand Prix są dla Duńczyka dużą motywacją, Madsen nie zapomina o swoich celach ligowych. W sezonie 2025 Stelmet Falubaz Zielona Góra nie zdołał awansować do fazy play-off, co zawodnik przyjął z rozczarowaniem. W rozmowie z klubową telewizją podkreślił jednak, że w kolejnym roku jego zespół będzie silniejszy i stać go na dużo więcej.
– To było rozczarowujące, że nie udało nam się awansować do fazy play-off. W przyszłym roku mam nadzieję, że będziemy silniejsi i z odrobiną szczęścia możemy walczyć o medal w PGE Ekstralidze – zapowiedział Madsen.
W Zielonej Górze nie brakuje optymizmu. Zespół ma się wzmocnić na kilku pozycjach, a sam Duńczyk deklaruje gotowość do roli lidera, który będzie pociągał drużynę do walki o czołowe lokaty.
Podium w Pradze i powrót do formy
Warto przypomnieć, że Leon Madsen już w tym roku pokazał, że wciąż potrafi rywalizować z najlepszymi. W rundzie Speedway Grand Prix w Pradze, gdzie pojechał jako rezerwowy za kontuzjowanego Jasona Doyle’a, zajął trzecie miejsce, stając na podium. To wydarzenie było jednym z symboli jego powrotu do najwyższej formy.
Nowe cele i wielkie ambicje
Leon Madsen ma 37 lat, ale jego sportowa motywacja wciąż jest ogromna. W rozmowach z mediami wielokrotnie podkreślał, że nie myśli o zakończeniu kariery, dopóki znów nie sięgnie po medal mistrzostw świata.
Sezon 2026 zapowiada się więc jako wielka szansa dla Duńczyka – zarówno na powrót do światowej czołówki, jak i na poprowadzenie Falubazu Zielona Góra do sukcesów w PGE Ekstralidze.








