W polskim żużlu rzadko zdarzają się tak mocne i szczere wypowiedzi, jakie padły z ust Maksyma Drabika – kapitana Innpro ROW-u Rybnik – w programie Speedway+ na antenie Canal+ Sport. Zawodnik nie gryzł się w język, komentując relacje w zespole i ujawniając kulisy funkcjonowania klubu od środka. Obraz, który nakreślił, daleki jest od sportowego ideału.

Rywalizacja zamiast drużyny

Od momentu powrotu ROW-u Rybnik do PGE Ekstraligi mówiło się o kadrowym nadmiarze w drużynie. W składzie znalazło się wielu zawodników o silnych charakterach i ambicjach, co z góry zwiastowało problemy. Drabik otwarcie przyznał, że sposób zarządzania zespołem, w którym dochodzi do ciągłych roszad, zabił jakiekolwiek poczucie wspólnoty.

Nie mamy żadnych relacji w drużynie, absolutnie. Tak jak powiedziałem, każdy skupia się na sobie. Niestety trener z prezesem doprowadzili do takiej sytuacji, że zawodnicy między sobą rywalizują. – powiedział kapitan Rekinów.

W jego opinii taka strategia to najgorsze, co można było zrobić:

To jest bardzo zły sposób na radzenie sobie z problemami, z wynikami, atmosferą, współpracą wzajemną i pomocą zawodników.

Kapitan? Tylko z nazwy

Choć w tym sezonie Drabik otrzymał opaskę kapitana, sam twierdzi, że nie ma ona żadnego realnego znaczenia. Jak tłumaczy, o wszystkim decyduje prezes Krzysztof Mrozek – od składu meczowego, przez treningi, aż po atmosferę w klubie.

Mówiłem wielokrotnie, zresztą każdy mnie pyta kilka razy w tygodniu o tę pozycję. Absolutnie nie ma to żadnego wpływu. Decydentem jest pan prezes Mrozek i to on podejmuje decyzje, zarządza klubem, składem, atmosferą i tym, co dzieje się na treningach, sparingach i aktualnie w meczach. Jestem w naprawdę trudnej sytuacji, bo ten kapitan akurat w tej sytuacji jest chyba tylko dla pewnych pozorów. – skwitował.

Bezsenne noce i niepewność

Drabik nie ukrywa, że brak stabilizacji i brak zaufania od sztabu szkoleniowego odcisnęły na nim piętno. Choć ostatnio trener Piotr Żyto uznał go za jednego z liderów i dał mu pewne miejsce w składzie, zawodnik wciąż czuje się zagrożony.

Jak pokazały ubiegłe tygodnie, nie ma to absolutnie żadnego wpływu, czy jestem na tej, czy na innej pozycji. Trener Żyto wraz z prezesem Mrozkiem wyrzucili mnie na dwie kolejki i było mi trudno w tym okresie. Nie ukrywam, że niejednej nocy nie przespałem, martwiąc się, co będzie dalej. – przyznał szczerze.

Jego zdaniem częste zmiany tylko pogłębiają chaos i niszczą ducha zespołu:

Chyba nikt nie powinien czuć się pewnie w tej sytuacji, kiedy faktycznie trener podejmuje tak radykalne i tak częste zmiany.

Zespół czy zbiór indywidualności?

Z wypowiedzi Drabika wyłania się obraz drużyny, w której zawodnicy przestali sobie ufać, bo każdy walczy o przetrwanie.

Ja mogę tylko skoncentrować się na motocyklach, wysokich punktach i to jest najważniejsze dla mnie i na tym staram się koncentrować, a nie na tym, co się dzieje dookoła. A nie ukrywam, że poprzez to, że faktycznie są roszady w klubie i zmieniamy się miejscami, to zaburza nam to współpracę, pomoc wzajemną i dbanie o wspólne interesy. Każdy koncentruje się na sobie. – podsumował.

Głos od środka, który wiele wyjaśnia

Wypowiedzi Maksyma Drabika w programie Canal+ Sport Speedway+ nie pozostawiają złudzeń – w ROW-ie Rybnik brakuje drużyny jako jedności, a odpowiedzialność za ten stan rzeczy zawodnik przypisuje wyłącznie dwóm osobom: trenerowi Życie i prezesowi Mrozkowi. To wyraźny sygnał, że w klubie potrzebne są zmiany – nie tylko w składzie, ale przede wszystkim w zarządzaniu i podejściu do zawodników.


Źródło: „Speedway+”, Canal+ Sport, rozmowa z Maksyma Drabikiem przeprowadzona przez Julię Pożarlik, maj 2025.
Wypowiedzi cytowane w całości na podstawie publicznych fragmentów programu i relacji Canal+ Sport.