Patryk Dudek ma za sobą jeden z najlepszych sezonów w karierze: zdobył mistrzostwo Europy, zapewnił sobie powrót do cyklu Speedway Grand Prix, został indywidualnym mistrzem Polski (po raz drugi w karierze), wygrał PGE Ekstraligę z Apatorem Toruń i został uznany za najlepszego polskiego zawodnika roku 2025. Jednak tuż po jego największych sukcesach pojawił się temat, który budzi nerwowość w jego otoczeniu – dalsza współpraca z tunerem Ashleyem Hollowayem.

Brytyjczyk, uważany dziś za jednego z najdynamiczniej rozwijających się specjalistów od budowy jednostek żużlowych, od miesięcy stawia sprawę jasno. Już w maju, w rozmowie z Interią, ostrzegł Dudka, że jeśli ten awansuje do Grand Prix, będzie musiał podjąć jednoznaczną decyzję dotyczącą dostawców silników. Holloway nie zamierza akceptować dalszego korzystania przez zawodnika z usług trzech tunerów jednocześnie.

Słowa te nabierają szczególnego znaczenia w obliczu faktu, że mimo iż Dudek dysponował sprzętem od trzech różnych tunerów, aż 90 procent biegów w sezonie 2025 odjechał właśnie na jednostkach Hollowaya.

Tuner, który wyniósł Kurtza na szczyt

Pozycja Hollowaya w środowisku nie jest przypadkowa. Anglik zdobył międzynarodowe uznanie min. dzięki silnikom przygotowywanym dla Brady’ego Kurtza. Australijczyk, korzystając z jego jednostek, osiągnął w swoim inauguracyjnym sezonie cyklu Grand Prix historyczny wynik – drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, tylko o jeden punkt za Bartoszem Zmarzlikiem.

Co więcej, Kurtz jako pierwszy zawodnik w erze SGP wygrał pięć rund z rzędu, co stanowi rekord, który błyskawicznie przyniósł Hollowayowi status jednego z najbardziej pożądanych tunerów w światowym żużlu.

Sama współpraca obu stron poszła jeszcze dalej. Holloway nie tylko przygotowywał silniki dla Kurtza, ale także wyedukował Australijczyka tak, że ten potrafi obsługiwać komputer diagnostyczny i analizować dane pracy jednostki w laptopie. To nowoczesny model relacji tuner–zawodnik, który w świecie żużla wciąż jest rzadkością.

Czas decyzji dla Dudka

Nic dziwnego, że wizja potencjalnego rozstania Dudka z Hollowayem budzi obawy. Kibice doskonale pamiętają, w jak poważne problemy sprzętowe Polak wpadł po zakończeniu kariery przez jego wieloletniego tunera, Szweda Jana Anderssona. Przez wiele miesięcy Dudek poszukiwał wówczas odpowiedniego zaplecza silnikowego, co negatywnie odbiło się na jego wynikach sportowych.

Trener Apatora Toruń, Piotr Baron, już po wywalczeniu przez Dudka awansu do GP wyrażał zaniepokojenie tym, czy jego zawodnik zdoła porozumieć się z Hollowayem w kwestii sprzętowej. Decyzje żużlowców dotyczące zamówień silników na kolejny sezon zapadają bowiem już jesienią i zimą – a czas nieubłaganie ucieka.

Dudek komentuje sprawę krótko. Bardzo krótko

Zawodnika zapytano wprost o to, czy przedłuży współpracę z Hollowayem i czy widzi możliwość oparcia całego sezonu na jego jednostkach. Odpowiedź była oszczędna:

Na temat silników nie będę się wypowiadał, bo nie potrzebuję rozgłosu wokół własnej osoby” – uciął krótko Dudek.
Ale chętnie zobaczę informacje na ten temat o innych, bo uważam, że moja saga silnikowa w mediach jest już nudna” – dodał.

Wypowiedź, choć krótka, nie rozwiewa żadnych wątpliwości. Wskazuje, że decyzja jeszcze nie zapadła, a cała sytuacja wciąż jest otwarta.

Holloway stawia ultimatum. Mówi wprost o szacunku do jego pracy

Brytyjski tuner natomiast nie pozostawia miejsca na interpretację. Wyjaśnia wprost, dlaczego oczekuje od Dudka jednoznacznej deklaracji:

Dla mnie nie chodzi o wyłączność, tylko o szacunek. Jeśli ktoś ciągle testuje silniki od innych tunerów, to znaczy, że nie jest zainteresowany pracą nad poprawą naszych silników dla siebie. Jestem bardzo zaangażowany w każdego mojego zawodnika, bo jeżdżę na treningi, pomagam, rozmawiam z nimi o ustawieniach, dopasowaniu i zawsze staram się pomóc najlepiej, jak potrafię.
Jeśli poświęcam swój czas, energię i wiedzę, a następnego dnia zawodnik po kryjomu wyjeżdża na silniku innego tunera, to uważam, że nie jest to w porządku.
Oczywiście, jeśli zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, a zawodnik nadal chce spróbować czegoś innego, to nigdy nie będę mu tego blokował. Ale chciałbym wierzyć, że moi zawodnicy wiedzą, że mogą na mnie i mój zespół liczyć w stu procentach i że jeśli pojawią się jakieś problemy, to szybko je dla nich rozwiążemy.

Tuner podkreśla, że nie zamierza dalej serwisować jednostek Dudka, jeśli ten nie zdecyduje się na pełne postawienie na jego sprzęt. Silniki, które zawodnik już posiada, będą oczywiście jeździć do momentu ich zużycia, lecz bez regularnego serwisu i bez dostępu do nowych jednostek trudno będzie utrzymać topowy poziom przez dłuższy czas, dodatkowo bez serwisowania ich u Hollowaya.

Nerwowy wyścig z czasem

Dla zawodnika, który w 2025 roku odbudował reputację i wraca do światowej czołówki, wybór tunera na sezon 2026 może mieć kluczowe znaczenie. W środowisku panuje zgoda co do następującego faktu: współpraca z Hollowayem przynosiła Dudkowi wymierne efekty. Jednocześnie decyzja o rezygnacji z elastyczności i „wolnej ręki” w doborze sprzętu może być trudna dla teamu Dariusza Sajdaka, który od lat zarządza zespołem Polaka.

Sezon Grand Prix 2026 ruszy wiosną. Do tego czasu Patryk Dudek musi dokonać wyboru, który może zaważyć na jego dalszej karierze.

Zdjęcia: Patrycja Knap