29 sierpnia stadion PGE Narodowy w Warszawie stanie się areną finału Speedway World Cup. Drużynowy Puchar Świata powraca w 2026 roku po trzyletniej przerwie, a reprezentacja Polski jako gospodarz ma zagwarantowane miejsce w decydującym starciu o trofeum Ove Fundin Trophy.
Jednym z liderów Biało-Czerwonych będzie Bartosz Zmarzlik, który nie ukrywa, że start w drużynowych barwach na narodowym stadionie ma dla niego szczególny wymiar.
Powrót drużynowego czempionatu
Zawody drużynowe w żużlu organizowane są co trzy lata. W 2026 roku cykl powraca, a Polska – jako gospodarz – ma zagwarantowane miejsce od razu w finale. W walce o złoto zmierzy się z aktualnym mistrzem świata Speedway of Nations – Australią – oraz zwycięzcami dwóch półfinałów.
Biało-Czerwoni będą bronić Ove Fundin Trophy, które wywalczyli w dramatycznych okolicznościach w 2023 roku na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu.
Narodowy stadion, narodowe ambicje
Finał odbędzie się w Warszawie, na PGE Narodowym. W dziewięciu edycjach rund FIM Speedway Grand Prix of Poland rozgrywanych na tym obiekcie nie było dotąd polskiego zwycięzcy. Tym razem stawka jest jednak inna – to rywalizacja drużynowa, a nie indywidualna.
Przy około 50 tysiącach widzów zgromadzonych na trybunach Zmarzlik i jego koledzy z drużyny będą chcieli sięgnąć po kolejne złoto dla Polski.
30-latek podkreśla, że specyfika zawodów drużynowych różni się od indywidualnych startów:
„Wyścigi drużynowe są inne. Odpowiedzialność jest dzielona, a zawodnicy wspierają się nawzajem przez cały czas trwania zawodów. Nie oznacza to, że presja jest mniejsza, ale czuje się ją bardziej zbiorowo. Wspólne zwycięstwo zawsze ma wyjątkową wartość.
„Startowanie dla Polski w takich zawodach, zwłaszcza w Warszawie, byłoby czymś wyjątkowym. Reprezentowanie swojego kraju przed własną publicznością jest zawsze niesamowitym doświadczeniem”.
Australia w roli faworyta?
W gronie głównych kandydatów do triumfu wymieniana jest Australia. W składzie tej reprezentacji znajdują się zawodnicy, którzy odnosili sukcesy na PGE Narodowym – Max Fricke, Jason Doyle i Jack Holder to byli zwycięzcy warszawskich rund SGP, a Brady Kurtz w 2025 roku zajął drugie miejsce.
Czy status faworyta dla rywali może zdjąć część presji z gospodarzy?
Zmarzlik odpowiada jednoznacznie:
„Kiedy inni są postrzegani jako faworyci, może to nieco zmniejszyć presję, ale ostatecznie Polska zawsze ma wysokie oczekiwania wobec siebie na własnym terenie. Skupimy się na naszych wynikach, a nie na prognozach”.
Atut trybun
Tor w Warszawie jest znacznie węższy i bardziej techniczny niż tradycyjne polskie owale. W takich warunkach ogromne znaczenie może mieć wsparcie publiczności.
Zmarzlik nie ma wątpliwości:
„Będą niezwykle ważni” – powiedział Zmarzlik. „Wsparcie polskich kibiców daje dodatkową energię, zwłaszcza w trudnych momentach. Ich pasja i atmosfera mogą naprawdę wiele zmienić”.
Przy spodziewanej frekwencji około 50 tysięcy widzów atmosfera może stać się jednym z kluczowych czynników sportowych.
Nowy trener, znana współpraca
Reprezentację Polski w finale PZM FIM SWC 2026 poprowadzi nowy selekcjoner – Stanisław Chomski. To szkoleniowiec doskonale znany Zmarzlikowi z pracy w klubie Stal Gorzów, gdzie zawodnik się wychował.
Lider kadry wyraźnie popiera tę nominację:
„Znam Stanisława bardzo dobrze i uważam, że to świetny wybór. Ma ogromne doświadczenie, silne zdolności przywódcze i bardzo dobrze rozumie zawodników. Jestem przekonany, że zapewni reprezentacji stabilność i jasną wizję”.
Finał Speedway World Cup 29 sierpnia w Warszawie zapowiada się jako jedno z najważniejszych wydarzeń żużlowego sezonu 2026. Polska przystąpi do rywalizacji jako obrońca trofeum, gospodarz i drużyna z ogromnymi oczekiwaniami. Jak podkreśla Bartosz Zmarzlik, kluczem będzie zespołowość – bo w tej formule „wspólne zwycięstwo zawsze ma wyjątkową wartość”.
Zdjęcie: publiczny FB FIM Speedway Grand Prix








