Betard Sparta Wrocław wygrała w Zielonej Górze 50:40, ale styl tego zwycięstwa daleki był od ideału. W zespole Dariusza Śledzia znów nie wszystko funkcjonowało jak należy. Nawet liderzy – tacy jak Artiom Łaguta – musieli się solidnie namęczyć, by dowieźć cenne punkty. Po meczu Rosjanin z polskim paszportem nie owijał w bawełnę i przyznał, że sezon 2025 jest dla niego wyjątkowo trudny.
Ciężki mecz, trudne dopasowanie
Sparta do Zielonej Góry pojechała jako zdecydowany faworyt, zwłaszcza że Stelmet Falubaz był poważnie osłabiony – gospodarze musieli sobie radzić bez Damiana Ratajczaka, Oskara Hurysza i Przemysława Pawlickiego. Mimo to mecz długo był wyrównany. Wśród liderów wrocławian jednym z lepiej punktujących był Artiom Łaguta – zdobył 9 punktów z dwoma bonusami, ale nie był to występ bez problemów.
— Bardzo dobrze jechali u siebie. Ciężki mecz. Ciężko było z dopasowaniem motoru. Ostatnio też tutaj nie zaliczyłem zbyt udanego występu rok temu. Teraz wydawało się po pierwszym biegu, że będę dobrze dopasowany, ale okazało się, że następne dwa nie były takie dobre — mówił Łaguta po spotkaniu w Zielonej Górze.
— Ciężko tak naprawdę było mi ocenić ten tor, bo cztery razy jechałem po równaniu. Dopiero w ostatnim wyścigu czułem prędkość — dodał zawodnik Sparty, który w Zielonej Górze punktował w każdym starcie, ale daleko mu było do dominacji z najlepszych czasów.
Samokrytyka mistrza świata
Choć Łaguta znajduje się na trzecim miejscu w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników PGE Ekstraligi 2025 ze średnią biegową 2,234 (wyżej są tylko Bartosz Zmarzlik i Patryk Dudek, a czwarty w tej klasyfikacji jest Brady Kurtz), to sam nie jest z siebie zadowolony. Po meczu nie unikał trudnych tematów i otwarcie przyznał, że jego forma daleka jest od ideału.
— Widać, że w tym roku tylko dwóch zawodników jest pewnych, co widać po średniej biegowej. A w przypadku reszty jest raz lepiej, raz gorzej. Oceniając siebie, nie do końca jestem w takiej formie jak rok temu — zaznaczył Łaguta.
— Z roku na rok jest różnie, trudniej. Żużel jest teraz bardzo wyrównany. Jak jeździsz w trochę słabszym zespole, to jest lider, pod którego wszystko jest robione, żeby zdobył jak najwięcej punktów. Tak było wcześniej, a teraz jest inaczej i nie jest tak, że ja zdobywam 15, a reszta siedem, osiem punktów — wyjaśnił były mistrz świata z 2021 roku.
Łaguta dodał również, że nie żałuje decyzji o kontynuowaniu kariery w Betard Sparcie Wrocław:
— To nie znaczy, że trzeba zmieniać klub. Lepiej jeździć w mocnym zespole niż w słabszym — podkreślił zawodnik, który w 2025 roku jest jednym z liderów drużyny walczącej o finał PGE Ekstraligi.
Wnioski przed play-off: Sparta potrzebuje więcej niż tylko nazwisk
Wygrana z Falubazem pozwoliła Sparcie umocnić się na drugim miejscu w tabeli, ale styl, w jakim została odniesiona, może niepokoić kibiców z Wrocławia. W Zielonej Górze nie pojechali rywale z najwyższej półki, a mimo to Sparta męczyła się przez większość spotkania. Przed półfinałem – najprawdopodobniej z Pres Grupą Deweloperską Toruń – zespół Dariusza Śledzia musi wrócić do stabilnej formy, a Artiom Łaguta – do regularnej dominacji.
Zdjęcie: Maciej Trubisz








