Dominik Kubera to jeden z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych żużlowców młodego pokolenia. Nic więc dziwnego, że każda informacja o jego przyszłości elektryzuje kibiców i media. Ostatnio coraz głośniej mówi się o jego przenosinach z Orlen Oil Motoru Lublin do Stelmet Falubazu Zielona Góra. Czy to tylko plotki, czy jednak coś więcej? Sam zawodnik zabrał głos i nie gryzł się w język.
Transferowa bomba coraz bliżej?
Od kilku tygodni w środowisku żużlowym wrze. Kibice Motoru z niepokojem śledzą medialne doniesienia, wedle których po sezonie 2025 klub z Lublina ma opuścić kilku kluczowych zawodników: Jack Holder, Wiktor Przyjemski i Dominik Kubera. Największe emocje budzi jednak ewentualny transfer tego ostatniego. Kubera to bowiem nie tylko jeden z filarów Motoru, ale też zawodnik o ogromnym potencjale marketingowym. Jego nazwisko ma przyciągać sponsorów i kibiców.
Tymczasem w Zielonej Górze słychać już pierwsze triumfalne głosy. Stelmet Falubaz, po bardzo obiecującym sezonie powrotu do PGE Ekstraligi, buduje zespół z myślą o walce o medale. Sprowadzenie Kuberę – kosztem Motoru – byłoby ogromnym wzmocnieniem sportowym i wizerunkowym. Choć żaden z klubów nie potwierdził transferu, media nie mają wątpliwości: Kubera będzie zawodnikiem Falubazu.
Kryzys formy i powrót na szczyt
Plotkom i spekulacjom towarzyszyła wyraźna obniżka formy zawodnika. Kubera notował słabsze występy w PGE Ekstralidze – tracił punkty przez taśmy, defekty, a także kontrowersyjne wykluczenia. W Speedway Grand Prix, które rozpoczął solidnie, w dwóch rundach w Manchesterze prezentował się wyjątkowo blado. Eksperci zaczęli zadawać pytanie: czy plotki transferowe nie wpływają negatywnie na jego psychikę?
Odpowiedź nadeszła podczas pierwszej rundy Indywidualnych Mistrzostw Polski. Kubera wygrał zawody w Toruniu, udowadniając, że nawet w trudnych momentach potrafi wznieść się na wyżyny. W kluczowej fazie zawodów pokonał m.in. lidera miejscowej drużyny – Patryka Dudka – i sięgnął po triumf, który może być przełomem w jego sezonie.
Kubera odpowiada dziennikarzom i kibicom
W obliczu medialnego szumu Dominik Kubera postanowił zabrać głos. I choć zwykle stroni od ostrych wypowiedzi, tym razem nie krył emocji. W rozmowie z dziennikarzami przyznał, że wiele rzeczy boli go osobiście, ale nie zamierza się poddać.
– Dużo myśli gdzieś tam pewnie się znajduje w głowie, jakby nie interesuje mnie też, co piszecie itd., bo ja jestem ostatni do tego, żeby czytać, a czasem w takich chwilach się poznaje ludzi. Często jest to bolesne, często ktoś się nie ma na to wpływu, ale niestety trzeba z tym się zmierzyć. Mi mama zawsze powiedziała, że jak masz miękkie serce, to pamiętaj, że dupę masz twardą. I ja po prostu przez ostatni czas zbierałem mnóstwo ciosów, ale spokojnie, jestem sportowcem, jestem mocny, jestem bardzo silny, mam silną głowę i nie dam się tak łatwo złamać – powiedział Dominik Kubera.
To jasny sygnał, że zawodnik nie zamierza pozwolić, by plotki zdominowały jego koncentrację. Jest skupiony na jeździe i odbudowie formy.
Zielona Góra czeka z otwartymi ramionami?
Choć żaden z klubów nie potwierdza transferu, w Zielonej Górze coraz głośniej mówi się o przygotowaniach do sezonu 2026 z Dominikiem Kuberą w składzie. Gdyby doszło do tego ruchu, byłoby to jedno z największych wydarzeń nadchodzącego okienka transferowego.
Falubaz – jako beniaminek – już teraz zadziwia organizacyjnie i sportowo. Sprowadzenie Kubery miałoby być potwierdzeniem mocarstwowych ambicji zespołu z Winnego Grodu.
Przed nami historyczne okienko?
Dominik Kubera to z pewnością niejedyny głośny temat transferowy. Na rynku szykują się także zmiany w przypadku Jacka Holdera, Wiktora Przyjemskiego czy nawet Martina Vaculika. Wszystko wskazuje na to, że nadchodzące okienko transferowe będzie jednym z najgorętszych w historii polskiego żużla.
Na oficjalne decyzje i komunikaty trzeba jeszcze poczekać, ale jedno jest pewne: Dominik Kubera, niezależnie od klubowych barw, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Zdjęcie: Patrycja Knap






