Wrocławska Betard Sparta pogrążona jest w poważnym kryzysie kadrowym. Zespół, który miał walczyć o mistrzostwo Polski, dziś bardziej przypomina polowy szpital niż drużynę żużlową gotową do rywalizacji na najwyższym poziomie. Klub właśnie opublikował raport medyczny i – nie ma co owijać w bawełnę – jego treść mrozi krew w żyłach. Kontuzjowanych jest niemal wszystkich zawodników pierwszego składu. Zdrowi są tylko… Daniel Bewley i rezerwowy Zach Cook.

Częstochowa – mecz, który dobił Spartę

Trudno nie odnieść wrażenia, że źródłem obecnej sytuacji był piątkowy mecz ligowy z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa, rozegrany w warunkach, które wołały o pomstę do nieba. Nawierzchnia toru, balansująca na granicy bezpieczeństwa, połączona z wymuszoną decyzją o rozegraniu meczu, doprowadziła do serii upadków i pogłębiła istniejące problemy zdrowotne. Sparta przegrała sportowo (31:46), ale jeszcze więcej straciła poza torem – zdrowie zawodników.

Nie brak opinii, że to była po prostu głupota – zgodzić się na jazdę w tak ryzykownych warunkach, gdzie dla wyniku sportowego poświęcono zdrowie zawodników. Koszmarne skutki tej decyzji odczuwane będą przez kolejne tygodnie, jeśli nie miesiące.

Pełny raport medyczny? Szokujący

O stanie zdrowia żużlowców wrocławskiej drużyny opowiedział rzecznik prasowy klubu, Adrian Skubis. Poniżej publikujemy jego pełne, nieocenzurowane słowa, które najlepiej oddają powagę sytuacji.

Powiem szczerze, że nie pamiętam takiej sytuacji. W tym momencie mamy jednego w pełni zdrowego zawodnika z pierwszego składu. To Daniel Bewley. Żadnego urazu nie ma jeszcze nasz rezerwowy Zach Cook. Sztab medyczny ma pełne ręce roboty – mówi nam oficer prasowy Betard Sparty, Adrian Skubis.

Nikodem Mikołajczyk cierpi na ból pleców. Przypomnę, że nasz junior został staranowany w tym tygodniu podczas rundy DMPJ. Bartłomiej Kowalski nabawił się urazu barku po upadku w Stralsundzie w eliminacjach IME. W piątek upadł na obolały bark i uraz się pogłębił. Dementuję też informacje, które pojawiły się w przestrzeni medialnej o złamaniu. To kompletna bzdura – zaznacza.

Maciej Janowski ma spuchnięty staw skokowy po tym, jak przewrócił go Philip Hellstroem-Baengs w meczu w Częstochowie. Artiom Łaguta jest poturbowany i obolały także po tym meczu ligowym. Brady Kurtz nadal odczuwa skutki poważnego upadku z zawodów SGP w Pradze. Przypomnę, że Kuba Krawczyk miał złamaną nogę, a Marcel Kowolik jest po zabiegu złamanego palca u ręki. Obaj są na razie wyłączeni startów. Kontynuują rehabilitację i to może jeszcze potrwać – tłumaczy Skubis.

Mamy świetny sztab medyczny, który nie zmarnuje nawet godziny. Zawodnicy będą ciężko pracować, by wrócić do pełnej sprawności. Ich zdrowie jest najważniejsze. Dodam jednak, że po wydarzeniach z piątkowego meczu ligowego i tak możemy mówić o dużym szczęściu, patrząc na przebieg zawodów w Częstochowie – podsumowuje Skubis.

Gdyby nie sztab medyczny – byłby dramat totalny

Na tle tej apokaliptycznej sytuacji jedynym jasnym punktem pozostaje sztab medyczny Betard Sparty, którego praca w najbliższych dniach i tygodniach będzie mieć kluczowe znaczenie. Skubis nie ukrywa, że ma do tych specjalistów pełne zaufanie. To oni mają przywrócić do życia nie tylko jednego zawodnika, ale praktycznie całą drużynę.

Z wypowiedzi oficera prasowego jasno wynika, że determinacja wrocławskich medyków może uratować klub przed kolejną kompromitacją – tym razem nie wynikiem sportowym, ale brakiem możliwości zestawienia pełnego składu.

Nadzieja w przerwie

Sparta ma teraz kilka tygodni przerwy. Najbliższy mecz dopiero 20 czerwca, gdy na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu zmierzy się z Innpro ROW Rybnik. Ten czas trzeba wykorzystać maksymalnie – na leczenie, rehabilitację i przygotowanie planu awaryjnego.

Ale jedno jest pewne – Betard Sparta płaci dziś cenę nie tylko za pecha, ale i za złą decyzję, by dopuścić do rozegrania meczu, który nigdy nie powinien się odbyć. Cena jest bardzo wysoka – to zdrowie zawodników. A tego nie da się kupić ani odzyskać jednym zwycięstwem.

Jednak jest co najmniej jedno ale… Betrad Sparta Wrocław ma jeden zaległy mecz – właśnie z Krono-Plastem Włókniarzem Częstochowa na STadionie Olimpijskim. Jeśli władze ekstraligi w swej łaskawości, znajdą wolny termin na rozegranie tego spotkania akurat w przyszłym tygodniu – to Spartanie mogą mieć kłopot ze skompletowaniem zdrowych zawodników.


Wnioski?
Sparta musi walczyć dziś nie o punkty, lecz o zdrowie. A na kolejne decyzje władze PGE Ekstraligi i kluby powinny patrzeć nie przez pryzmat terminarza czy transmisji, ale przez pryzmat tego, co najcenniejsze – bezpieczeństwa zawodników.

Zdjęcie: Maciej Trubisz